17 listopada 2025
Rozdeptana pomarańcza
Wołam do ciebie. Nie słuchasz. Krzyczę, a ty się śmiejesz.
Nienauczony szacunku pozostajesz cieniem, zamazanym
obrazem jutrzni, katem. Pod filarami rodzi się zło, jadowite
słowa zakłamują ostrość widzenia, spowalniają bicie serca.
Wtórują im głosy ptaków, szelest szarańczy, gdzie tak uciekasz,
i przed czym? Pamiętam pierwszy wykład z teorii strun, utraconą
niewinność. Audytorium, pusta tablica i ty, samotność ciszy.
Majaczyłeś coś o względności,
szukałeś w sobie czegoś, co nie wybuchło, pierwsza zdrada boli
najbardziej. Druga już mniej, przestałeś liczyć. Nie wierz im,
że wszystko przed tobą, zabiorą wszystko, gdy tylko przystaniesz,
ucieczka to pułapka, a powrotu nie ma.
Zlicytowano dom, marzenia, wekslami wytapetowano ściany.
Ile jeszcze? Rozrzucono pomarańcze, rozbłysło złote słońce,
zatrzymano czas. Naprawdę nic nie rozumiesz?
Wołam do ciebie.
2 marca 2026
wiesiek
2 marca 2026
sam53
2 marca 2026
sam53
1 marca 2026
Jaga
1 marca 2026
wiesiek
1 marca 2026
Weronika
28 lutego 2026
violetta
28 lutego 2026
Yaro
28 lutego 2026
dobrosław77
28 lutego 2026
Robert Hiena