Idę w żółci żółtej mgły przez bagno
zgniłą żółcią namokłych miejskich trocin
Siedzę w tramwaju nogami nad psim klozetem
wokół śmierdzące barany i kozy
nie znają mydła, używał je człowiek Jezus
mył ręce pachy pachwiny i stopy.
Skrzeczą szeptem Żyd podejrzany człowiek
i śmierdzą brudem myśli pokoleń
puchną trawą ssą żółcienie
Podmiejskim wracam
do pachnącej moczem bydła stajenki
wyjących zwiastowanie płotów
jutro jak od wieków Jutrzenka pierwsza zaświeci.
nareszcie wrociles!! ilez ja sie na ciebie naczekalam, tylko ze barwy inne przyniosles, w ubieglym roku o tej porze brodziles w szafranach...heh... sciskam serdecznie Awatarze :)
report
To się czyta. Tak.
report
ciekawie- wiersz.
report
Mocne...
report
jedynie słowa 'żółci żółtej mgły' troszkę mi zgrzytają - ale wiersz, tak jak określiła An jest 'mocny'. Pozdrawiam :)
report