leżę na nierównej podłodze czytam książkę
słońce formuje świt oblepia światłem dachy
każda minuta jest zdaniem
słowem w którym ukryta jest myśl
niczym wiadukt prowadzi na drugą stronę
do stacji gdzie sens
na chwilę zakłóci głęboki oddech
ujadanie psa utkwi gdzieś w pamięci
jak krajobraz wsi zduszony
w czarnym punkcie mapy
kropi mapę iskrami..
zgłoś
pamiętam jak szkicowałam pierwsze dwa wersy :) (akurat z tego nic nie wyszło ;)
zgłoś
a jednak, może wyjdzie.. jeszcze kilka chwilek.. ;)
zgłoś
no i się wykluło, podpinam ;)
zgłoś