28 grudnia 2012
Sztubak
Jest poezja narodowa. Jest też neronowa,
która chciałaby Rzym spalić. Zbudować od nowa.
Szukająca dwuznaczności w pokręconych rymach.
Dla której jest tylko ważne, jak się lutnię trzyma.
Amfiteatr zawłaszczony. Obol dla Charona.
Polemika zakazana. Ma być wymieciona.
Słowo - początek stworzenia i klucz do otchłani,
dostępne będzie nielicznym. Resztę otumani.
Halucynogennym grzybkiem bywa wigilijnym.
Tak określił siłę słowa pan sztubak mafijny.
Do Nerona mu daleko, choć z gęby podobny.
Pogrzebie. Nie da obola, bo nie nosi drobnych.
Wcisnął się w Rzeczpospolitą. Z polskości się śmieje.
Zmieniać chce społeczny przekrój. Odebrać nadzieję.
Polska strofa się obroni. Obcą czeka zguba.
Hajdawerów się trzymała marna kindersztuba.
Nikt szacunku dla świętości gościa nie nauczył,
więc z cynizmem urbanowskim się po mediach włóczy.
Ma ludzka święta cierpliwość swojego Judasza.
Jeszcze Polska nie zginęła i nie będzie wasza!
13 lutego 2026
sam53
12 lutego 2026
sam53
12 lutego 2026
sam53
12 lutego 2026
Jaga
12 lutego 2026
wiesiek
12 lutego 2026
ais
11 lutego 2026
Yaro
11 lutego 2026
wiesiek
11 lutego 2026
Yaro
10 lutego 2026
Kreton