13 sierpnia 2014
Wieniec
Co jakiś czas trzeba zagrać inaczej. Poprosiłem panią w sklepie o ciasto „wieniec” −zamiast chleba, pomyślałem sobie. Trzeba co jakiś czas zagrać inaczej, niech flaki też coś z życia mają. „Wieniec” − tak się nazywa wielka okrągła niby drożdżówka.Wygląda jak kołacz z kruszonką, ale nazywa się „wieniec”. Pani sprzedawczyni pyta: po co to panu? Piękne pytanie. Powinna powiedzieć: nie sprzedam tego panu, to panu nie potrzebne. Chciałbym, żeby tak powiedziała. Tak właśnie powinnapowiedzieć. Dzieciom nie sprzedaje się papierosów, jest zakaz, pijanym nie sprzedaje się alkoholu. A grubasom sprzedaje się ciasto? Powinien być zakaz. Zamiast tego pani mówi: nazwa okropna. Powinni nazwać jakoś inaczej, a nie „wieniec”. Na przykład „kołacz”, albo jakoś normalnie a nie „wieniec”. Pytam czy mają w sprzedaży babkę „grobowiec”? Serdecznością piękniejemy. Tak wyobrażam sobie poranne zakupy w przedwojennej Warszawie, gdzie ponoć ludzie byli lekcy, eleganccy i skorzy do żartów od rana. Naśmieję się, zanim miasto opuszczę. W Czechach są ciasteczka, których oficjalna już nazwa to: trumienki. Spożywa się je z bitą śmietaną. Rakvičky se šlehackou.
Gdyby to ode mnie zależało, zmieniłbym nazwę ciastu „wieniec” na „zębatka”. Pani w sklepie nie zmieniałbym.Melodia w duszy mi gra. I nie myśl sobie czytelniku, że spointuję to wieńcem zwycięstwa. Jest rano i jeszcze nie wyszedłem do miasta. Pierwszy wieniec.
25 lutego 2026
wiesiek
25 lutego 2026
smokjerzy
24 lutego 2026
Misiek
24 lutego 2026
wiesiek
24 lutego 2026
ais
23 lutego 2026
Yaro
23 lutego 2026
Yaro
23 lutego 2026
Jaga
23 lutego 2026
wiesiek
22 lutego 2026
sam53