Marek Gajowniczek, 2 july 2014
Gdzieś tam - w górze, gdzieś tam - nad...
Łatwo problem zmienić w żarty.
Jest tam całkiem inny świat.
Rządzą nim płatnicze karty.
Sumy niewyobrażalne
Są tam bardzo rzeczywiste,
A słowa brzydkie, fatalne
Dozwolone są tam wszystkie.
Jest zasada: - Nie mieć zasad!
Ale wstęp mieć do kasyna,
Do zarządów i ambasad.
Bilet do wielkiego kina.
To jest całkiem inny świat.
Wzbroniony dla wykluczonych
A w nim każdy mniejszy brat
Będzie szybko dostrzeżony.
Uchwycony na kamerze.
Podsłuchany, ujawniony,
Potem, zawsze w dobrej wierze
Z tego raju wyrzucony.
Los strąconych i upadłych
Jest już ziemskim bytowaniem.
Obszarpią ich z resztek diabły.
Zostanie im zmiłowanie.
Ale zmiłowania nie ma,
Bo je system zmienia w dług.
Ostateczne rozliczenia
Ma rozsądzić już sam Bóg.
Gdzieś tam - w górze, gdzieś tam - nad...
Jest też ukryta nadzieja,
Że przebytej drogi szmat
Prowadzi do Dobrodzieja.
I tylko On Jeden może
Związać skutek i przyczynę.
Jeśli zwrócisz się: - Daj Boże!
Da ci wieczny odpoczynek.
Marek Gajowniczek, 2 july 2014
Opustoszała dzisiaj tancbuda.
Stary maestro na prochach śpi.
Może się jeszcze zbudzić go uda.
Tak pobladłego jakby bez krwi.
Obwisł. Rękami szuka podłogi.
Wciąż przebierają kościste palce,
jakby kolejne przekraczał progi
na gryfie życia w ostatniej walce.
Tylko mu uśmiech szelmowski został.
Utkwił w kąciku wymięty pet.
Nuta starego nie była prosta.
Solówką bluesa daleko szedł.
Grają mu pewnie anielskie basy,
aż przeszedł w drżenie toast w kielichach.
Wciąż niedopity - za trudne czasy
i za starego, bo jeszcze dycha.
Księżyc latarnią zaświecił w okno.
Pod drzwiami senna czeka dorożka,
a jemu śni się szczyt, tysiąckrotność,
zachwytów, bisów - klezmerów bożka.
Nie budźcie lepiej. Niech tak zostanie.
To może jego prawdziwa gala.
Tancbuda podła. Wino jest tanie.
Posiedźcie przy nim, gdy pusta sala.
Marek Gajowniczek, 1 july 2014
Nauczanie chorych? Nie widzę problemu.
Najszybciej wyłoży rzecz chory choremu.
Lekarzowi trudniej wszystko opowiedzieć.
Sam musi rozmyślać. Z diagnozą się biedzić.
W komputerach szukać. Pytać profesora,
a mógłby skorzystać u pacjenta z porad.
Cierpienie jest mądrą, skuteczną nauką.
Wytrzymałość bywa już prawdziwą sztuką
współczuwania chorej, biednej służbie zdrowia,
która wciąż się waha wezwać pogotowia.
A mógłby ktoś na nią położyć swe ręce.
Zwrócić się do Pana o więcej i więcej.
Próbować go wzruszyć klauzulą sumienia.
Cud może się zdarzyć! Będą uzdrowienia.
I chory się wtedy już lepiej poczuje,
że tak nie obciąża i tak nie kosztuje.
Nie będzie się lękał minister podsłuchu
i mógłby u Sowy się klepać po brzuchu.
Marek Gajowniczek, 1 july 2014
Każdej nocy, gdy księżyc drogi srebrem oprószy
na dziwacznej snu przędzy do swoich Orfeuszy,
w wirujących woalach orientalnej muzyki
schodzą z mrocznych przestrzeni smukłe Eurydyki.
Każda nutka tęsknoty ma swojego muzyka.
Każdej inny jest dotyk w wyuzdanych praktykach.
Żadna się nie pomyli. Wie do kogo się tulić.
Potrafi w jednej chwili Orfeusza rozczulić.
Każde z nich przekroczyło dawnych wspomnień granice.
To, co było - nie było, teraz w Eurydyce
wymieszała nostalgia zakrzywionych przestrzeni
i porwała ich magia i wirują spleceni.
Otwierają się wtedy zapomnianych snów wieka
i ze szczęścia, nie z biedy, zadrży łezką powieka.
Gdy potwierdzą ustami wymarzone spotkanie,
wyruszają parami w obłędnej nocy taniec.
Świtem nagle ich budzą ostrza rannych promieni.
Tylko chwilę się łudzą, a potem rozdzieleni
tłumią w sobie okrzyki rozdartego cierpienia.
Obchód Eurydyki w prześcieradła zamienia.
W poprawianie poduszek i wietrzenie i słanie.
Strząśnie każdy okruszek, każde ciche wołanie
pochylone troskliwie uśmiechnięte - Dzień dobry!
Refleks już jest na szybie nie srebrzysty, lecz modry.
Marek Gajowniczek, 1 july 2014
To jest walka. To jest mantra. Zamykanie oczu.
To pustych przestrzeni chandra. Chęć byś nic nie poczuł.
To jest pokaz slajdów szybki, a w koło odłogi.
To halucynacji grzybki. Okrzyk: - Boże Drogi!
To jest ostre przypomnienie o zmianie pozycji
i chwila zadowolenia. Nie dolega nic mi.
To jest wielkie docenienie dobrodziejstwa snu.
To jest wiara w przebudzenie. Dziękowanie Mu.
To przejrzysta jest świadomość, co dziś ma znaczenie.
Znika problem - Nie wiadomo! - Nie myślisz o cenie.
Bardzo mało się już liczy - tylko sama Droga.
Może, samouleczenie i wdzięczność dla Boga.
To jest dzisiaj. Może jutro. To wyrwana chwila.
To jest próba wyzwolenia i trzepot motyla.
To brzęczenie ćmy w pokoju. To jest Anioł Stróż.
To odpoczynek po znoju. Wędrowanie dusz.
I to z wami jest rozmowa. Uśmiech wracający.
To wypowiedziane słowa, że świat się nie kończy.
Każdy z nas wiele znieść może, gdy o tym opowie,
widząc jakie ma znaczenie dla człowieka człowiek.
Marek Gajowniczek, 30 june 2014
Lepiej patrzyć w dobrą stronę,
nawet, gdy się niedowidzi,
bo choć wszystko policzone -
terminu się nie przewidzi.
Od zgorzknienia lepszy nektar.
Od piołunu - smak słodyczy.
Wciąż możliwa jest korekta,
lub dopisek: - Nie dotyczy!
Nie każdy jest jasnowidzem
i nie każda myśl - blondynką.
Dobrą stronę lepiej widzę,
nawet gdy jest odrobinką.
Marek Gajowniczek, 30 june 2014
Pajęczynka ulgi zlepiona pośpiesznie
uchwyciła kroplę z przelotnego deszczu.
Zostań tu kropelko. Powiś na mnie jeszcze.
Będziesz moją perłą błyszczącą w powietrzu.
Ostatnią ozdobą na rozdrożu życia.
Wykradzionym niebu przejrzystym kryształem.
Zatrzymaną chwilą. Łzawą formą bycia,
którą w rozgardiaszu burz upolowałem.
Zdajesz mi się cudem zawieszonym w próżni,
a trzymam cię mocno, choć ciążysz ku ziemi.
Przecież z nas obojgu zgubieni podróżni
przez chwilę nadziei w kadrze uchwyceni.
Zanim przesiąkniemy przez ziemskie granity,
zanim nas ukryją wybujałe trawy,
dał nam los tę chwilę na życia zachwyty
i może się jeszcze okazać łaskawy.
Marek Gajowniczek, 30 june 2014
To jest wierszyk po Tramalu.
Jest w nim trochę więcej żalu.
Wszędzie nutki są smuteczku
w opowieści o człowieczku.
Zamiast ciągłej, słownej młócki,
wierszyk chce być bardziej ludzki,
refleksyjny, zamyślony,
bo jest w końcu znieczulony.
Chce poleżeć gdzieś na stronie.
Oczy utkwił w nieboskłonie.
Rozmyśla o przemijaniu,
jak o kropce w każdym zdaniu.
A tam w górze wielkie chmury.
Spadki, wzloty, wyże, dziury.
Gna gdzieś wszytko i się zmienia,
a wierszu jest ból istnienia.
Naturalny, choć niechciany.
Trudny, ale pożądany.
Czasem nawet łez nie kryje.
Z nimi jednak wie, że żyje.
Marek Gajowniczek, 30 june 2014
Dziennikarzom wpadły w ręce
jakieś taśmy, lub tasiemce.
Groźne, ponoć uzbrojone.
Przez agencje niechronione.
Tak czy owak - pasożyty,
których tryb życia ukryty
pozwala im bez wysiłku
płacić krocie po posiłku.
Dla niektórych - obrzydliwość.
Dla rządu - zapobiegliwość,
to wyróżniająca cecha,
a więc władza się uśmiecha.
To tylko redystrybucja.
Nie ucierpi konstytucja.
Nie ucierpią inne sprawy,
gdy się trochę uszczknie strawy.
A chodziło o wybory.
Czy organizm, aż tak chory
obsłuży dobrze serwery?
Czy wypnie cztery litery?
Stało się, jak stać się miało.
Obsłużono. Poleciało.
Niestety - o wiele więcej!
Stąd te taśmy, lub tasiemce.
Marek Gajowniczek, 29 june 2014
Nacierpiałem się tej nocy przeokropnie.
Nakrzyczałem, nazłościłem: - Niech to szlag!
Złorzeczyłem dużo gorzej niż " gęś kopnie".
Było ze mną całkowicie byle jak.
Nacierpiałem się tej nocy przeogromnie.
Namęczyłem i opadłem całkiem z sił.
Było ciężko majaczyłem nieprzytomnie.
Ktoś mi pomógł. Chyba Anioł przy mnie był.
Rozmyślałem o cierpieniu i Papieżu.
Pomóż Ojcze! Ty wiesz dobrze, czym jest ból
i wie dobrze, kto noc taką kiedyś przeżył -
jak jest trudno, nie wypadać z dawnych ról.
Chociaż wszystko na tym świecie ma swój koniec,
dolegliwość łatwo nie chce się zakończyć.
Będzie wracać. Znów zaboli przeogromnie,
aż z tych spotkań w internecie mnie wyłączy.
Może nie jest to ostatnie - Do widzenia!
Teraz z księdzem będę toczył swe rozmowy.
Przybliżyła się tak bardzo smuga cienia,
lub zadziałał środek - wiersz przeciwbólowy.
Bardzo trudno jest przechodzić takie bóle.
Dużo łatwiej było znosić fałsz i zło,
więc pożegnam się już z Wami bardzo czule.
Pamiętajcie! Byłem z wami. To jest to!
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
10 april 2026
Jaga
10 april 2026
Jaga
9 april 2026
wiesiek
8 april 2026
Jaga
8 april 2026
wiesiek
7 april 2026
wiesiek
6 april 2026
wiesiek
6 april 2026
eL. Marandhie
6 april 2026
eL. Marandhie
5 april 2026
wiesiek