Ferdynand Głodzik
ALL WORKS Poetry (34) Photography (2)
About me Friends (6)

Drobiowy harem


Pewien gospodarz, zwolennik „agro”,
co chciał być zawsze blisko natury,
zbudował fermę całkiem pokaźną,
w której hodował szczęśliwe kury.
 
Najlepszą paszę dla nich zdobywał,
dbał o higienę, chronił od chorób,
lecz aby kura była szczęśliwa
w stadzie powinien być dobry kogut.
 
Nad tym gospodarz wciąż się mozolił
w trosce o szczęście serduszek kurzych,
bo choćby kogut był pracoholik,
całego stada nie mógł obsłużyć.
 
kiedyś koguta nawet sklonował,
aby kadrowe podwoić siły,
ale dwa samce zamiast pracować,
o dominację ciągle walczyły.
 
Niezdrowa była to sytuacja,
kury się nagle zaczęły pierzyć,
bo tam gdzie zbytnia rywalizacja,
codzienna praca zwyczajnie leży.
 
Ferma zaczęła popadać w marność,
jaj było mało, zmniejszył się utarg,
aż dnia pewnego na kurzym targu,
gospodarz kupił super koguta.
 
Wzorcowy ogon, grzebień i szyja,
a w swojej klasie dziób najostrzejszy;
piał głośno, czysto, miał dobry pijar,
czyli solidny „public relations”.
 
Gospodarz rzekł mu: znać w tobie siłę,
kury na fermie masz zaspokajać,
dbaj o to, aby były szczęśliwe
bo mają znosić mi złote jaja.
 
Płacę solidnie i terminowo:
ziaren złocistych czubaty przetak;
najpierw umowę dam ci śmieciową,
a z czasem może dostaniesz etat.
 
Ale pamiętaj, zachowaj miarę,
Oszczędzaj siły nim grunt rozpoznasz,
by opanować drobiowy harem,
porządny sobie zrób harmonogram.
 
Kogut do jutra nie czekał biernie,
pilnej roboty nie chciał odkładać,
migiem obsłużył drobiową fermę,
a nawet liczny drób po sąsiadach.
 
Kiedy się miało ku wieczorowi,
koguta niemoc chwyciła nagła,
w krzakach sekretnie  się usadowił
i leżał cicho jak skóra z diabła.
 
Gospodarz mocno się zafrasował,
zły był na siebie; com ja narobił,
wygląda jakbym go molestował,
mogą mi nawet zarzucić mobbing.
 
Zaczął koguta ostro strofować:
teraz żałuję, żem ciebie kupił,
pracę kazałem ci rozplanować,
skąd mogłem wiedzieć, żeś taki głupi!
 
Na tę przestrogę kogut się ocknął
i delikatnie pióra nastroszył:
jest tutaj wrona – nie mów tak głośno
bo mi tę zdobycz możesz wypłoszyć!
 
Gospodarz z pasją przydepnął peta
i nie ukrywał zdziwionej miny;
gdy na śmieciówce kroi się etat,
mocnym atutem są nadgodziny!
Gorzów Wlkp. 26.08.2014 r.

grove
11 april 2015 at 10:21

Hehe przypomniał mi się kawał: Kogut na to: spier... bo mi wrony płoszysz ;)

report

Ferdynand Głodzik
11 april 2015 at 10:30

Opowieść osnułem trochę na tym właśnie dowcipie, ale obudowałem stosowną otoczką gospodarczo socjologiczną ;)

report

ApisTaur
11 april 2015 at 12:15

świetnie poprowadzony tekst / płynnie/ lekko bez zbędności / pozdrawiam//:-)

report

Ananke
11 april 2015 at 21:30

też tak uważam, choć miejscami gubi się nieco rytm

report

Ferdynand Głodzik
11 april 2015 at 21:36

rytm sie nie gubi. Uważnie policz sflaby.

report

Ananke
11 april 2015 at 21:37

sylaby się zgadzają

report

blue eye
12 april 2015 at 13:36

śmiechowy, fajny:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register