źli panowie

dawno ich nie było, od ślubu śnią mi się życzliwe
położne, pulchne bobasy, laktatory i zdrowe jaglanki,
to pewien rodzaj spokoju, już we mnie nie namieszają,
teraz tylko choroby wieku dziecięcego, upadki
z huśtawki i te pierwsze dni w przedszkolu, płacz dziecka
tak prawdziwy i głęboki,  jakiego oni nie dali mi poznać.


ostatnio budzę się jednak często, to nie pory karmienia,
to ciężkie kroki z oddali. nie martw się po nas nie przyjdą mówisz
robią porządek z gadami, jestem dobry, jesteś dobra,
twoi rodzice dobrzy, dziadkowie chyba też (przypomnij jak
z nimi było?), mój ojciec zbudował tysiąc domów dorobił się
garba i zwyrodnień kręgosłupa, a oni? spójrz na nich,
sprawiedliwość idzie.


śnią mi się fajne babki, już dorosłe, nie pasują tu trochę,
mają siłę stawiać opór, marzyć o tym co nieopisane
w dozwolonych książkach. panowie robią porządki,
Hania ściska dłoń ukochanej, Zosia przytula niemowlę
o skórze koloru palonego karmelu, dziadek też jest ich winą.

Atanazy Pernat
26 july 2017 at 15:13

bardzo ładne, godne pochylenia się

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
29 july 2017 at 20:03

Dobrze, że mogę znowu poczytać Twoje wersy. Wiersz refleksyjny i odczuwalny. Puenta bardzo na czasie :( Pozdrawiam :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register