łopiany przy drodze
rzucają coraz dłuższe cienie
z dnia na dzień
uśmiech na wadze przybiera
nie wiadomo dlaczego
w dłoni
kamień lekko omszały i śliski
kto jest bez winy
czekanie bez odroczenia
zasklepiają się dni
czas na zmiany
trzeba wstać z kolan
półmrok zarósł trawą
błotnisty dukt poorały ślady furmanek
z wyboru tędy
żeby było trudniej
niż wszyscy wiedzą
deszcze wypełnią koleiny
kara zawsze przychodzi za późno
Zaciekawiające: dość swobodnie mogę myśleć, że te Twoje teksty, które poznałam, dzieli chyba dość spora odległość od poetyki, jaką najczęściej wybierasz w roli czytelnika/komentatora. Dobrego, Pen
zgłoś
Piękny wiersz.
zgłoś
im później, tym dotkliwiej..
zgłoś
ja by jednak wyrzuciła czas wstać z kolan i czas na zmiany, bo to go nieco trywializuje
zgłoś
ogólnie bardzo nastrojowo i grottgerowsko
zgłoś
Dziękuję wszystkim:)
zgłoś
Pójdę na łatwiznę jak zwykle:) avatar mi się podoba heh:) ale tekst również:)
zgłoś