Marek Gajowniczek, 6 february 2014
Szła zimowa panienka.
Srebrno-biała sukienka.
Szal na szyi. Odkryte kolanka.
Zatonąłem w jej wdziękach,
lecz marzenie - udręka.
Pewnie ma już swojego kochanka.
Choć zimowa - rozgrzana.
Magnetyczne kolana.
Włos rozwiany. Rozpięty kożuszek.
Tego ciepła mi trzeba.
Szepcze coś bym się nie bał.
Jakiś sposób wymyślić muszę.
Czy to pani jest Zima?
Chciałbym panią zatrzymać.
Zdmuchnąć z powiek te śniegu drobinki.
Może przy samowarze
odnajdziemy świat marzeń?
Nie poświęcisz dziś dla mnie godzinki?
To się zdarza. A niech mnie...
że się Zima uśmiechnie,
gdy akurat ma przerwę w zajęciach.
Uwierzyć niepodobna.
Nie jest wcale tak chłodna.
Dobrze jest nie przestawać na chęciach.
Marek Gajowniczek, 6 february 2014
Ważne rocznice. Wielkie przemowy.
Wcinam kolejny kleik ryżowy.
Spór w polityce. Kocioł sejmowy.
Czwarty dzień z rzędu - kleik ryżowy.
Gość z jednym okiem ma tik nerwowy,
a ja spokojnie - kleik ryżowy.
Stół był służbowy! Nie narodowy!
Sposób? Konieczność? - Kleik ryżowy.
Trudno narzucić osąd niezdrowy.
Zawsze ten przymus - kleik ryżowy.
Nie będę chwalił obcych idei.
Odstawię wreszcie ryżowy kleik!
Marek Gajowniczek, 6 february 2014
Wypadło spod ogona sroce:
"Oszczędzasz do czterdziestu procent"
Piekielne ją cisnęły moce.
"Oszczędzasz do czterdziestu procent"
Nie ma dworaków ni ad vocem.
"Oszczędzasz do czterdziestu procent"
Nerwowe dni. Bezsenne noce.
"Oszczędzasz do czterdziestu procent"
Skąd umysłowy plejstocen?
"Oszczędzasz do czterdziestu procent"
Niech sens wyjaśni jakiś docent!
"Oszczędzasz do czterdziestu procent"
Jest wolność. Nie ma tego złego...
Czterdzieści procent??? Ale czego?
Mówią, że ekran wszystko zniesie
i gdy zapłacisz - miejsce przyzna,
lecz w czyim leży interesie,
żeby cierpiała tak polszczyzna?
Marek Gajowniczek, 6 february 2014
Sam ledwie żyję, a w głowie żarty.
Moje? Niczyje? Sezam otwarty
zaprasza: Próbuj i bierz co chcesz!
Napiszesz może kolejny wiersz
o przemijaniu i o wartości.
Siedzisz jak w kinie, a świat cię złości
brakiem pewności i niewiadomą.
Natura śpiewa pieśń nieskończoną,
w której ty nawet nie byłeś nutą.
Inni w niej mieli zastawę sutą
i wymądrzali się na ekranie.
Słowa się zdają nic warte, tanie,
a skrzydła były iluzją tylko.
Iskrą zapałki, rozbłyskiem, chwilką,
co zadyndała cieniem Stachury.
Drewnicą, knajpą, wejściem do dziury
po tani poklask i oczy strachu.
Szukają nadal skrzypków na dachu,
którzy by wznieśli ręce do nieba.
Jest gdzieś w człowieku taka potrzeba
skupienia spojrzeń. Skoku na linie.
Sprzedania swego snu o dolinie,
jak wielkiej prawdy, albo odkrycia.
To tylko marność, a chęć do życia
wszystko natychmiast odsuwa w kąt.
Zaczynasz cenić sukces i błąd,
każdą głupotę, nawet porażkę.
I wtedy sięgasz po słowa ważkie
nie dla widowni, ale do Niego.
Coś jest w tym życiu nieuchwytnego,
co cię sprowadza zaraz na ziemię.
Cieszysz się z tego, że jesteś cieniem.
Ktoś cię na chwilę zatrzymał w drodze,
lecz idziesz dalej myśląc - odchodzę.
Cieszy cię każdy kolejny krok.
Dobry dzień, miesiąc... a może rok?
Marek Gajowniczek, 5 february 2014
Rynki, trendy, prognozy,
notowania, waluty.
Nie ma lepszej narkozy.
Był w temacie obkuty.
Pędził z radia do gazet.
z gazet do telewizji.
Mówił często za władzę.
Nieco rzadziej za bliźnich.
Spotykamy tak wielu
w mediach jemu podobnych.
Specjalistów fortelu,
którzy nie noszą drobnych,
a za kolegów mają
samych wielkich prezesów
i na wszystkim się znają.
Ludzi od interesów.
Sam go często słuchałem.
Podziwiałem przebicie.
Ja tu jeszcze zostałem.
On postawił na życie.
Chyba pani Fortuna
niezbyt szczelny ma kosz.
Życie to cienka struna.
Chciałeś wiele to Mosz.
Nietrafione prognozy
odlatują do nieba.
Ludziom jednak narkozy
nieustannie potrzeba.
Bez niej świat by od razu
snów porządek rozwalił.
Pewnie święty Przekazu
ciebie w niebie pochwali.
Spyta: - Czy na Niedźwiedzia,
czy postawić na Byka?
Myślę, że będziesz wiedział.
Najważniejsza - praktyka!
Marek Gajowniczek, 4 february 2014
Obudziłem się dość późno w jakiejś Unii
I od razu poczułem się niewolnikiem.
Ludzie żyją tu złamani i potulni.
Przestraszeni nieustannym władzy krzykiem.
Pomyślałem - to na pewno koszmar senny.
Już niedługo się obudzę w mojej Polsce.
Tutaj bardzo odróżniałem się od rdzennych.
Widywałem ich, gdy małym byłem chłopcem.
Spoglądano na mnie jak na dziwoląga.
Jasnowłosych nie widziałem na ekranie.
Nikt nie witał się. Nikt ręki nie wyciągał.
Obawiałem się, że wkrótce coś się stanie.
Nie myślałem, że to może też się przyśnić.
Perspektywa ta straszyła mnie na jawie.
Rozważałem, że być może... w czasach przyszłych,
A tu teraz sen się spełnia o Warszawie.
Śpiewał Niemen, że podobno mam tak samo...
Lecz tak samo, to są chyba głupie żarty,
Bo osobą jestem tu niepożądaną
I płatniczej nie dostanę żadnej karty.
Na dodatek położyła mnie tu grypa
I żartują sobie, czy się z niej podniosę.
Chciałem leki, ale lekarz krzyknął: - Wypadł!
Tu nie wchodzi się z dymiącym papierosem!
Tu nie wolno! Tam nie wolno! Zakazano!
Chcę wyjść z łóżka, lecz nie mogę się wybudzić.
Więc się modlę, żeby wreszcie było rano.
Chcę do swoich! Do znajomych wrócić ludzi.
Marek Gajowniczek, 3 february 2014
W kinach leciał "Czerwony Październik",
a torpeda trafiła w "Kurska".
Co mieć może do wiatraka piernik?
W zimie śpi leśniczówka mazurska.
Dwie dywizje witano w Tartusie.
Więc marines płyną do Odessy.
Ktoś przedobrzył, lecz nadal chce mu się,
a tu w zaspach siadły interesy.
Czyjąś wolność chcą dzielić na części.
Już czekają korpusy pancerne,
a nam śnieg pod nogami tu chrzęści
i widoki wciąż mamy mizerne.
Wielkie mapy ataków jądrowych
jakiś sztab opracował od nowa,
a nam śniegiem tu sypie na głowy
eskapada mazurska zimowa.
Wielcy gracze. Wielka polityka,
a pionkami są państwa, narody.
Ostrych spięć się dziś nie unika.
Nie ma prądu. Mróz wyrządził szkody.
Taka zima! - Minister nam mówi.
Niby śmiesznie, a jakże prawdziwie.
Bardzo łatwo się można zagubić -
Kto chce pomóc, a kto na nas dybie?
Marek Gajowniczek, 3 february 2014
Namnożyły się dziwne mikroby.
Miałem dobrych kolegów paru.
Przechodzili najcięższe choroby,
a umarli z powodu kataru.
Medycyna ma swoje sposoby.
Wyprowadzi z udaru, zawału,
a problemem są dziwne mikroby.
Głupio umrzeć z powodu kataru.
Coś z powietrza wciągamy w swe nozdrza.
Przynosimy z tramwaju, z bazaru.
Potrafimy się o tym wymądrzać.
O domowym leczeniu kataru.
A on w końcu nas kładzie do łóżka.
Spływa sobie spokojnie w oskrzela.
Taka mała nieszkodliwa stróżka,
a powali jak jasna cholera.
Suchy boli, a mokry zatyka.
Łzawią oczy i głuchną uszy.
Dopaść umie dobrego medyka.
Nonszalancji potrafi oduczyć.
Dawno znana infekcja grypowa,
ptasia, świńska lub zmutowana -
bywa zimą jak plaga światowa.
Chęć do żartów zabrała mi z rana.
Katarzyna się z Brzechwą wciąż plącze.
Terpentynę stanowczo odradzam.
Wiersz napiszę. Komputer wyłączę.
Pójdę leżeć. Dłużej nie przeszkadzam.
Marek Gajowniczek, 2 february 2014
Przepych Olimpiady. Ukraińska bieda.
Bezradność - Układy. Temu dać! Tym nie dać!
Gałązki oliwne. Z pałami czereda.
Uczucia niewinne. Wszystko jest na sprzedaż!
Publikacje. Dedykacje. Artykuły.
Wsparcie. Wrogość. Zamieszanie. Wątpliwości.
Czy aż tyle jest na świecie dusz nieczułych?
Czy tak mało pozostało w nas ludzkości?
Jak zobaczyć najmniejszego brata,
gdy wodzowie przesłaniają nam ekrany?
Gdy dla mediów liczy tylko się zapłata.
Głos przestrogi jest już całkiem niesłyszany.
Rewolucje znają miłość i dramaty.
Kurier Carski przepadł z listem do Żywago
Są pocztówki. Znaczka nie ma. Stempel: Katyń.
Tor szeroki prowadzący ku gułagom.
Na to wszystko spadła zima niepamięci,
chociaż Soczi niedaleko jest od Jałty.
Ogień grzeje. Młodzi inne mają chęci.
Dziś jest ważne! To, co było - zmienią w żarty.
Świat dokoła przesłoniły barykady,
a do Wioski już zjeżdżają wyczynowcy.
Gdzieś jest człowiek, lecz go dostrzec nie dasz rady.
Twe współczucie zagubiło się wśród obcych.
Marek Gajowniczek, 2 february 2014
Noc czarna. chłodna, tajemnicza.
Srebrzy się śniegu płachta gruba.
Różaniec i Matka Gromniczna.
Ja spać nie mogę. Ona czuwa.
Schylona głowa. Blask oblicza.
Wrzasnęły kawki na kasztanie.
Różaniec i Matka Gromniczna.
Przedziwna noc i niewyspanie.
Koralik w palcach, jak zazwyczaj.
Za tych, co w mrozie na Majdanie.
Strzeż Matko Boska ich Gromniczna,
Mróz za oknami. Wichru taniec.
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
11 april 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 april 2026
wiesiek
11 april 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele
10 april 2026
wiesiek
10 april 2026
Jaga
10 april 2026
Jaga