Zmiana sposobu prezentacji
4. Głos z wnętrza
„przeszłość jest tylko ideą, teraźniejszość jest ideo-motoryczna“
Henri Bergson „Materia i pamięć“
Pierwsi badacze świadomości skierowujący oczy do wnętrza -
widzą otoczenie śnią polowania miłości drzewa niebo
zewnętrzne obrazy się odbijają, pamięć dręczy i działa i odcina
od świata, ale po czasie
pierwsze centrum wyobraźni to serce bijące
dołącza obraz żeber, potoków krwi, jaskini przełyku, brzucha, odbytu
Czyż ciało przestało odczuwać wiatr, fluidy przedmiotów,
ciepło, zapach...
zdrowi przez to łączą się z Bogiem Panem Obrazów
echa odbierają które chcą ich zbudzić z tej podróży w głąb odcięcia
oddalenia
Ci co poszli dalej byli by tylko postrzeganiem białego szumu komórek
ale stawiam na wewnętrzne połączenie
przez ciało, przez fluidy
z Całością
I chęć zmian, ruchu, życia, oddziaływania realnego
- po zrozumieniu wołania stworzeń śpiących, czuwających,
a nawet martwej materii,
co jeszcze nie weszła albo wypadła z kołowrotu życia -
każe im otworzyć oczy
albo ze snu burzyć mury
oddziaływać na świat, ten realny świat,
może w mikroskali, może w sposób niepojęty
ale na świat który jest źródłem świadomości
Inaczej to by była tylko śmierć
albo gnostyckie przeniesienie, jakieś (...)
--- cały tekst ---
3. Pod(O)ddanie się
Żeby świadomość nie była katuszą musi być zmysłowe aktywne uczestnictwo z otoczeniem, a ja nie musi czuć się autonomiczne, bezgraniczne, powinno czuć, że trzeba się poddać, że jest stwarzane.
Tak, że przedmioty myślą we mnie może nie siebie ale myślą mnie, dusze te jaszczurki wpełzają w mrok i z niego wypełzają - zaświaty pozbycia się ja i powrotu do przyrody, stania się przyrodą - kiedyś linie zaprzyjaźnią się. Wyobraźnia służy temu, tej międzygatunkowej przyjaźni - respektowi, przewidywaniu - ocieranie się o brzegi matki, w jej wnętrzu i po jej powierzchni, wyczuwanie obecności - zmysły to świadomość - świadomość otwiera na świat, uwalnia, świadomość zdolna do oddania się, relacji, świadomość wiatru, starego płotu, gąszczu za oknem, ambientów - ale jesteśmy oczywiście sobą i nasze gatunki i przyzwyczajenia obowiązują, akceptujmy je, ale spoglądajmy na przyjaciół, którzy uczą nas jak kochać siebie samych, nasze grono. Zamknięcie się w cierpieniach ja jest błędem, zbytnie do ja przywiązanie, taka świadomość jest cierpieniem, ale to świadomość ja zamkniętego, a nie otwartego na świat.
Świat to Bogowie w Bogu, to obietnice powrotu, tajemnice śmierci i zmartwychwstania i przenikania się, utraty życia i powrotu do życia, bycia myślącym i bycia myślą czyjąś. Za swego życia, po, w sobie samym - właściwie czymże można być, kamieniem, ja, (...)
--- cały tekst ---
2. Przedmioty i kontakt
Jasne, że pod wodą są niebezpieczne korzenie, że trzeba sprawdzać.
To też wyraz świadomości. Są więc przedmioty leczące, chroniące, pielęgnujące, broniące, trzeba ich używać (obustronnie),
żeśmy je stworzyli, odkryli pewną właściwość, opanowali, podkreślili, wydoskonalili.
To samo robimy z krajobrazami, Ziemi twarzami.
Bo dbamy o siebie. Dbają też inni (o siebie i o nas). Chronią, a jeśli atak to tylko w obronie lub dla pożywienia.
Stwarzam swoją świadomość aktywnością.
Bardzo różne podejścia do wody, zimna, piasku, grzybów. Wybory istot, preferencje ustaliły się przed świadomością ja, więc na początku były myśli niczyje i uczucia każdego, ale z czasem powstały świadomości ja - ja za bardzo skupia się na swoim przetrwaniu, przez co odcina się od umysłu rzeczy, od ich podskórnych powinowactw, sensów, uroków mniej oczywistych. Jeśli się otworzę będę dawał życie przedmiotom, a one mnie.
Nie wiem, co one pamiętają, czy noszą ślady, czy mają jakąś świadomość, muszą być trochę sprzyjające świadomości (zmysłowości) skoro ich obrazy, materia, dźwięki - budują świadomość.
Przebudzenia ich, nie tylko mnie, przebudzenia gór, wodospadów.
Medium się jest, wywołuje duchy, poznaje inne żywe organizmy, całości.
Rozmyślania kompulsywnego neurotyka na granicy rozpaczy
1. Świadomości świadomości
Nie ma czystej świadomości. Zawsze to jest myśl o czymś, o kimś, Fryźka ostatnich dniach, o zaniedbaniu, o przesadnych szkodliwych zabiegach, o wampirach, o starości, że się zbliża, że trzeba trochę sobie podarować życia jak gekonkowi, że trzeba być łagodną duszą jaszczurki w zgięciu szyi dziecięcej.
Że właściwie mury, krzesła są moimi czuciomyślowrażeniami, które gdy chcę mogę pogłębić, obejrzeć, wniknąć, zreperować, pozaglądać, gdzie się nie zaglądało, do starych szaf, do majtek pięknych dziwek, jak kiedyś, więc chmury też zapraszają do poznania, deski SUP; wspomnień jest wiele, oskarżeń i dobrych czynów, nie ma czystej świadomości.
Ludzie są moją świadomością, on milcząca dusza, zmyślenie, grób matki i ojca, krzesło, nici (pajączków?), szyny - czym jest myśl o wodzie? - wodą chyba nie, wspomnieniem kontaktu z nią, tym co ona robi z ludźmi, czyści ciała i powietrze z rana nasyca błogością. Samotne drzewo, o którym wiem - dotknąłem, i jego okolica mroczna - to też jakieś uczucia, coś wyobrażonego - zejście do Hadesu, do domeny duchów w głowie, duchów w tatarakach, w trawie - Bogusław Trentowski, jaźniowość świata - to jest życie Walta Whitmana „nie na pokaz“ , ale druhowie, kochankowie; są i ludzie źli ale zapominam ich smrodu, ich zapach jest mi (...)
--- cały tekst ---
na Czwartą złożyły się refleksje z całego życia, nie tylko ostatni flirt z językiem angielskim :-0
coś o moich obsesjach a teraz widzę wyszło coś jak o Dzieciach z czarnymi oczami (Black eyed children)
Czwarta tylko przegląda się w lustrach, odbicia są zimne, przechodzą nie poruszając gładkiej powierzchni, tylko lśnienie, wieczny głód. Lustro nie zatrzymuje niczego, może tylko odwzorować obiekt - ona, która jest lustrem, tak naśladuje gesty ludzi. Ten, co w nie długo się wpatruje, też musi zamienić się w odbicie, a gdy lustro odchodzi, bo czasem odchodzą, traci siebie, jest przerażony. Lustra te jednak coś czują, to jej pokarm.
Taka jest czwarta, więzień lśnienia, tego co na powierzchni. Sama już nie wie kim jest, bo jest podziwem dla niej w oczach ofiar, dobrze sie dostosowuje do ich oczekiwań na początku, potem głównie ogląda w nich swój cudowny obraz, który stopniowo narzuciła. Wiec oni są ptaszkami latającymi przed lustrem, ktorym jest ona, aż do swej głodowej śmierci. Widzą tylko jej wykreowany obraz i swoje o niej i o sobie marzenia. Chyba, że się przebudzą, przejrzą, wywnioskują z poszlak z kim mają do czynienia.
Sama pozostaje ukryta, SMUTNA, LŚNIĄCA, CZYHAJĄCA, jeśli ma coś z siebie dla siebie, to podziw ofiar, satysfakcję z ich oszukania - oszukiwaniem naprawdę się napawa z rozkoszą - nie potrafi jednak niczego zmagazynować, nie kocha się naprawdę, sama gdy (...)
--- cały tekst ---
siedzę sobie gdzieś na świecie. na jakiejś ławce z ludźmi i patrzę w daleką zieleń. tam jest moja sarna której smsy sa moim prawdziwym złudnym życiem gdzie się udało spełnić sny. JASTRZĘBIE kołują nad szczytami. oczy lasu. sarna w gąszczu róż. no i da się przejść przez noc zachowując swoją łagodną nature. znam zazdrość o nią i gniew który by kazał zniszczyć cudze szczęście i zdrowie... ha ha... ale na szczęście nie potrafiłbym. zazdroszczę mu jej ale najpierw było lubienie jej. czuję się gorszy że mi z tym nie wyszło. nie w tym życiu. nadzieja że będzie bliskość taka na jaką można sobie pozwolić. wypracować. żadnych gniewów. krytyki. narzucania swej woli. DALEKA ZIELEŃ. przecież niektórzy nawet tego nie mają. może nawet on nie ma tego co ja. zresztą ja uważam że jest sympatyczny i nie myslę o nim. co najwyżej ją zaniedbuje jak to mąż żonę. ja też mam bardzo fajną żonę a ją zaniedbuję. ale ja nie dlatego z nią jestem co on. źle zrobiłem? DLA INNYCH tylko? ale dlaczego on z nią właściwie jest? tylko nadzieja zielona patrzy oczami sarny z lasu. oczami róż. jeśli jestem wampirem to nie niszczycielem i zostałem zaproszony. jest mi dziś smutno ale to nie koniec. trzeba liczyć na jakikolwiek dalszy ciąg w SERDECZNOŚCI MIĘDZYISTOTOWEJ. byciu miłym. "bo pan jest taki miły". ok. jestem i tak lepiej. może przyjdzie czas na bycie najmilszym. albo nie. może na utratę tropu tej (...)
--- cały tekst ---
Dwa tygodnie temu rano byłem w kuchni, gdy nagle ptak uderzył w okno, potem znowu i znowu. Pomyślałem, że może jest chory lub szalony. W końcu zdałem sobie sprawę, że widział swoje odbicie w szybie, ponieważ po drugiej stronie okna była przyklejona taśma odblaskowa. Ptaszkowi nic się nie stało. Myślę, że walczył ze swoim odbiciem lub je uwodził. Od tego czasu ten ptaszek przychodzi o różnych porach każdego dnia. Martwię się o niego, głupiutki marnuje czas, jeszcze życie zmarnuje, samiczki żony nie pozna, z głodu umrze. Przypomina wróbelka, ale jest taki bardziej elegancki, w garniturku, z czubkiem. Chociaż od pewnego czasu przychodzi rzadziej.
Był kiedyś taki dzień. Siedziałem z piwem przy stoliku nad rzeką. Przy sąsiednim stoliku siedziały marzenia, czarno białe rozgadane, spoglądające, trasy w życia ze snu. Rzeka płynęła do miejsc dzieciństwa. też sennie się gubiących z jej biegiem obok gór i dziecka i teraz dorosłego po wieku niby... Miejsca ze snów się łączą, Grabowiec, Ustroń. W szkole zna się pięć góra osób, byliśmy. Studiowałam, pracowałam. Ja studiowałem, nie pracowałem dopóki byłem pod opieką mamy, taty. Wreszcie pomyślałem - Jezu dość. Wszystko gotowe. Mama wypchnęła. Szkół lepiej nie wspominać. Studia w Krakowie obok tej samej rzeki udane. Nie stworzyły mojej życiowej drogi, ale były fajną odskocznią. Praca przez tatę załatwiona do tej pory robiona. Skończyło się jakiś tam kurs. Szukało się trochę. Ale tak niech już jest. Młodość nie biegnie wzdłuż tej rzeki. Tylko w snach. Trochę jej było. Była. Nadrobiona. Dyskoteki. Picie. Życie. Ale to tylko odskocznie. Więc brzeg idzie w snu zieloność Szulca, w lasy, do zwierząt. Do dusz zwierząt. Każdy ma w sobie odbicie lwa, borsuka - co tam spotka. Zabiera z sobą do domu, a one nas do lasu. Tam nie ma w głębi snu indywiduum, ale są ogólne ich zarysy. Może są Ameszowie, Karomamy, ci co wiesz, że to już nie ty. Na bank. Więc masz w sobie dusze. Ale czy indywidua. Nieważne. Zabierasz ty jego, on ciebie do torfowiska wspólnych szczątków. Amesz to, to ty. Marzenia, z nimi (...)
--- cały tekst ---
„…wyższego życiowego instynktu gatunku.”
„…na razie nie ma potrzeby podejmowania zmian w starym, aryjskim ideale sprawiedliwości, sumienia, męstwa, dobroci i honoru.”
„Walka na pięści i intensywne, codzienne jej stosowanie spowodowałyby nader szybki dobór naturalny, będący najdokładniej zgodny z zamiarami przyrody, i w tej walce zawarłyby się wszystkie nadzieje i ambicje sławy militarnej. A właśnie ów dobór naturalny, to jedyna, realnie ważna sprawa, jaką winniśmy się zajmować, to najpierwszy, najogólniejszy, najwyższy, bo wieczysty nasz obowiązek wobec przyszłości.”
(Maeterlinck Maurice „Inteligencja kwiatów”)
Więcej nie dam rady się powstrzymać z okazywaniem zniecierpliwienia pijakom.
W tym przypadku nie musisz się zbytnio kontrolować, ale też nie możesz z tym przesadzić.
Nie mogę znieść swojej ostrożności i zahamowań wobec kobiet.
Może lepiej będzie puścić się, rozmawiać swobodnie, jak listonosz z ludźmi na rejonie.
Praca stała się sztuką rozmowy.
Na co nie mogę się zdobyć dla siebie, mogę to zrobić dla pracy, dla ludzi i pracy - nie dla firmy.
Dla tego, co już było i co być może tkwi w rzeczywistości.
Kwiaty mają strategie walki i podstępu i cierpliwości w drodze do słońca. Ja mam to ciało,
ten węzełek, tę próżność, bryłę błota-złota. Nie boję się pustki pustego pokoju. (...)
--- cały tekst ---
To start with I want tell few words about sex. He on she, man on woman create form of cross of delight or of star. For one this is charming , for one terrified, because that form remind spider. I call seks spider cross. Delight and love and forgiveness will lead us through the eye of a needle. In my opinion, all this lies in the form of a spider spider cross. Only lust can be insufficient.
I am never fed up with telling about this.
I am never fed up with doing this.
From Juliet to the praying mantis, from Werther to Mengele.
If life is not closed in the body, then there is a There and a Here, and sex is a needle's eye through which the world passes from Here to There. The spider cross leads us.
Na początek chcę powiedzieć kilka słów o seksie. On na niej, mężczyzna na kobiecie tworzą formę krzyża rozkoszy lub gwiazdy. Dla jednych jest to urocze, dla innych przerażające, bo ta forma przypomina pająka.
Nazywam seks pająkiem krzyżakiem. Rozkosz, miłość i przebaczenie przeprowadzą nas przez ucho igielne. Moim zdaniem wszystko to ma postać pająka. Tylko pożądanie może być niewystarczające.
Nigdy nie mam dość opowiadania o tym.
Nigdy nie mam dość robienia tego.
Od Julii do modliszki. Od Wertera do Mengele.
Jeśli życie się nie zamyka w ciele to jest Tam i Tu, a seks to ucho igielne, przez które świat przechodzi od Tu do Tam. Pająk krzyżak nas przeprowadza.
