3 listopada 2025
Nic, to za mało
Bywa, że
jąkam się bez przyczyny, gubię wątek,
bywa, że
śmieję się z siebie, na przekór sobie,
niepoważnie, byle jak,
zamykam słowa.
Nauczono mnie słuchać,
milczeć, gdy mówią inni, stać w cieniu.
Bolesność moich chwil,
sypialniane wyrzucanie marzeń,
seks na godziny i wstyd,
nie wiem.
Zamówiłem miłość, nie przyszła,
zamówiłem pomarańcze, mam je na stole,
były z przeceny, okazja, ale
są smaczne.
Były też inne, cienie bez imion i twarzy,
zimne, gorące, nieobecne i obce.
Miały katar, przeziębione płuca,
zamglone oczy,
jakby świat właśnie kucał.
A jednak wciąż chcesz bym wrócił,
zaparzył herbatę, posłodził i podał.
Maleńka ćma, świeca i ogień,
zamazywanie jutra trwa w najlepsze,
zamówienia
bywają soczyste.
26 stycznia 2026
wiesiek
26 stycznia 2026
Przędąc słowem
25 stycznia 2026
violetta
25 stycznia 2026
Przędąc słowem
25 stycznia 2026
wiesiek
25 stycznia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
25 stycznia 2026
sam53
24 stycznia 2026
tetu
24 stycznia 2026
Arsis
24 stycznia 2026
violetta