Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 24 october 2013

Komunikat południowy Nr 787/2013

Słuchaj bęcwale!
Władza przemawia!
Ten, kto się wcale
nie zastanawia
i wierzy w brednie
Macierewicza -
będzie codziennie
karę zaliczał
i na golasa
zaraz po brzasku
z portretem Kwasa
biegał po lasku.
Przed każdą brzozą,
obowiązkowo,
z pokorną pozą,
trzy razy głową
uderzyć musi
czołem w pień drzewa,
aż opór zdusi
i będzie śpiewać
jak władza każe!
I nową wizję
tamtych wydarzeń
przez telewizję
utrwali sobie.
Kto nie posłuchał -
też musi pobiec!


number of comments: 0 | rating: 0 | detail

Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 24 october 2013

Komunikat poranny Nr 786/2013

Tu mówi władza!
Wyciągać szyje!
Władza dosładzać
będzie pomyje!
Nie pchać się! Bydło!
Otwierać pyski!
Władzy już zbrzydło
wlewać do miski.
Od dziś - na głowy!
I prosto w trzewia.
Rusza nasz nowy
podział badziewia!
Telewizyjny.
Internetowy.
Stały. Unijny.
Bełkot prasowy.
Każdy dostanie
swą porcję rano!
Chłam na śniadanie.
Wszyscy to samo!
Nasz komunikat
jak rzygowinę.
Nowość! Unikat!
Sprawcę i winę!
I przypomnienie
kto rządzi wami.
Ruszać się lenie!
Głos wydać z krtani!
Podziękowanie
należne władzy!
Kończyć śniadanie!
Spełniać nakazy!


number of comments: 0 | rating: 1 | detail

Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 24 october 2013

Bez refundacji

Literatura ma rysy męskie.
Nos długi. Tłuste poliki.
Z wyraźnym trudem wstaje po klęsce.
Do złej trafiła kliniki.

Był to Instytut trudno dostępny,
bo zebrał calutką wiedzę.
Wiele w nim było rozpoznań mętnych.
Kolega radził koledze.

A ona - dama. Piękna, szalona.
Wyboru wcale nie miała.
Weszła do tego dziwnego grona.
Wytrzeszczu oczu dostała.

Wianek od razu zdjąć jej kazali,
a potem dostała chemię.
Długo się nad tym zastanawiali
jakby ją wcisnąć pod ziemię.

Chcieli, by była do nich podobna,
bo brzydkie teraz jest piękne.
Już zamierzała wyskoczyć z okna,
lecz ktoś ją chwycił za rękę.

A był to chyba duch Mackiewicza,
który jej rozpacz zobaczył.
Przecież nie jesteś dawno dziewicza.
Jam cię za przeszłość poznaczył.

Będziesz  tu Nike karykaturą.
Prześmiewczym złamanym piórem.
Gwiazdą, Jutrzenką, Nową Kulturą.
Za tobą staniemy murem.

Uległa. Wyszła do nich podobna
i teraz ma rysy męskie.
Partyjna walka bywa okropna.
Przemiana oznacza klęskę.

Nikt w niej już sztuki żadnej nie widzi.
Talentu nikt nie dostrzega,
a wielu prosto w oczy z niej szydzi,
że jeszcze chce się ubiegać.

Była jak Milion. Dziś jest Tysiącem,
a skończy pewnie na setce.
Literaturo wracaj do domu,
zmienionej nikt cię nie zechce!


number of comments: 1 | rating: 3 | detail

Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 24 october 2013

Szła laseczka do laseczka

Szła laseczka do laseczka
przydzielonego,
przydzielonego,
przydzielonego.
Przeszkadzała jej w tym teczka
śmiecia różnego,
śmiecia różnego,
śmiecia różnego.

Gdzie jest okolica?
Gdzie jest ten złom?
Gdzie może dziewczyna wyrzucić ją?
Polazła daleko.
Zgubiła dom.
Straszyli bezpieką.
Słyszałem grom.

Przydzielony mi laseczku,
czy mi się nadasz?
Czy mi się nadasz?
Czy mi się nadasz?
I o chlebie i o miodzie prawdę zagadasz?
Prawdę zagadasz.
Prawdę zagadasz.

Co do jadła, to żeś zgadła.
Teraz się nie chwal.
Teraz się nie chwal.
Teraz się nie chwal.
Bo mi tu zaleją sadła
i przyjedzie drwal.
I przyjedzie drwal!

Gdzie jest okolica?
Gdzie jest ten złom?
Gdzie jest ta dziewczyna co kocham ją?
Polazła daleko.
Zgubiła dom.
Straszyli bezpieką.
Słyszałem grom.


number of comments: 1 | rating: 2 | detail

Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 23 october 2013

Jestem liściem

Jak ten żółty liść na słońcu
jeszcze się w słoneczku grzeję,
ale chłody przyjdą w końcu.
Spadną deszcze. Wiatr zawieje.

Jeszcze ciepło, jeszcze w złocie
kołyszę się między swymi,
ale już nie słucham pociech
z myślami tańcząc chmurnymi.

Jeszcze się gałęzi trzymam.
Dumnie patrzę w konar drzewa.
Tak być musi. Przyjdzie zima
i zabierze mnie do nieba.

Jak ten liść złoty na wietrze,
jeszcze błyszczę, jeszcze zdobię
i jesiennym szumię wierszem,
a potem pofrunę sobie.

Nie będę już uwiązany,
przyrośnięty, przytwierdzony.
Ulecę pod nieboskłony.
Na ziemię wrócę spełniony.

Wszystko blaskiem jest związane.
Wciąż się zmienia i jest sobą.
Odlecę i pozostanę
matrycą - boską przyrodą.

Jestem liściem, jestem wiatrem,
mgławicą końca wszechświata.
W pacierze chowam jak w mantrę,
wiarę - przez to mogę latać.


number of comments: 1 | rating: 2 | detail

Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 23 october 2013

Nie płaczcie!

Nie płaczcie biedni, prości tułacze!
Czego wam do życia trzeba?
Prócz rozumienia słów i ich znaczeń,
napoju, kawałka chleba?

Prócz tego grosza w misce jałmużnej,
kiedy was siły opadną.
Prócz szklanki piwa i głowy próżnej,
gdy was z wszystkiego okradną.

Nie płaczcie biedni, bo nie wy jedni
porzuciliście swe strony,
bojąc się nędzy, łaknąc pieniędzy,
świateł, dywanów czerwonych.

Myśląc - Mój Boże! Nie będzie gorzej.
Jakoś się przecież wytrzyma.
Zostawiliście bliskich w oborze.
Rozpadła wam się rodzina.

Nie płaczcie teraz, gdy płaczą oni
pod lichwą cierpiąc i katem.
I daj wam Boże - bierzcie w pokorze
swoją żebraczą zapłatę.

A gdy wam serce wrócić poleci
i dusza spokoju nie da.
Na marnotrawne zawsze swe dzieci
czeka tu ojczysta bieda.

Przebaczy zawsze i nadal kocha
i oczy swe wypatruje.
Przytuli mocno, choć będzie szlochać
i polskość znowu odczujesz.


number of comments: 0 | rating: 0 | detail

Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 23 october 2013

Wyją syreny

Wyją syreny. To ćwiczenia.
Miasto wysyła ostrzeżenia,
że mogą być w nim terroryści.
Chowaj się szybko w kupie liści.

Natychmiast szukaj mysiej dziury.
Popatrz na boki i do góry,
gdzieś czai się niebezpieczeństwo.
Wyją syreny. Długo. Często.

Wyją syreny. To jest próba,
lecz wkrótce może być rozróba.
Władza ostrzega. Władza uczy.
Ludzie głupieją. Sygnał buczy.

Gęstnieje zaraz atmosfera.
Dokąd uciekać? Co zabierać?
Do szkoły trzeba biec po dzieci!
Wyrwie się nieraz epitecik.

Nie może przecież być normalnie.
Wyją syreny triumfalnie.
My tu rządzimy i czuwamy!
Marszów pragniecie? Radę damy!


number of comments: 0 | rating: 0 | detail

Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 22 october 2013

Wdzięczność

Choć walczyli na wszystkich frontach,
chowano potem ich po kątach.
Na defiladzie ich nie było.
Taka jest anglo-saska miłość.

Gdy znaleziono rozstrzelanych
zbrodniarz został honorowany,
jakby się nic nie wydarzyło.
Taka jest anglo-saska miłość.

W prezencie dostał jeszcze ziemię
i mógł wytracić pokolenie
i władzę miał tu mieć na wieczność.
Taka jest anglo-saska wdzięczność.

A kiedy innym wolność dali
i czaszki swoich pozbierali
i nad nimi chcieli się modlić -
znowu się stali niewygodni.

Ogłuchłe głowy, ślepe twarze
o Smoleńsku, o Gibraltarze
i o Katyniu nie chcą wiedzieć.
Trybunał nie da odpowiedzi.

Państwa zatrzasną sejfy swoje
i nową historię napiszą.
Słowianie? - podludzie i goje.
Oceny żadnej nie usłyszą.

Imperia, Komisja Trójstronna,
Klub Rzymski i masońskie loże
twierdzą, że wdzięczność jest dozgonna.
Ty jeden ją okażesz Boże.


number of comments: 1 | rating: 1 | detail

Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 22 october 2013

Ulewa aż strach

Idzie na nas z pełnym brzuchem.
Z opitym ciężkim podmuchem.
Z pomarszczonym, chmurnym czołem.
Śle pomruki niewesołe. Deszcz.
Trzeszczą blachy wież.
Ziemio siły zbierz, gdy lunie.
Spadnie piorun po piorunie.
Usiecze, spłucze, przemoczy.
Wiatr dokoła się zatoczył.
Poleciały suche liście.
Pełną garścią zamaszyście
posiał nam październik strach. 
Wróble skryły się pod dach,
a gawrony za pniem drzewa.
Idzie, gwiżdże. Deszcz. Ulewa.
Strach się takiej nie spodziewał.
Wdział ostatni łach.


number of comments: 1 | rating: 1 | detail

Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 22 october 2013

Nie będzie łatwo

Westchnę, nie bez racji, myśląc już o Święcie.
O ogromnej liczbie przedsięwzięć podjętych.
O niespotykanej skali operacji
i o władz zacięciu, że nie będzie świętych.

A przecież to tylko przemarsz ulicami
najzwyklejszych ludzi w Święto Narodowe.
Może się nie włączą teraz przebierani.
Może nic nikomu nie nakładą w głowę.

Z drugiej strony siły międzynarodowe.
Światowa technika. Wynajęci spece.
Oddziały specjalne - antyterrorowe.
Obce oraz nasze - służące bezpiece.

Westchnę nie bez racji, bo nie będzie łatwo.
Wielkich prowokacji można się spodziewać.
Zgaśnie telewizja i wyłączą światło.
Czy pójdziesz Narodzie? Spróbujesz się nie bać?


number of comments: 1 | rating: 1 | detail


  10 - 30 - 100  



Other poems: Tylko 200,- zł, Porządki, Wiara czyni Cuda!, Wielka Niewiadoma - Czas horroru, Wiersz w malignie bezsennej nocy, Ciepło - Zimno, Wieczór Wieczernika, Polarny chłód uczuć, Kwadryga - marygał, Trochę luzu na wiosnę..., Przed Ciszą, Dziwny ten Ład, Musiałem..., Gdzie pieprz rośnie?, Mosty, Wężykiem!!!, Za siódmą górą..., Bukiet Źyczeń, Panu Najwyższemu... /psalm 25 marca/, Krzywe rogi Architekta, Pomóż! Bogu dziękuj!, Wierszyk bez naghany, Kim jest IwonaN?, Są nowe fundacje i stare zwyczaje, Deliberacje, Strumyczek dobroci, Wielkanocna jałmużna, Stulecie winnych, 44/7, Radość I kara, Remarki, Jednym kliknięciem: f9d6ep, "John Brown naszym przyjacielem jest...", Miała to być spokojna starość, Gratulacje, Mądrości Narodu na postny czas głodu, Banialuki pseudonauki, proszę..., Grypowym grypsem, Konferencja, Panie Boże Polsce pomóż!, Przez palce czas przecieka, Mówca, Mandarynki, Konfrontacje, Dreszczowiec na dobranoc, Zamyślenie, Pierwszy śnieg, Nad Warszawą lepki zmrok, Rok 2025, 100.000,- zł, Słowo, ...in excelsis II, Pod Twoją, Matczyną Obronę... ., Cud Bożego Nrodzenia, Błogosław nam Boże Dziecię!, pomagam.pl, Chwała na Niebie! Pokój Ziemi!, Na wysokościach DOBROCZYNIENIA, Opłatek, Pomożecie?, Dzwonki, dzwonki, śniegu płatki i dziecięcy śmiech, W nieskutecznym rad sposobie, Dziękczynienie, Nie ma lekko..., Po ludzku, Znani, Mówią o nich - anachronizm, Bielszy odcień bieli, Świat za oknem, Moje szczęście poszło spać..., Dobry wieczór - Radość przebudzenia, A-Cardin, Legenda o Śpiącym Narodzie, Nie chcę wojny!, Wierszyk specjalny, Klub Kawalerów Orderów, Wiewiórka, Ostatnia prosta, Pokój za ziemię, Kampania - erotyk, Potop, Spóźniony wiatr, Naga prawda, Sobie a muzom, Rodzinami ruszajmy na cmentarz!, Iza, Hej powiadali hej powiadali..., Goldwasser, Wojna zdalnie kierowana, Żurawiejka, Po obu stronach lustra, Aleją Szczęśliwych Serc, Tam gdzie Ty (pastisz), Uciekł mi dzień..., Jesień, a w górach już zima, Psy, Od "Wesela" do wesela, Splątanym językiem, Jeszcze może parę wiosen..., W zakamarkach nocnych Marków, 112, Lisy wojny, Na drzwiach u Drzwi Pańskich, Telepatia, Sanatorium pod Klepsydrą, Marudzenie rocznicowe bez nadziei na odnowę ., Powaby flirtującej jesieni, Cichym szeptem po kolacji..., Myślę,więc jestem, Spod Drzewa Poznania Złego i Dobrego, Dwie wojny, Demon z popiołów, Wołałnie na puszczy białowieszczańskiej, Język mediów, Źle się dzieje..., Śnię, że jesteś ze mną, Noc po ciężkim dniu, Na huśtawce nastroju, Odra, Szczęściarz?, Komórki do wynajęcia, Widok z Wałów Jagiellońskich, Trochę słońca jesienią..., Jedna chwila, Złota Polska Jesień, Pokolenie Schyłkowe, Politykom wierzyć nie można!, Od powietrza, ognia i wody Wybaw nas, Panie!, Ameryka wybiera, Kalifornia, Po 11-tym, Poranna kawa, Oczekując na Charona, Obrona Sokratesa, Diabeł mnie posłał do Loredo, Chodzą słuchy..., Lifestyle, Błąd kurczaka, Ominęła go sława..., O bajce na kurzych nóżkach, Kaźdy ma swoje Westerplatte, Wkrótce kończą się wakacje, O jeden krok za daleko, "Pamiętaj byś święcił!", Planeta małp, Orzecznictwo - od A do Z (z kropką), Późna randka, Skręt z wiersza, W gorączce Wschodu,

Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1