Ferdynand Głodzik
ALL WORKS Poetry (34) Photography (2)
About me Friends (6)

15 february 2013

poetry

Ferdynand Głodzik
Ferdynand Głodzik

Wiersz z La Manchy


Początku nawet nie pamiętam,
co się właściwie wtedy stało,
chwila musiała być odświętna,
coś równocześnie w nas zagrało.
 
Lecz to niczego nie tłumaczy,
do dzisiaj tego nie miarkuję,
dzwoniłaś potem do mnie z pracy,
aby zapytać jak się czuję.
 
Na sukces nie mam wielkiej szansy,
trudno jest w siodle się utrzymać,
bo mi brakuje Sanczo Pansy
i narowisty mój Rosynant.
 
Czasem się smucisz, czasem śmiejesz,
dni płyną wolno i powszednio,
powiedz mi co się z tobą dzieje,
mnie przecież nie jest wszystko jedno.
 
Skoro we dwoje, to nie sami,
nie wiem skąd się to wszystko wzięło,
w codziennej walce z wiatrakami,
stałaś się moją Dulcyneą.

bosonoga - Gabriela Bartnicka
15 february 2013 at 13:39

Fajny jak wszystkie Twoje :) Aż by się chciało zaśpiewać :)

report

Ferdynand Głodzik
15 february 2013 at 14:00

Dziękuję. Można zaśpiewać. Nie mam nic przeciwko temu :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register