Proza

Zmiana sposobu prezentacji

10 października 2026

proza

Belamonte/Senograsta
Belamonte/Senograsta

3. Goście na wieczerzy - Zagadkowe obliczenia

Morze umarłych jest większe niż żywych. Żywi jednak cały czas
rozmawiają ze zmarłymi.
Jak?
pamięć materii, wchłanianie aur, pięknych cmentarzy.
Zielonych, zatopionych ciał w gąszczach, które zjadają robaki
i przez ptaki
dziadek i babcia trafiają na stół, do jabłka, do snu.

Wzbogaceni sadem zmierzchem
deszczem snem mogiły

a gdy do tego dodać pamięć polowań
pełzań i miłości przodków czyli
mego ciała
to mamy wieczerzę godną bogów

co z tym zrobisz biedna odsłono?

***

Dusza wykreowała to (ciało - pamięć przodków)
czy pamięć przodków wykreowała
to (ciało - duszę)
i pamięć przodków rozpylona dezodorantem
powietrza

Granica mojej istoty, jej kontur, którego
doskonałym wyrazem momentalnym i w przebiegu czasowym
jest to ciało - pamięć - dusza - równanie

nad którymi to granicami pracowałem też świadomie...

sam się kształtuję i świat mnie kształtuje i kształtował...

świat - ja - świat

Czy moja wola-uwaga-koncentracja była przed,
czy będzie po...

Czy tylko w każdej odsłonie i dla tej odsłony
powstaje z martwych?

***

Nie wiem, czy od początku byłem chociażby w planach,
czy dalej będę i czym, ale wiem, że jestem,
oddycham (...)

--- cały tekst ---

9 października 2026

proza

Belamonte/Senograsta
Belamonte/Senograsta

2. Zagadkowe obliczenia - Zagadkowe obliczenia.

Ciekawe ilu ludzi teraz żyje, a ilu już umarło, jaka to liczba, a na masę
biologiczną żywych ludzi to ile zmarłych ludzi jest wokół i gdzie:
w liściach więcej, w ziemi, czy w nas?
To wyczuwalne, że coś było nami? Czy materia pamięta swoje przejścia
wszystkie, przez łona i wulkany i chmury?
Czy materia nie ma tendencji do bycia w pewnych trwałych postaciach?
Chyba nie istnieje materia jako pierwotny, niewyspecjalizowany budulec.
Wszak życie to komunia węgla i paru innych pierwiastków, np. azotu,
777.
W tym momencie więcej rodzi się czy umiera, ilu umiera procentowo,
(...)

--- cały tekst ---

8 października 2026

proza

Belamonte/Senograsta
Belamonte/Senograsta

1. Poznaj kim jesteś (czucie się dobrze) - Zagadkowe obliczenia

Dla niektórych czucie się dobrze powiązało się z dietą, dla innych z alkoholem, dla
innych z kobietami, sportem itd. Może rzeczywiście każdy potrzebuje innego klucza,
aktywizacji-uspokajacji, ale często ubzduraliśmy sobie, że dzięki temu czujemy się
dobrze, bo tych czynników jest dużo, a pełne życie to rzecz złożona.
Wydaje się, że odległość, pomiędzy potrzebami, a ich spełnieniem, nie może być za duża.
Musi się mieć też dobrze opanowane środki i przedmioty do realizacji potrzeb.
Aktywność, różnorodność potrzeb i aktywności, dobre opanowanie swego wycinka
rzeczywistości, brak nudy, nuda to „nie wiem co robić“, to niewykształcenie umysłowo -
ruchowo - emocjonalno - życiowe.
Wycofania, strach, winy, te koszmary neurotycznej pamięci i naprawdę fałszywe poglądy,
(...)

--- cały tekst ---

3 października 2026

proza

Belamonte/Senograsta
Belamonte/Senograsta

Poezja i tajemnice 4

4. Głos z wnętrza

„przeszłość jest tylko ideą, teraźniejszość jest ideo-motoryczna“
Henri Bergson „Materia i pamięć“

Pierwsi badacze świadomości skierowujący oczy do wnętrza -
widzą otoczenie śnią polowania miłości drzewa niebo
zewnętrzne obrazy się odbijają, pamięć dręczy i działa i odcina
od świata, ale po czasie
pierwsze centrum wyobraźni to serce bijące
dołącza obraz żeber, potoków krwi, jaskini przełyku, brzucha, odbytu
Czyż ciało przestało odczuwać wiatr, fluidy przedmiotów,
ciepło, zapach...
zdrowi przez to łączą się z Bogiem Panem Obrazów
echa odbierają które chcą ich zbudzić z tej podróży w głąb odcięcia
oddalenia
Ci co poszli dalej byli by tylko postrzeganiem białego szumu komórek
ale stawiam na wewnętrzne połączenie
przez ciało, przez fluidy
z Całością
I chęć zmian, ruchu, życia, oddziaływania realnego
- po zrozumieniu wołania stworzeń śpiących, czuwających,
a nawet martwej materii,
co jeszcze nie weszła albo wypadła z kołowrotu życia -
każe im otworzyć oczy
albo ze snu burzyć mury
oddziaływać na świat, ten realny świat,
może w mikroskali, może w sposób niepojęty
ale na świat który jest źródłem świadomości
Inaczej to by była tylko śmierć
albo gnostyckie przeniesienie, jakieś (...)

--- cały tekst ---

30 września 2026

proza

Belamonte/Senograsta
Belamonte/Senograsta

Poezja i tajemnice 3

3. Pod(O)ddanie się

Żeby świadomość nie była katuszą musi być zmysłowe aktywne uczestnictwo z otoczeniem, a ja nie musi czuć się autonomiczne, bezgraniczne, powinno czuć, że trzeba się poddać, że jest stwarzane.
Tak, że przedmioty myślą we mnie może nie siebie ale myślą mnie, dusze te jaszczurki wpełzają w mrok i z niego wypełzają - zaświaty pozbycia się ja i powrotu do przyrody, stania się przyrodą - kiedyś linie zaprzyjaźnią się. Wyobraźnia służy temu, tej międzygatunkowej przyjaźni - respektowi, przewidywaniu - ocieranie się o brzegi matki, w jej wnętrzu i po jej powierzchni, wyczuwanie obecności - zmysły to świadomość - świadomość otwiera na świat, uwalnia, świadomość zdolna do oddania się, relacji, świadomość wiatru, starego płotu, gąszczu za oknem, ambientów - ale jesteśmy oczywiście sobą i nasze gatunki i przyzwyczajenia obowiązują, akceptujmy je, ale spoglądajmy na przyjaciół, którzy uczą nas jak kochać siebie samych, nasze grono. Zamknięcie się w cierpieniach ja jest błędem, zbytnie do ja przywiązanie, taka świadomość jest cierpieniem, ale to świadomość ja zamkniętego, a nie otwartego na świat.
Świat to Bogowie w Bogu, to obietnice powrotu, tajemnice śmierci i zmartwychwstania i przenikania się, utraty życia i powrotu do życia, bycia myślącym i bycia myślą czyjąś. Za swego życia, po, w sobie samym - właściwie czymże można być, kamieniem, ja, (...)

--- cały tekst ---

29 września 2026

proza

Belamonte/Senograsta
Belamonte/Senograsta

Poezja i tajemnice 2

2. Przedmioty i kontakt

Jasne, że pod wodą są niebezpieczne korzenie, że trzeba sprawdzać.
To też wyraz świadomości. Są więc przedmioty leczące, chroniące, pielęgnujące, broniące, trzeba ich używać (obustronnie),
żeśmy je stworzyli, odkryli pewną właściwość, opanowali, podkreślili, wydoskonalili.
To samo robimy z krajobrazami, Ziemi twarzami.
Bo dbamy o siebie. Dbają też inni (o siebie i o nas). Chronią, a jeśli atak to tylko w obronie lub dla pożywienia.
Stwarzam swoją świadomość aktywnością.
Bardzo różne podejścia do wody, zimna, piasku, grzybów. Wybory istot, preferencje ustaliły się przed świadomością ja, więc na początku były myśli niczyje i uczucia każdego, ale z czasem powstały świadomości ja - ja za bardzo skupia się na swoim przetrwaniu, przez co odcina się od umysłu rzeczy, od ich podskórnych powinowactw, sensów, uroków mniej oczywistych. Jeśli się otworzę będę dawał życie przedmiotom, a one mnie.
Nie wiem, co one pamiętają, czy noszą ślady, czy mają jakąś świadomość, muszą być trochę sprzyjające świadomości (zmysłowości) skoro ich obrazy, materia, dźwięki - budują świadomość.
(...)

--- cały tekst ---

Set (Filozolo)

Np kilka cytatów z jakiś knig, co napisał ktoś tam, a ja się zgadzam:


“Świadomość tragiczna czuje konieczność życia w świecie i zarazem niemożność urzeczywistnienia w nim wartości, które jedynie uznaje za cenne.”


albo innymi słowy:


“Ponieważ jest jednocześnie dwóch światach, które pogodzić się nie dają, odczuwa swą egzystencjalną sytuację jako coś nieznośnego: wieczne napięcie, nieusuwalny konflikt, rozdarcie. Jednoska ludzka jest w obu światach i - paradoksalnie - w nich nie jest. Nigdzie nie przynależy na prawdę, bo gdy zbliża się do jednego świata, oddziela się od drugiego, gdy zaś o dugiego wraca, opuszcza pierwszy. Przeto żadnego miejsca w przestrzeni nie uznaje za własne z tej jeszcze przyczyny, że nieskończoność jest dlań po prostu nieosiągalna, a skończoność nie do przyjęcia. A zatem nie ma tu jednoczącego ładu, istnieje jedynie budzący trwogę świat nieusuwalnych sprzeczności.”


Albo jeszcze:


“Trzeba się pogrążyć w żałobie po każdym obrazie, po każdym przedstawieniu.”


(//Leszek Kołakowski i sceptyczna filozofia człowieka - Damian Michałowski, wyd. Universitas)

…


To jest banalne, tylko brzmi profesorsko, ale mam w rzyci profesurę, interesuje mnie tylko umieranie. Tylko nie pluj na mnie za tą quasi-profesurę, bo mi się wydaje, jak (...)

--- cały tekst ---

11 sierpnia 2026

proza

Marek Jastrząb
Marek Jastrząb

Misja

Truizm: są dwa światy naszego przebywania na Ziemi: realny i internetowy. Przed pierwszym należy się bronić, przed drugim – też.

Stępa lub forsownym truchtem, jak głupi Grześ przez wieś, tak ja wędruję przez sieć. Czytam blogi, odwiedzam portale i niecnotliwe strony. Dobre, złe, wszystkie, jakie się nawiną. Zaglądam do skinów, faszystów i innych kuglarzy miłujących niepokój. Podziwiam ich tupety i bzdety łykając wstręt. Niekiedy zatrzymuję się moment, czasami na dłużej i włażę na strony paskudne, jak daleka memu sercu biblia dla satanistów.

Wtedy ogarnia mnie szewska pasja, wierutne obrzydzenie. Wtedy byłbym gotów latać z naostrzoną siekierą, wywijać nią młynka i zrobić nią komu gustowny przedziałek na ondulacji.
*
Internet jest takim magicznym miejscem, że ma się wrażenie wolności nieskrępowanej rygorystycznymi przepisami. Ma się wrażenie, iż jest się innym człowiekiem. Człowiekiem wyzwolonym z dotychczasowych ograniczeń. Barier wymuszonych przez los (och, jak bosko mieć wrażenia!) .

Można powiedzieć, że przebywając w internetowej przestrzeni, stajemy się bogatsi. Nie w sensie materialnym, wyraźnego pomnożenia ilości dóbr materialnych, ale w sensie natężenia sił psychicznych. Zwielokrotnienia i potwierdzenia wagi tych, które mieliśmy wcześniej. To znaczy wtedy, gdy dopiero zaczynaliśmy buszować po sieci. Gdy zaczynaliśmy odkrywać w niej (...)

--- cały tekst ---

Szaleńczy

Poradzisz sobie. - powiedziała, bo wiedziała, że nie ma mi nic do zaproponowania. Jak wszystkie, wszyscy, i wszystko. Przejrzałem to aż o nicości.

4 sierpnia 2026

proza

Marek Jastrząb
Marek Jastrząb

Odwiedziny

W trakcie okolicznościowych imprez, pogrzebów czy ślubów, gdy całą familią gromadziliśmy się przy stole, wujowie, pachnący tropikalnymi podróżami, prosto z pociągu, skradającym się truchtem, w spodniach prasowanych na kant, albo w portkach udających dżinsy, dostojni, chętni do kłapania ozorem, spragnieni ciekawostek, zziębnięci, przemoczeni, dodawali sobie animuszu pijąc gorącą herbatę lub wcierając ręce w kaflowy piec - nadciągali z odległych miejsc Wpadali na moment, schodzili się zewsząd, przybywali znikąd, niekiedy na dłużej, a niekiedy pomiędzy nowymi wyprawami.

A za nimi pojawiały się ciotki. Pojawiały się hurmem, gwarnie, wkraczały do naszego domu, czyniąc wokół siebie rumor. Niegdyś młode i z pretensjami do urody, lecz niestety już teraz przywiędłe ślicznotki z widokami na na garbaty los, czując się jak przystawki do własnych mężów, będąc w roli potakujących atrap, lądowały na kanapie obok zegara.

Dumne kawalkady kobiet z uczesanym i wyszorowanym przychówkiem, z bachorami podtykanymi do całowania, przytulanymi i częstowanymi cukierkami, układając twarze w inteligentne grymasy, rozprawiały o zakupach i pogodzie, jakby te właśnie tematy nurtowały je bez ustanku.
*
Na ostatku zjawiał się wuj Ząbek, bywały tu i ówdzie ekscentryk, przyjmowany z otwartymi ramionami, przystojniak o spojrzeniu dogłębnym, konkwistadorskim i penetrującym. (...)

--- cały tekst ---

3 sierpnia 2026

proza

Marek Jastrząb
Marek Jastrząb

Wypisy z podręcznika dla paralityków

Ludziom zdrowym przyświeca świadomość braku czyhających na nich zagrożeń dopiero wtedy, gdy własne ciało odmówi im posłuszeństwa. Brak instynktu samozachowawczego, zdolności przewidywania i chęci na zastanowienie, pomaga zdrowym w automatycznym poruszaniu się po ziemi. Nie widzą czyhających przeszkód. Omijają je, nie zdając sobie sprawy z ich istnienia i w każdej chwili mogą się od nich oderwać, wejść na chodnik i być tam, gdzie chcą.
Dla nich nie istnieją trudności w pokonywaniu schodów. Natomiast dla chorych istnieje koszmarny zbiór pułapek i upadków. Zamiast omijania przeszkód, mają swój świat bezruchu.

Nagle stwierdzają, że już nie są w stanie wstępować po schodach, ale że są zmuszeni wciągać się po nich. Że nie idą ich środkiem, lecz przy poręczy, nagle więc rzeczy dotąd błahe, przybierają postać istotnych. Na przykład gdy chcą się podnieść, schylić czy obrócić, muszą wykonać całą serię przygotowawczych ruchów. Uklęknąć, ale tak, by być w pobliżu czegoś do uchwycenia. By zachować równowagę – muszą przystanąć, gdyż kiedy chcą zmienić kierunek marszruty, nie potrafią iść płynnie.

A gdy już są przekonani, że osiągnęli dno i gorzej być nie może, zaczynają się następne fazy; do boju wyruszają nowe, „wypoczęte” sensacje związane ze sztywnieniem karku. Kończy się uwertura, a zaczyna koncert. (...)

--- cały tekst ---

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się