18 lutego 2013
Rozmowa mistrza Polikarpa
Nie wiadomo - dlaczego? Często jest to wirus.
Gdzieś się wyhodował, rozwinął i wyrósł,
potem spotkał ciebie i zapalił serce.
Chce zatrzymać mięsień, a wynieś się nie chce.
Przebieg bywa różny. Następstwem jest zgon.
Nic nie możesz zrobić, choć wiesz że to on.
Trzecią noc próbuje zabrać mnie w zaświaty.
Najpierw szarpnął nagle, a teraz na raty.
Śmieszne umieranie przez ucieczkę w sen.
Coś przeciwbólowe i odjeżdżasz... hen.
I pogadać o tym nawet nie masz z kim.
Niepotrzebnie innych epatujesz tym.
Ludzie chcą się wyspać. Najbardziej przed świtem.
To tylko twój problem z bytem i niebytem.
Smutna Matka Boska ciepło się uśmiecha.
Próbujesz coś tworzyć, ale wieczność czeka.
Takie to zwyczajne, jak zwyczajne życie.
Normalność, codzienność - nie żadne odkrycie.
Ociężała senność spływa ci na oczy.
Ból był jednak słaby. Wierszyk jest uroczy.
21 lutego 2026
wiesiek
21 lutego 2026
wiesiek
21 lutego 2026
Yaro
21 lutego 2026
ais
21 lutego 2026
Yaro
21 lutego 2026
dobrosław77
20 lutego 2026
violetta
20 lutego 2026
sam53
20 lutego 2026
Jaga
19 lutego 2026
wiesiek