Iskry lecą z drewna w sztorc ułożonego,
Ognisko wyrzuca je ze środka.
Powtykane kiełbaski na długich gałązkach,
Zniknęły w żółtych języczkach ognia,
Kapiąc tłuszczem skwierczą.
Na ruszcie kaszanka, pokrojony chleb,
Opiekany z każdej strony.
Niezapomniany smak,
Zapachem pogłębiony,
Sprawia, że wszystko
Rozpływa się w ustach.
Wpatrzeni w ognisko
Na tle granatowego nieba,
W takt muzyki,
Wdychamy rześkie wieczorne powietrze.
Śpiew coraz głośniejszy, radośniejszy.
Mijają godziny.
Wszystko zjedzone, śpiew ucichł,
Ogień dogasa powoli.
Kończy się biesiada,
Syci wracamy do domu.
w Mosznie..
zgłoś
Sprawdziłam w internecie tam jest Jesień w Mosznej
zgłoś
Dopiero co mnie poprawiono, że nie w Mosznie tylko Mosznej w wierszu Jesień w Mosznie i poprawiłam na Jesień w Mosznej Pogubiłam się
zgłoś
przepraszam Cię, moja pomyłka tym razem, jakoś nieprzytomnie napisałam, tytuł jest dobry, w Mosznej :)
zgłoś