Sorrowhead (ex Cheval)
WSZYSTKIE PRACE Poezja (82) Proza (50) Dziennik (27)
O autorze

Zmiana sposobu prezentacji

Set (Filozolo)

Np kilka cytatów z jakiś knig, co napisał ktoś tam, a ja się zgadzam:


“Świadomość tragiczna czuje konieczność życia w świecie i zarazem niemożność urzeczywistnienia w nim wartości, które jedynie uznaje za cenne.”


albo innymi słowy:


“Ponieważ jest jednocześnie dwóch światach, które pogodzić się nie dają, odczuwa swą egzystencjalną sytuację jako coś nieznośnego: wieczne napięcie, nieusuwalny konflikt, rozdarcie. Jednoska ludzka jest w obu światach i - paradoksalnie - w nich nie jest. Nigdzie nie przynależy na prawdę, bo gdy zbliża się do jednego świata, oddziela się od drugiego, gdy zaś o dugiego wraca, opuszcza pierwszy. Przeto żadnego miejsca w przestrzeni nie uznaje za własne z tej jeszcze przyczyny, że nieskończoność jest dlań po prostu nieosiągalna, a skończoność nie do przyjęcia. A zatem nie ma tu jednoczącego ładu, istnieje jedynie budzący trwogę świat nieusuwalnych sprzeczności.”


Albo jeszcze:


“Trzeba się pogrążyć w żałobie po każdym obrazie, po każdym przedstawieniu.”


(//Leszek Kołakowski i sceptyczna filozofia człowieka - Damian Michałowski, wyd. Universitas)

…


To jest banalne, tylko brzmi profesorsko, ale mam w rzyci profesurę, interesuje mnie tylko umieranie. Tylko nie pluj na mnie za tą quasi-profesurę, bo mi się wydaje, jak (...)

--- cały tekst ---

Szaleńczy

Poradzisz sobie. - powiedziała, bo wiedziała, że nie ma mi nic do zaproponowania. Jak wszystkie, wszyscy, i wszystko. Przejrzałem to aż o nicości.

4

1. Czuję się samotny ze swoją świadomością i to powód mojej pychy.

2. Najpierw rzuciła mi się w oczy jej nienawiść i jej zmęczenie, następnie tkwiący pod tym humor, a później ubrania jak z domku dla lalek.

3. Mam wrażenie, jakby istniały moce, które zamierzają prześladować mnie - za myślenie.

4. Parafrazując Pascala - Człowiek, ta wypalona zapałka w depresji, w pozycji embrionalnej, o kruchym i podatnym na zranienia ciele, słabszym niż u przodka Neandertalskiego, niestety też z jakąś dozą destruktywności, obsesji i nałogów… niesie w sobie Wiekuistą Ciszę, Światłość… Światłość Świadomości… wyższej niż u pozostałych naczelnych.

Nieodpowiednie dla studentów (EROS)

Chciałem Panu przekazać trochę txt.u, najpierw filozoficznego, potem erotycznego. Wydaje mi się niezły. Jak mówię - uważam pana za Przyjaciela (bo nie mam sprzymierzeńców, przynajmniej nie w mojej egzystencjalnej osobności, bo jestem nią sam). Ale wrzucam. To pisane do Przyjaciela, ale z myślą o szerszej, nomen omen, wibracji (od wibratora). Chrześcijański panseksualizm. Może forma herezji, co ujmuję. Pod koniec hipotetycznie można się spuścić.

1.

Napiszę Ci o moim odkryciu związanym z duszą kobiecą. Mężczyźni też mają dusze, ale jakieś gorsze. Więc mi chodzi raczej o dusze kobiece. Chodzi mi po głowie ze Stachury - “największa rozkosz jest między ustami a brzegiem kielicha”. Albo w którymś musicalu stało - “ona będzie zaraz przy tobie, ona będzie tysiąc mil stąd”. Fabrice Hadjadj napisał - kochać wszystkie aż do boskiej cząstki. Nie chodzi tu chyba o rozwiązłość. Ale w Tristanie i Izoldzie, u Petrarki - w sumie u Junga… my, w sensie ludzie, kochamy coś innego niż je wszystkie, czy to miłości życia, czy przelotne zakochania. Ja mogę zakochać się w każdej którą spotykam, tak mam od jakiegoś czasu. I nawet myślę, budować, tworzyć, och, przecież tym jest związek, oczywiście myślę o mojej Śwince Morskiej, rozmawiałem z nią ostatnio, ale nic z tego nie będzie, to jak u Paulo Coelho, cały Wszechświat wie, że nic z tego nie będzie… hm, kochać aż do boskiej cząstki (...)

--- cały tekst ---

Hucpa

Wiesz, z racji, powiedzmy, intelektualnych, choć nie lubię tego słowa... Mogłabyś, Weroniko, stać się obiektem mojej adoracji. Mam na myśli, skoro mój tekst coś dla Ciebie znaczy. Czyż nie sądzisz, że podjęcie cybernetycznego romansu byłoby czymś fascynującym? Chyba, że masz kogoś w realu i nie przepadasz za alkoholikami... tak, wówczas to zrozumiałe. Ale szukam bratniej duszy, bo właśnie ją straciłem. Ciała pozostawmy samym sobie, i tak są idiotyczne, cóż głupszego niż cholerne ciało. - podpisano: Platonik

Ha Ha Ha !

Kilka słów

Jest lato. Chciałbym powiedzieć: Najsłodsza, ale cóż, skoro nie czuję żadnej więzi. To nie przytyk, a jeśli tak, to tylko w stronę losu. Zaiste, wyobrażam sobie, że Simone nosiła miseczkę C. Wiele rzeczy sobie wyobrażam. I cóż? I nic.

Spojrzałem na jej twarz, kilka słów. Jakże piękna - nie mógłbym powiedzieć, że piękna jak wszystkie. W pewnym sensie tak, ale w ten sposób zdanie zatraciłoby jej indywidualność. Może nawet następnie spojrzałem tu czy gdzie indziej - jakże to pieprzne, jakże to pieprzne kiedy tamta udowadniała mi...

i tak dalej. Och, można ciągnąć w niesokończoność to erotyczne wodolejstwo. Można pisać o ciałach, można pisać o cyckach, o tym i tamtym, ale po co, skoro każdy to wie, a mnie, bynajmniej, nie chce się być pornografem. Och, mógłbym eksplodować moimi fantazjami, ale po co?

To chwila. Może nawet jest coś z rewolucji w dobrym porno. Każdy wie, że Eros przypomina alkohol. Nie mogę odpędzić się teraz od tych wszystkich myśli, które są tak słodkie i tak nierealne jednocześnie, może prócz tej, że cóż, to chyba jak u Kierkegaarda - nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka

a więc Miłość, być może, musi być niespełniona.

Może i chciałbym, żeby Teresa z Avilla dała mi buziaka, a jednak... Kyrios Sabbaoth! Uciszysz fale, będziesz ponad wszystkim. Będziesz Zachwytem czystym, nie głodem, nie sytością, lecz (...)

--- cały tekst ---

Dialogi

I

- Jakby nie (...) to bym Panią rwał. Ale ja za głupi jestem dla Pani.

- Nie za głupi tylko za młody.

II

- Cholera, jest Pani w moim typie.

(...)

--- cały tekst ---

Jeśli mogę... (komplementy)

Jaga - lubię Twój idealizm.

Jeśli Tylko - lubię Twoje odjechanie.

Weronika - uwielbiam Twoją gorycz.

Violetta - spotkajmy się ; ).


(skasujcie jak nieprawomyślne bo nie wiem ; ) Po prostu piszę. Może to socjobiologia, może The Truman Show. Tiu, tiu, tiu.)

Moja Lizbona / Dzieciaki z Pimlico

I - MOJA LIZBONA

Och, Google Docs! Wirują w tobie wspomnienia sprzed pół godziny. Przerzucić się na Google Docs, kiedy Note-Pad nie jest satysfakcjonujący. Powinienem głębiej uchwycić tę możliwość, choć przecież stoi mi przed oczami sylwetka Walta Whitmana i myślę nad surfingiem pośród fal chaosu. O obserwacjach dotyczących aktu twórczego. Pisać tak, jakby mówiło się do kogoś; górnolotne sformułowanie - pieśń strzaskanego serca.

Pisałem gdzieś o szarościach, ale czy to nie było srebro? Lubię szarość, tam jest cała gama, szarość mojego Wiednia, która właściwie ma błękitne tony. Jak inaczej opisać miasto? Wirują w tobie wspomnienia sprzed pół godziny. Zapełniłem niejedną stronę, próbując uchwycić drogę i drzewa, ale właśnie wtedy wyparowały. Poniekąd, nie jest to kokieterią.

W tych akapitach największą satysfakcję sprawiło mi zapisanie “Och, Google Docs!” To było zdarzenie, kiedy notowałem te słowa - to było zdarzenie. Właściwie, otrząsnąłem się z pierwszego wrażenia i pomyślałem, że nie ma w tym nic szczególnego. Myślałem o wierszach składających się z jednej linijki, linijka z trzech do pięciu słów. To miało być o milczeniu.

Myślałem też o rzeczach w rodzaju Raymonda Queneau, chociaż go nie czytałem. Ale wyobrażam sobie, że on pisał to, o czym teraz myślę. Trochę formalizmu. Ale naprawdę, jak odmalować obraz miasta? (...)

--- cały tekst ---

Kilka cytatów

2. Stanisław Brzozwoski - "Cyprian Norwid. Próba. z: Kultura i Życie" :


"słowa niebierze nikt w czystości, lecz w ogniu i bólu oczyszcza się ono dopiero. Dlatego w zetknięciu człowieka z słowem tyle kłamstw dziś, omyłek i martwoty" - St. Brzozowski.

"Jedynym skarbem jest słowo. Słowo i naród - to jedno. Lecz czy ja jestem człowiekiem słowa? Oto jest stanowisko Mickiewicza. Słowo wypowiedzieć może tylko ten, kto wypowiadając je, z siebie fałszu nie przymiesza: człowiek czysty. I Mickiewicz tworzy w sobie człowieka słowa, aby następnie słowem życie narodu tworzyć i uręczać.

Życie a miłość to jedno. Kto żyje, musi siebie kochać. Piękno jest to widzenie miłości. Duszę narodu w pięknie wam ukażę, na skrzydłach pieśni ją położę - to czyni Słowacki. Lecz aby piękno ukazać nieskażonym - trzeba je w dziewiczej czystości ukazać. Słowacki po zetknięciu z Towiańskim tworzy w sobie duszę czystą, bezinteresownie w Piękno zapatrzoną. A Słowo-piękno - daje ten tylko, kto je widzi. A ujrzeć je dano tylko temu, kto je w czystości ukocha - >otom jest służębnica pańska

(Subiektywnie) o poezji codzienności

Prawdę powiedziawszy, to w dykcji poetów codzienności i relacji słyszę niekiedy jakąś ironię, ironię językową, ironię na niedostateczność tej codzienności i relacji, albo ironię na niedostateczność języka, żeby zejść jak najgłębiej w te słoje, w tą korę drzewną, dotknąć i przeniknąć, znaleźć klucz, te kolorowe samogłoski Rimbaud, "Byt" o którym tak przekonująco prawią metafizycy i Czesław Miłosz, tj. że trudno to jakoś wyobrować, że Heidegger zwiódł, że Celan jest już trochę zaprzeszły, a my teraz chcemy uprawiać miłość kosmiczną, o ile coś takiego istnieje. Nie wiem, czy się mylę, ale śledzę tą poezję i pomału do mnie dochodzi, że tam bardzo pęcznieje, są szczeliny, szersze, głębsze, mniej i bardziej, czasami tryska fontanna, czasami wpada kurz, czasami spada kawałek ogórka albo ogryziona baranina z kebaba, bo to się przecież dzieje na chodniku, z chodnika dobywa się tętno, może ten chodnik sięga Rowu Mariańskiego.

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się