żar z papierosa odsłania mały
fragment pokoju zapamiętuje fotel
wduszony w kąt ścian wszystko inne
jest poza jakby nie istniało w pamięci
liczę do pięciu otwieram oczy
wymazując z osobna niespełnione
marzenia cisza zwiastuje burzę
papieros dogasa w płonącym
wszechświecie myśli są jak unoszące się
ciepłe opary poruszam się po omacku
wymyślam wszystko od nowa
nie ma imion nie ma twarzy
anonimowi ludzie utleniają się
kropla po kropli
niepomni zgaszonych w historii rozbłysków śród dzisiejszych cieni; pragnienia zaklęte w od dawna nieczułe kamienie; smakując obcego choć ciągle żywego języka..
zgłoś
Odczuwalny wiersz. Pozdrawiam Autora :)
zgłoś
pokazujesz się i znikasz, jakby właśnie w rozbłysku żaru z papierosa..
zgłoś
Podpinam, dzięki za obraz ;)
zgłoś