Marek Gajowniczek, 28 august 2014
Piszesz mi Janie: "Życie jest tanie
na Dzikich Polach.
Wdarła się horda. Ruszyła Orda
do Mariupola",
a u nas radzą, czy pomoc dadzą,
gdy tyle złego.
Czas wolno płynie przy dobrym winie
u Sobieskiego.
Coś się wydarzy. Naszych husarzy
pałac szykuje,
ale wśród rajców jest wielu zdrajców.
Rada paktuje.
Już do Kamieńca żadnego Niemca
się nie zaciągnie.
Przez jakieś duchy chodzą złe słuchy
o waszej wojnie.
"Mimo oręża - dzicz tam zwycięża" -
w twym liście czytam.
Wielu już rzecze, że się przywlecze.
Martwi się Rzeczpospolita.
Za klęską - klęska, a zima ciężka
teraz być może.
Wracajcie cali, moi wspaniali.
Czekam przy dworze.
Marek Gajowniczek, 28 august 2014
Było niebogato.
Kończące się lato
zachęca do chwili oddechu.
Jedźmy! Co ty na to?
Posiedzieć przed chatą,
gdy nie jest nam dzisiaj do śmiechu.
To słońce, ta zieleń
to niby niewiele,
a jednak - aż tak bardzo dużo.
Zbieraj się Aniele.
Wrócimy w niedzielę.
Zmartwienia nikomu nie służą.
Trzydzieści sześć złotych
na swoje kłopoty
dostaniesz od rządu na wsparcie.
Ty dziwisz się : - Co ty?
Za ten łaski dotyk,
zrobimy sobie wielkie żarcie.
Popatrzmy z uśmiechem.
Ten wyjazd - na krechę,
zapomnieć pozwoli na chwilę
o wojennych skutkach,
obawach i smutkach.
Nic nie da radości ci tyle.
Słoneczko jest jeszcze.
Wkrótce przyjdą deszcze
i jesień sukienki pozmienia,
więc jedźmy nad wodę
pożegnać pogodę.
Poszukać od zgiełku wytchnienia.
Marek Gajowniczek, 27 august 2014
Czarodziejko, czarodziejko!
Widzę w oczach bazyliszka.
Niewinna uczuć złodziejko!
Czyś ty mniszką? Czyś modliszka?
Za długo mi patrzysz w oczy.
Za bardzo trzepiesz rzęsami.
Czyś spełnieniem snów proroczych?
Czy tylko zachętą mamisz?
Wyobraźnię poruszyłaś.
Rozwija się pajęczyna.
Jeszcze mnie nie usidliłaś.
Czuję - cięciwę napinasz.
Zanim stanę się bezwolny
i poczuję już w krwiobiegu
działanie toksyn frywolnych -
oszczędź proszę, zwolnij biegu.
Rozkosz jest o wiele większa,
kiedy wolno ją smakujesz.
Obawa moja jest mniejsza,
że chcesz tego, nie żartujesz.
Czarodziejko! Okrutnico!
Już wiem, że nie masz litości!
Czy to omam jaki, czy co?
Czujesz, że ofiara pości?
Że się podda. Nie powstrzyma.
Wycieńczonej - spijesz sok.
Dziwne, że taka dziewczyna.
wznieci burzę. Zaćmi wzrok.
Wyuczone to praktyki
na wielu łowach u Diany,
a ten wiersz to próżne krzyki.
Należę do pokonanych.
Marek Gajowniczek, 27 august 2014
Ludzie niesprawni i starzy,
Uśmiechnięci do ostatka,
Nie skrywają swoich twarzy.
Ktoś pomoże. Jest sąsiadka.
Nigdy nie stawali przeciw
I na wszystko się godzili.
Czas im teraz wolno leci.
Za wcześnie się urodzili.
Opłacają abonament
I patrzą w swoje ekrany.
Żegnają się swoim - Amen!
Spotykając się z nieznanym.
Pochowali własne dzieci.
Nieraz się nieszczęście zdarzy.
Zrobią to, co rząd poleci.
Sami nie potrafią marzyć.
Wytarła pamięć zdarzenia,
Które oglądali wczoraj.
Nowe mają przemyślenia
Inne każdego wieczora.
Bardzo lubią czytać wiersze
Zrozumiałe, romantyczne,
Które ich poruszą jeszcze.
Komentarze zbieram śliczne.
Nic innego dać nie mogę.
Nic innego nie zostało
I ten wiersz, jak zapomogę
Czekającym rozdam śmiało.
Potem poczekam chwileczkę
Przy następnej białej karcie.
Sięgnę ręką po chusteczkę,
Bo ja też dostaję wsparcie.
Marek Gajowniczek, 27 august 2014
Idzie burza propagandy
wzniosłych mów, zachwytów, krzyku.
Pewnie zepchnie nas do bandy
i uciszy głos krytyków.
Będzie wielka i kosztowna,
widoczna, oślepiająca.
Wszystkich, każdego z osobna
porazi rozbłyskiem słońca.
Wielu zwali na kolana.
Co chce, może zrobić z nami.
Starannie opracowana,
zmiatająca, jak tsunami.
Wiadomo - będzie kit dawać.
Pokaże nam, na czym gra się.
Kampania to nie zabawa.
Partyjni - już zgięci w pasie.
Dona, dona - będą śpiewać.
Tysiąckroć powtórzą słowa.
Nie pozwolą nudą ziewać.
Wstaje brać samorządowa.
Dla poezji miejsca nie ma.
Nie ten czas i nie ta pora.
Do wyborów - jeden temat,
od rana aż do wieczora.
Trzeba usiąść gdzieś w kąciku
i przyjąć pozycję myszy.
Pisnąć cicho zamiast krzyku.
Może jednak ktoś usłyszy?
Pisk to inna częstotliwość -
przenikliwe mikrofale.
Istnieje taka możliwość,
że ten wiersz poniosą dalej.
Marek Gajowniczek, 26 august 2014
Patrzymy na zwykły zatarg,
a to naprawianie świata.
Może podzielenia próba,
dla sprawdzenia: - Czy się uda
to, co zapowiedział świat,
już od wielu, wielu lat:
O podziale rzymskim zwidy
z rządem czubka piramidy.
Tu się iskrzy. Tam się pali,
nim granice się utrwali,
nim się populację zmniejszy.
Może to jest kroczek pierwszy
wprowadzania w życie planu
z wielkich spotkań i z ekranów
na których Iluminaci
ustalają, kto ma płacić.
Może "Czaszka i Piszczele",
jak zwykle, stoi na czele
wielkich zmian na całym świecie.
Wy się o tym nie dowiecie,
bo to wiedza jest tajemna.
Myślicie - wojna przyziemna
toczy tu się o Majdany,
a się rodzą wielkie plany
o których Regan wspominał.
On je pewnie wyniósł z kina,
lecz już potem, młodszy Busch
nie z filmu brał przykład już,
lecz z biblijnych zapowiedzi.
Nie wiadomo, kto w tym siedzi,
lecz na pewno jest w tym Zbig,
który świat nam zmienił w mig.
A my cóż możemy - ludzie?
Myślimy jeszcze o cudzie,
który zło powstrzymać może.
A tu gorzej wciąż... i gorzej.
Po kolei przędzie wątek
wielki plan - Nowy Porządek!
Marek Gajowniczek, 26 august 2014
Nie róbcie zbyt wielu szop! -
jęknął z piekła Ribbentrop.
Plan właściwie jest gotowy! -
zadźwięczały mołotowy.
Wy tu sobie gadu - gadu,
a nasi z Kaliningradu
są odcięci, żyją w biedzie.
Nie mówiąc już o Kłajpedzie,
o Tallinie albo Rydze.
Całkiem to inaczej widzę -
doszło z kąta od Józefa.
To jest naszych wpływów strefa!
Rozmawiajcie o tym w Mińsku!
Nie możemy tak, po świńsku,
oficjalnie i otwarcie.
Zaznaczcie wszystko na karcie,
czyli po waszemu - mapie,
kto, ile, dokąd rozdrapie!
To rozmowy pokojowe.
Wszyscy wiedzą - idzie nowe!
Ukraina się przygina,
a naród wspiera Putina.
Posłuchajcie Ribbentropa!
Będzie Wielka Europa
od Biskaju do Uralu!
Urraaa! Dajcie więcej szmalu!
Nie chcą już wzajemnych waśni.
Rzecz się cała dzieje w baśni.
Trochę w piekle. W Mińsku trochę.
Wolność marnym jest paprochem
wobec mocarstw dyplomacji.
Nie ma naszej delegacji,
bo działacze walczą liczni
o stołek spraw zagranicznych
i dlatego cicho siedzą,
kiedy Pakt piszą za miedzą.
To już było. Może wrócić.
Nie chcą się o wszystko kłócić,
bo ustąpić przecież trzeba,
jeśli taka wola nieba,
jeśli taki nacisk świata -
Wojować, albo się bratać!
Egzorcyzmy są w Warszawie.
Szkoda nerwów! Już po sprawie!
Cała Zona rusza w tańce.
Pogodzona! Russ z Giermańcem!
Opowieść tę wymyśliłem.
Kurek z gazem odkręciłem,
żeby sprawdzić, czy nie gaśnie?
Czy to baśń? Czy Polska... właśnie?
Marek Gajowniczek, 26 august 2014
O co świat na wojnę poszedł?
Przecież nie o Ben Ladena.
Zastanówcie się też, proszę.
Czego warta była cena?
Zapłacono słono przecież.
Zapłacono ofiarami.
Tyle warta była w świecie
kontrola nad zasobami.
Wiadomo, że już się kończą.
Ten zwycięży, kto je trzyma.
One dziś sojusze łączą.
O to w świecie trwa zadyma.
Gdzieś tam leży Armagedon.
Na pustyni, gdzieś w Islamie
i tam się kierować będą.
Tam się w końcu wszystko stanie.
Mamy wojny na przedpolach
tam gdzie gaz jest i jest ropa.
Czeka ludzi ciężka dola.
Włącza się w to Europa.
Każdy ma tu swój interes -
Ameryka, Rosja, Chiny.
My choć czerpiemy niewiele,
uczestniczyć w tym musimy.
Rurociągi nas ścisnęły
jak ramiona ośmiornicy.
Czasy hossy przeminęły.
Kryzys teraz dni nam liczy.
Ofiar złożono miliony
i następne też położą.
Człowiek szans jest pozbawiony.
Widzi jedną - Łaskę Bożą.
Hollywood pretekst wymyślił.
Prowokacją są przyczyny,
choć po rozum ludzie przyszli,
już trzynaście lat walczymy.
Wojna będzie trwać do skutku,
aż do ostatniego złoża.
Zbliża tu się powolutku.
Blisko granic tli się pożar.
Marek Gajowniczek, 26 august 2014
On nie może wyjechać.
Nie ma dokąd i za co.
Może usiąść i czekać.
Utrzymywał się pracą.
Ale pracy już nie ma
i już nie ma niczego.
Żaden wielki poemat
nie odda tego złego.
Nie zabijaj? - to kpina,
kiedy patrzysz na ciała.
Obok leży dziewczyna.
Bomba ją rozerwała.
Poraniony nie płacze,
chociaż cały we krwi.
Wszystko widzi inaczej.
Wojna z przykazań drwi.
Nie ma już gdzie się schować,
a tu był jego dom.
Lecą gruzy po głowach.
Został tu tylko on.
Że tak będzie - nie wiedział.
Syn zabity za progiem.
Nie chcę wojny - powiedział.
Teraz jest czyimś wrogiem.
Ktoś go właśnie filmuje.
Pokaże innym ludziom,
a on nic już nie czuje.
Jego Ługańsk mu burzą.
Marek Gajowniczek, 25 august 2014
Już za tydzień będzie wrzesień. Niemcy z Rosją wciąż paktują.
Jednym cudzej ziemi chce się, a drudzy im ustępują.
Są skazani już na siebie. Takie głoszą deklaracje.
Spokój jest na naszym niebie. Wkrótce skończą się wakacje.
Nerwowość jest tylko w sztabach. Nie były na to gotowe.
Teraz, to już nie zabawa. Jest gorączka, jednym słowem.
Lato piękne tego roku przypomniało starą datę,
ale nikt już z łezką w oku nie wspomina Westerplatte.
Gdańsk się bawi. Piwo pije. Rajd urządził ktoś na molo.
Szkoda lata. Raz się żyje! Może znowu nas wyzwolą!
Mają przecież korytarze. Jeżdżą tutaj jak po swoim.
Ktoś z pamięcią, jak bagażem stacza boje i się boi.
Gwarancje nam daje NATO. Zachód jednak się nie ruszy.
Znów możemy być zapłatą za wielki koncert Katiuszy.
Gróźb otwartych nam nie szczędzą. Nikt za bardzo się nie zdziwił,
a my z gospodarczą nędzą, powinniśmy być cierpliwi.
Jeśli się wypełnią dni - wojny wstrząsną światem,
nowy wiersz napiszę ci o tym Westerplatte.
Znowu będą szli czwórkami, bo inaczej nie wypada,
a ty pytasz mnie: - Co z nami? Jesień idzie. Deszczyk pada.
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
8 april 2026
Jaga
8 april 2026
wiesiek
7 april 2026
wiesiek
6 april 2026
wiesiek
6 april 2026
eL. Marandhie
6 april 2026
eL. Marandhie
5 april 2026
wiesiek
1 april 2026
wiesiek
24 march 2026
marka
24 march 2026
marka