Marek Gajowniczek, 25 august 2014
Mnoży się coraz więcej zagrożeń,
a lato piękne, słoneczko pali.
Wczoraj dwa czołgi stały w chutorze
i grzmoty było słychać w oddali.
Kłos już pochylił do ziemi zboże.
Zebrać nie można, bo zakazali.
Wczoraj dwa czołgi stały w chutorze
i miny wszędzie porozkładali.
Krowa bez przerwy ryczy w oborze.
Nad dachem nisko przelatywali.
Wczoraj dwa czołgi stały w chutorze.
Już wszystkich młodych pozabierali.
Mówią - wyjeżdżaj, bo będzie gorzej
i ostrzał może dom twój zawalić.
Zlituj się! Czuwaj nad nami Boże!
Znowu się przecież nie dogadali.
Marek Gajowniczek, 24 august 2014
Głusza, ciemność śpiących drzew.
Zaciśnięty mocno kułak.
O zwycięstwach stara pieśń.
Katyń. Archipelag Gułag.
I wiersz o tym "Czy chcą wojny?"
i "Poczekaj ty Zającu!"
Wrażliwość ludzi spokojnych,
czy sen o Stalinie - Słońcu?
Mocarstwowość za miraże.
Szklanka wódki za sumienie.
Groźba: - Nu, ja ci pokażę!
Apetyt na cudze ziemie.
Szeroki mój kraj ojczysty.
Żadna - Sława Ukrainie!
Rosja była tu - do Wisły!
Jest dziś silna przy Putinie!
Taką Rosję świat ma wspierać?
Czy się raczej jej obawiać?
Czas pomyśleć o tym teraz.
Wojna pierwsze kroki stawia.
Społeczeństwo wiwatuje.
Propaganda robi swoje.
Naiwność zawsze kosztuje.
Takiej Rosji ja się boję.
Zapomniano o Fatimie.
Pogrzebano już nadzieję.
Zło niejedno nosi imię.
Także takie: "Świat się śmieje".
Marek Gajowniczek, 24 august 2014
Brakuje obcinania głów,
bo przemarsz jeńców to za mało.
Powrót do stalinowskich snów.
Do ogłupiania ludzi chwałą.
To rzeczywiście jest zaraza.
Tak samo czerwono znaczona.
To uczucia wszelkie obraża
i kogo pragnie tym przekonać?
Już sama wojna jest okrutna.
Potrzebne jeszcze pohańbienie?
Ta sama nuta, stara, butna
i stalinowskich mordów cienie?
Obrońcy? Siewcy nienawiści?
Nie chcecie widać zrozumienia.
Mówicie - Jeńcy to faszyści?
A jakie wasze są sumienia?
Przecież to oglądają matki.
Widzą to dzieci, płaczą żony!
Świat patrzy na wasze zadatki.
Na defiladę pognębionych.
Świadectwo sami nam dajecie -
Kogo popierać? Komu wierzyć?
Jest jeszcze prawo na tym świecie,
a konwencje chronią żołnierzy!
Normalny człowiek im współczuje.
Zapamiętają to narody.
Od tego giniesz, czym wojujesz!
Kto rzeczywiście pragnie zgody?
Marek Gajowniczek, 24 august 2014
Wszystko będzie, czego nie ma!
Dziś są tylko zapowiedzi.
Obietnica jest i ściema.
Ludzie muszą cicho siedzieć.
Wszystko będzie tu w nadmiarze!
Od ręki - nic być nie może!
Rząd jest dobrym gospodarzem,
a i Unia mu pomoże.
Rację zawsze ma wyborca.
Prawa będą szanowane.
Wyjmiemy, choćby spod korca,
w zgodzie z wójtem i plebanem.
Podzielą to sprawiedliwie.
Dla wszystkich musi wystarczyć.
Potanieje w kraju "Żywiec".
Wróci znów handel jarmarczny.
Kiełbasa musi być lepsza,
jak zwykle przed wyborami.
A ten dziad, gdzie tu się wpieprza?
Wyrzućcie go! Chodźcie z nami!
Marek Gajowniczek, 24 august 2014
Cóż chciałabyś usłyszeć?
Że nic się nie przydarzy?
Popiela zjadły myszy.
Późniejszych gospodarzy
los bywał tu okrutny
i wybuchały wojny.
Z powodów bałamutnych
utarczek wiele zbrojnych
stoczono na tej ziemi.
Twardzi tu żyją ludzie.
Czas ich niewiele zmienił.
Mówiono tu o cudzie,
gdy pomoc Matki Bożej
zwycięstwa przynosiła.
Czasem płacono drożej
i Rosja kraj gnębiła
i wiele jeszcze mogił
pozostaje nieznanych,
a świat się znowu pobił
i nowe wojny mamy.
Nawet, gdy są dalekie -
wysyłamy żołnierzy.
Nad twoją przyjdą rzekę
i ciężko będzie przeżyć.
Pomyślmy o tym dzisiaj.
Innym patrzmy na ręce,
gdy wieczór cicho przysiadł,
a w wojskowej piosence
o malowanych chłopcach
plącze się tęskna nuta,
a inna dla nas obca
w żołnierskich chodzi butach
i znowu przyjść tu może,
jak do siebie w gościnę
i niezebrane zboże
rozgarniać karabinem,
lub nagłym błyskiem nieba
horyzont nam zapalić.
Rozwagi nam potrzeba.
Dziś jeszcze jest w oddali,
ale na wszystkich planach
są linie wyznaczone,
więc módlmy się do Pana.
Niech weźmie nas w obronę.
A sami też na wiele
musimy być gotowi.
Ufność złożyć w Kościele,
a życie Narodowi.
Połóż rękę na piersi.
Czujesz to serca bicie?
Gdy polegniemy pierwsi.
Wy po nas zwyciężycie!
A wtedy wiersz ten wspomnij
i wieczorną rozmowę.
Historii nie zapomnij
i wysoko noś głowę,
jak dumnie ją nosili
ojcowie na tej ziemi.
O tośmy się modlili,
a teraz uśnijże mi...
Marek Gajowniczek, 23 august 2014
Spiskują nam nad głową
i karmią byle jak.
Nie żyje się różowo.
Nie było jeszcze tak.
Niech mówią: - Nie ta liga!
Niech mówią: - Nie ten czas!
Choć ludziom chce się rzygać -
nie pokonają nas!
To nie jest mały kraik.
To nietchórzliwy lud.
Dziś racę się zapali.
Jutro się zdarzy cud!
Pakują nam walizki
i wysyłają precz!
Wiele układów śliskich
żre Pospolitą Rzecz.
Niech mówią: - Nie ta liga!
Niech mówią: - Nie ten czas!
Choć ludziom chce się rzygać -
nie pokonają nas!
To nie jest mały kraik.
To nietchórzliwy lud.
Dziś racę się zapali.
Jutro się zdarzy cud!
Wyrosło pokolenie.
Po ludzku chce tu żyć!
Choć miałoby gryźć ziemię -
Tu Polska musi być!!!
Niech mówią: - Nie ta liga!
Niech mówią: - Nie ten czas!
Choć ludziom chce się rzygać -
nie pokonają nas!
To nie jest mały kraik.
To nietchórzliwy lud.
Dziś racę się zapali.
Jutro się zdarzy cud!
Marek Gajowniczek, 23 august 2014
Jedni mają swoją wojnę - drudzy mają swoją.
Ślą groźne oddziały zbrojne. Kule w słowa stroją.
Każdy ma uzasadnienia, na jakie go stać.
Pragną rzeczywistość zmieniać. Nas zmuszając: - Płać!
Budują już koalicje wokół swoich racji.
Nas skazując na banicję w imię demokracji.
Znów coś za coś bierze górę. Targ sojusze zmienia.
Perspektywy są ponure. Płacą pokolenia.
Chłopcy walczą za granicą. Nic z tego nie mamy.
Poza słowną obietnicą, że może przetrwamy.
Poza strachem, poza groźbą wiszącą nad głową.
Jeśli wystąpimy z prośbą - może nam pomogą.
Mówią: - Wasze położenie geopolityczne
na szali kładzie istnienie, albo wojny liczne.
Kraj wciśnięty jest od wieków pomiędzy mocarzy.
Nie możesz dobry człowieku o spokoju marzyć.
Jedni mają swoją wojnę - drudzy mają swoją.
Ślą groźne oddziały zbrojne. Kule w słowa stroją.
Każdy ma uzasadnienia, na jakie go stać.
Pragną rzeczywistość zmieniać. Nas zmuszając: - Płać!
Marek Gajowniczek, 23 august 2014
Gdybym letnim wiatrem był,
nie miałabyś takich sił,
żeby się przede mną bronić.
Ciągle bym ci w szyby dzwonił.
Pod oknami wył.
Traktujesz mnie jak powietrze.
Ja dla ciebie piszę wiersze
i w nich skrywam uczuć burzę.
Nie wytrzymam już tak dłużej.
Zamienię się w pył.
Gdybym pyłem wietrznym był,
innych bym przy tobie skrył.
Na twych drogach zawsze leżał
i na włosach, na kołnierzach
nosiłabyś ił.
Ty jak pyłek mnie odtrącasz.
Nie czujesz fali gorąca.
Obojętnie płyną słowa.
Ja się w promień słońca schowam
w oczy będę lśnił.
Gdybym był promykiem ciepłym,
nigdzie by mi nie uciekły
twoje uda i ramiona.
Wielu cudów bym dokonał.
Wniknął. W tobie był.
Marek Gajowniczek, 23 august 2014
Skąd ty o mnie tyle wiesz?
Czemu czytasz w mojej głowie?
Przecież o mnie to był wiersz!!!
Nic ci więcej nie opowiem!
Rodzi się w umyśle strach.
Nie pomaga długa ścieżka.
Człowiek żyje tu jak łach,
a on w mojej głowie mieszka.
Przemyślenia nieraz trafne
i nagle wielka agresja.
To nie jest wcale zabawne.
Lęk, łagodność, przymus, presja.
Człowiek chory i poeta.
Publicysta - komentator.
Trudno mówić o konkretach
i rozgrzeszać trudno za to.
Powiązani przez przypadek
zaplątanym węzłem myśli.
Wiersz prawdziwym jest przykładem.
Nikt go sobie nie wymyślił.
Wisi gdzieś w powietrzu groźba.
Obłąkana schizo-mania.
Przekleństwo, a potem prośba.
Talent wzmocnił skutki brania.
Nie ma gniewu - jest współczucie,
postępowań konsekwencja.
Nie rozbudzać wielkich uciech?
Potrzebna może karencja?
Nie jestem przecież Lenonem,
ale na uczuciach grywam.
Sędzią, ani Salomonem.
Tolerując zło - przegrywam.
I zatraca się ktoś inny.
Słabszy. Ginie, choć się broni.
Dla niego - ja jestem winny.
Konkretny, nie jacyś oni.
I ten wiersz pewnie przeczyta
zanim filmy mu się urwą.
Włączy mu się stara płyta.
Komentarz napisze... k..wo!
Nazbyt drogo muszę płacić
za swój blog i popularność.
Wiele zyskać - lecz i tracić.
Pamiętać, że to jest marność.
Marek Gajowniczek, 22 august 2014
Kim Jesteś?
Jesteś wibracją?
A więc i Ty jesteś życiem.
Zmiennością.
Kontynuacją.
Utratą oraz odkryciem.
Trwaniem i chwilą niebytu.
Energią.
Promieniowaniem.
Sytością pełną zachwytu.
Upadkiem i powstawaniem.
Nicością.
Anihilacją.
Mydlaną bańką z niczego.
Wzrastaniem i degradacją.
Pragnieniem czegoś dobrego.
Miłością i zabijaniem.
Nieskończonością.
Fraktalem.
Budzeniem się.
Zasypianiem.
Mnogością oraz detalem.
Szarą materią kosmosu.
Elektrycznością.
Rozbłyskiem.
Milczeniem i drżeniem głosu.
Pokojem.
Wojny ogniskiem.
Kodem, aminokwasem.
Fragmentem nitki spirali.
Przyszłością.
Minionym czasem.
Tym wierszem,
który Cię chwali.
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
8 april 2026
Jaga
8 april 2026
wiesiek
7 april 2026
wiesiek
6 april 2026
wiesiek
6 april 2026
eL. Marandhie
6 april 2026
eL. Marandhie
5 april 2026
wiesiek
1 april 2026
wiesiek
24 march 2026
marka
24 march 2026
marka