Marek Gajowniczek, 11 february 2014
Jak się nam kryzys objawi?
Czy górką znów wieprzowiny?
W butelkę zechcą nas nabić?
Zabrać coś, na co liczymy?
Pokaże się chyba brakiem
rzeczowej na temat wiedzy.
Co będzie widocznym znakiem?
Nagle się wysypią szpiedzy!
I cała Puszka Pandory
tajemnic, zdrad i przekrętów,
ukryta gdzieś do tej pory
wyłoni się z wód odmętu.
A media nagle zmilkną.
Sąd tylko będzie. Więzienie.
Mój Boże! - ludzie wykrzykną.
Co teraz będzie z płaceniem?
Kredytom zjeżą się włosy.
Wielcy zagryzą paluszki.
Polityk zagrozi: - Dosyć!
Gdzieś musi być wyjście z puszki!
Marek Gajowniczek, 10 february 2014
Stoczniowa tu była suwnica.
Znosiła i udźwignęła.
Zabrała ją tajemnica.
Przedziwnie nagle zniknęła.
Przyleciał orzeł po burzy
i w białej mgle na niej siadł.
Zostać tu mógłby na dłużej,
lecz znikła i przepadł ślad.
Nadzieja jest bardzo nikła,
że coś się w sprawie wyjaśni,
a sytuacja jest przykra.
Była tu stocznia jak z baśni.
Może tu lasek wyrośnie.
Taki jak urósł na dołach.
Nie będzie w tej sprawie głośniej,
bo kto dziś zechce zawołać?
Nie śpiewa nikt "...wracaj Anno!"
Plusk fali bije o brzegi.
Ktoś tutaj miał plany z panną.
Topnieją dawne szeregi.
I tylko msza nam została
z długim na niebo spojrzeniem.
Zniknęła. Wszystko dźwigała.
Tajemnic pilnują cienie.
Marek Gajowniczek, 10 february 2014
Chciał do zgody, mimo wielkich przeciwności.
Chociaż wiedział, że dziś nie gra się uczciwie.
W zgodzie widział ocalenie dla ludzkości
i daleko umiał na przód myślą wybiec.
Chciał rozmowy. Wzajemnego szanowania
w świecie zdrajców, sprzedawczyków i masonów.
Prosił Pana, by przed kulą go osłaniał,
by pozwolił świat budować na kształt domu.
Lecz czekano. Żartowano - "Drugi Potop".
Arka musi wreszcie osiąść gdzieś na skale.
A Pan wiedział, dał Go ludziom właśnie po to,
by wygładził międzyludzkich różnic fale.
Ujawniają drobnych gestów szczególiki,
które były wyciągniętą do nich ręką.
A Ten Święty nic nie robił dla publiki!
Dawał miłość opłaconą Boską Męką.
Miłosierdzie oznaczało przy Nim - Dobro
i rozsiewał je po całym Bożym Świecie.
Patrzył w oczy, chociaż wiedział czym jest podłość.
Kolej na was! Naśladować Go umiecie?
Marek Gajowniczek, 10 february 2014
Proste sprawy urastają do problemów.
Nie ma pracy. Nie ma kasy i wolności.
Do podziału - torcik mały i bez kremu,
za to rośnie przeogromny balon złości.
Same prawo już zaczęło się ośmieszać.
Wielkich dziur nie zdoła ukryć ekran fałszu.
Wciąż próbują świat podpalać, burzyć, mieszać,
ale rosną też szeregi wielkich marszów.
Możliwości wszystkie skupia garstka ludzi,
stwarzająca wciąż pozory silnej władzy,
która strachem wszelki sprzeciw chce ostudzić,
pokazując, kogo weźmie pod rozkazy.
Świat się zdążył do kryzysu przyzwyczaić,
choć obniżył progi ludzkiej wrażliwości.
Ludzie żyją i życie będą kochali,
a systemy muszą odejść do nicości.
Nikt nie słucha pohukiwań armat prawa.
Wielka góra urodziła myszkę małą.
Wkrótce skończy się karnawał i zabawa.
Lody ruszą. Wiosną spłynie pozostałość.
Grube nici wciąż potrzebne są do szycia,
a na świecie już się wszędzie cienko przędzie.
Klepią biedę. Najważniejsza chęć do życia!
A strach w oczach jest widoczny na urzędzie.
Marek Gajowniczek, 9 february 2014
Nie wiem, co ci spakowali?
Sam z tym musisz dojść do ładu!
Pośpiesznie się pokochali.
Leciał film "Złodziej z Bagdadu".
Wielka miłość. Piękni ludzie.
Pomogła mu sprzęt znieść na dół.
Obejrzeć materiał pójdziesz?
Leciał film " Złodziej z Bagdadu".
Treść: - "Jutro tu przylatuje"
na arabskim Gadu-Gadu.
Sen się spełnia. Baśń się snuje.
Leciał film "Złodziej z Bagdadu".
Na szosę już wyjechali.
Rozliczenia chcą przykładu.
Ona słucha. Film przerwali.
Doniesienia są z Bagdadu.
Nie zapomni żadnej nigdy
nocy jednej i tysiąca.
Koszmar, domysły nie znikły,
a ten film wciąż trwa bez końca.
Marek Gajowniczek, 9 february 2014
Skulona w kącie drży odrzucona.
Na nic, orzekli, już się nie przyda.
W podartym płaszczu skryła ramiona.
Kim jesteś Pani? - Pieśnią Norwida.
Niemodna, stara i zapomniana.
Dla celebrytów straszna ohyda.
Wydarta strona nieprzeczytana.
Kim byłaś Pani? - Pieśnią Norwida.
Do kraju tego... rozdrapanego,
który oddawał resztki dla żyda
powracać nie chce. Nie ma do czego?
Jak Cię ochronić? - Pieśnią Norwida.
Kruszyny chleba nie mam przy sobie.
Życie się plącze w okropnych zwidach.
Zostawić Ciebie? Co ludziom powiem?
Napiszę rapsod Pieśni Norwida.
Niech będzie przykry, niepopularny -
jakaś ulotna efemeryda
pośród peanów, słów tryumfalnych,
gasnący przekaz Pieśni Norwida.
Marek Gajowniczek, 8 february 2014
Kiedy w nas dogasa drżenie
i spływa po skórze w nicość.
Zabija wszelkie dążenie
skamlanie świata o litość.
Mam blender. Czekać nie będę!
Potrafię przekręcić mus.
Największym cisza jest błędem.
Po świecie włóczy się blues.
Straszą go mową prawniczą.
Dnem podwójnego ustępu.
Bezwolni w tym uczestniczą,
za łaskę hasła dostępu.
Mam blender. Czekać nie będę,
aż wszystko zamienią w gruz.
Największym cisza jest błędem.
Po świecie włóczy się blues.
Skamlanie jest dychawiczne.
Poszukam dawnej muzyki
wdeptanej w bruki uliczne.
Wepchniętej w groźne okrzyki.
Mam blender. Czekać nie będę!
Święty by może to zniósł.
Największym cisza jest błędem.
Po świecie włóczy się blues.
A disco to nie jest wszystko!
Nie każdy mus na mój gust.
Jest iskra - będzie ognisko!
Po świecie włóczy się blues.
Marek Gajowniczek, 8 february 2014
Świat w nieznane się potoczył.
W akermańskim stepie sanie
gnają, gdzie poniosą oczy.
W śnieg i wicher. W zimy taniec.
Czarne morze. Biel kurzawy.
Piana potu. Tabun mglisty.
Świat urządza tu zabawy.
Konie jak z Apokalipsy.
Hajda trojka! Śnieg puszysty!
Pożyjemy! Zobaczymy!
Wciągniemy na czarne listy!
Bezpieczeństwo zapewnimy!
Okręt na sztormowej fali,
Celowniki na kurorcie.
Świat zobaczy i pochwali.
Stoliczna się mrozi w porcie.
Musisz czekać Ukraino!
Najpierw pokaz sztucznych ogni!
Potem bal, gruzińskie wino,
a gdzie wy - wolności głodni?
Prawitielstwo ukaz wyda
i Junkry wyruszą z Krymu.
Złapią buntownika żyda.
Nie będzie rozniecał dymu.
Świat w nieznane się potoczył.
W akermańskim stepie sanie
gnają, gdzie poniosą oczy.
W śnieg i wicher. W zimy taniec.
Marek Gajowniczek, 7 february 2014
Jakby na świecie było ich dwoje.
Może to była razwiedka bojem?
Może chęć zwykła wyjścia do ludzi?
Nie mieli obaw. Demon się zbudził.
Inni, ostrożni, introwertycy
nie rozrzucają dusz po ulicy,
wiedząc, że widok wielkiej miłości
potrafi bardzo demony złościć.
Zawsze się zawód zdarza poetom.
Geszeft orzeknie, że to, to nie to!
A biznes nigdy nie jest jak zdrowie,
bo w nim towarem też bywa człowiek.
Można go złamać, można go kupić,
a zakochany, wiadomo - głupi
i wokół siebie nic nie dostrzega,
a tam gdzie mikro - on widzi mega.
Handlarze uczuć nie widzą skali.
Żeby budować - trzeba rozwalić!
Każde maleńkie wyjście do świata
potrafi zniszczyć cennik, zapłata.
Miłość dla dwojga bezcenna bywa.
Tu się historia nagle urywa.
Może to była razwiedka bojem?
Poznało życie następnych dwoje.
Marek Gajowniczek, 7 february 2014
Kiedyś tutaj była Polska, proszę pana.
Swoją siłę wtedy miała. Swoje zdanie.
Dzisiaj nazwa, proszę pana, nam została,
a naszego nic tu nie ma, drogi panie.
A mieliśmy swą historię, swoje dzieje
i potęgi pamiętanie, wspominanie.
Nawet mowę podkradają nam złodzieje -
by ją zniszczyć. Taka prawda, drogi panie.
Zabroniono dzieciom czytać Mickiewicza
i Sienkiewicz zakazany, choć noblista,
a drukują tylko rzeczy bez oblicza -
regionalne, musieliśmy na to przystać.
Polskość była tu niszczona przez stulecia.
Teraz psują edukację i kulturę.
Duch odrodził się, poderwał, lecz uleciał.
Nie ma muru, lecz niczego też za murem.
Jeszcze wiara, jeszcze ufność nam została,
że ocalić coś zdołamy przy Kościele,
lecz sam Kościół dzisiaj w wielkich jest opałach.
Wspiera obcych, im koszulą jest przy ciele.
Kiedyś tutaj była Polska - kraj Polaków.
Dzisiaj kogo tu widzimy na urzędzie?
Nawet Wawel zawłaszczają, wkrótce Kraków.
Ludzie patrzą. Nic nie mówią. Jakoś będzie.
Wielkie plany, wielki nacisk mocarstwowy
przycisnęły nas lichwiarstwem, groźbą, prawem.
Ja tu wspieram, proszę pana, Narodowych,
gdy dewianci urządzają z nas zabawę.
Niepodległość tu rokrocznie Marszem czcimy
i idziemy przez Warszawę wielkim tłumem.
"Jeszcze Polska..." dzieciom naszym przywrócimy!
Pan też pójdzie? Pan też Polak? To rozumiem!
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
11 april 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 april 2026
wiesiek
11 april 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele
10 april 2026
wiesiek
10 april 2026
Jaga
10 april 2026
Jaga