28 grudnia 2012
Życie, jak barwny sen...
Życie, jak barwny sen zleciało nisko.
Spojrzało w wiersza tren. Usiadło blisko.
Troskliwie zgięte w pół, jakby nie miało mocy,
położyło na stół rachunek dni i nocy.
I popatrzyło w oczy z uśmiechem i pytaniem:
Czy, aż tyle zapłacić na pewno będę w stanie?
Westchnąłem, bo pragnąłem znaczną ulgę wymusić.
Gotów byłem się kajać, tłumaczyć, mocno skruszyć,
lecz ono mnie objęło cieplutko za ramiona.
Nie mogę dłużej służyć. Teraz innych przekonaj.
Napisz może tym wierszem do Nieba odwołanie.
Posiedzi jeszcze przy mnie. Do końca pozostanie.
Patrzymy na kalendarz z ostatnią, zmiętą kartą.
Śmiejemy się do siebie. Zapłacić było warto!
13 lutego 2026
wiesiek
13 lutego 2026
sam53
12 lutego 2026
sam53
12 lutego 2026
sam53
12 lutego 2026
Jaga
12 lutego 2026
wiesiek
12 lutego 2026
ais
11 lutego 2026
Yaro
11 lutego 2026
wiesiek
11 lutego 2026
Yaro