3 lutego 2013
Tik... tak
Pan doktor bada. Pan doktor wie.
Ten dzisiaj umrze. Ten jeszcze nie.
Ten jest bez sensu, a tamten stary.
Pan doktor sprawdza życia zegary.
Dyżur jest długi. Oddechy w salach.
Fundusz pilnuje i nie pozwala.
Trzeba dziś także kogoś wypisać,
gdy któryś zegar przestanie tykać.
Jest coraz więcej puściutkich łóżek.
Nie ma znaczenia - prędzej, lub dłużej.
Parę dni w tamtą. Kilka dni w tą.
Zwykłe tykanie. Zegary mkną.
Pan doktor często myśli o życiu.
O odchudzaniu, albo o tyciu.
Jak ma właściwie zadbać o siebie?
Myśli i myśli. Do końca nie wie.
Wczoraj mu zegar stanął na chwilę,
a chciałby życie przeżyć najmilej,
bo schorowane nie jest nic warte...
Niech siostra wpisze... o w pół do czwartej!
I parawanem trzeba zasłonić!
Zegar wciąż tyka. Czasem zadzwoni.
Pan doktor musiał markować pomoc.
Nic nie pomoże. Było wiadomo.
Trzeba się zdrzemnąć. Rano - przychodnia.
Jak z tym tykaniem doczekać do dnia?
Gonitwa myśli, a nikt z nas nie wie -
Może tym razem tyka dla ciebie?
19 lutego 2026
Marek Jastrząb
18 lutego 2026
sam53
17 lutego 2026
sam53
17 lutego 2026
wiesiek
17 lutego 2026
jeśli tylko
16 lutego 2026
wiesiek
16 lutego 2026
Jaga
16 lutego 2026
Misiek
16 lutego 2026
Misiek
15 lutego 2026
sam53