3 november 2021

O Eli, Eli...

Zimno. Jak w dupie u Eskimosa.
Zwijam się stąd. Zwijam w rurkę papierki
i czytam tytoń. O Jezu, Jezu, ty dymisz!
Skręca mnie przez to jak „wykręta”, „przekręta”,
skręta. O Jezu, Jezu, zbożowyś! Więc skąd ta kofeina?
Nie wiem, przeto czekam na koniec świata. Na dzień,
kiedy będę mógł pomyśleć wśród was
(których znam od zawsze): „Już mnie nie ma,
jestem niczym”. Czekam na dzień,
w którym świadomość napisze inwokację. I niech
mnie chuj oklapły strzeli, jeśli wówczas nie pokocham
Kościoła Najświętszej Maryśki Panny. Jeśli Chrystus nie
oddzieli się wreszcie od krzyża. Od tej ciemności z cukrem.
Wystygłej.


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 5 | rating: 0/3 | report | add to favorite

Comments:

Weronika,  

Szukając różnicy jakościowej pomiędzy trzema, a tysiącem światów.

report |

Faber,  

Za gęste te metafory, ale i tak mi się podoba - podpisano: Saint Goofy From Deep Unconsciousness.

report |

Faber,  

No, Jezus Zbożowy zrozumiałe, lulki z Biblii - wyraża to pewien bardzo delikatnie sadomasochistyczny (być może) stosunek. Kawa czyli paliwo. Że już mnie nie ma i jestem niczym - no są takie wachnięcia, zarzewie mistyki. Ale że wówczas pokocha się Kościół NMP, jeśli Chrystus nie oddzieli się od Krzyża... wystygłej ciemności... Rimbaudiana!

report |

Faber,  

O - świadomość pisząca inwokację. Różnica między egzystencją a tekstem, jak przystało na post-derridańskiego hermeneutę. Ale nie wiem, co o tym mądrego napisać. Holderlin chyba coś takiego próbował, ale skończył w pampersach. Szerokości!

report |

Faber,  

(Im gorzej wyjdę tym lepiej - buddyjskie ćwiczenie na destrukcję ego, które przynależy do mayi.)

report |




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register