w twoim naszym domu
nieopodal drewnianej chatki
posadziłaś zagojenia moich ran
kwitną na wiosnę podlewane romantyzmem
z konewki niepoprawnych oddań
obok ciebie trawą
wiecznie zieloną we wschody i zachody słońca
ścielę miejsce pod ars amandi
a lasy podniecone wizją kochanków
śpiewają ballady zaprzężone w jedenaście koni
w twojej szafie
gdzie chciałbym ułożyć swój czas
kwiatowe sukienki na stałe pachną jutrem
a zgrabna bielizna do granic widnokręgu
pobudza jedwab zmysłów kusząc koronkami
krótko mówiąc zwariowałem
w rzece twojej zmysłowości
na zawsze chcę utonąć
przytul mnie wreszcie
...no proszę, tam śpiewasz jak Romeo...a tu się przytulasz...i jak Tobie wierzyć, no jak?...:)))
zgłoś
.... ? ... :)))
zgłoś
...i jeszcze się pyta...i tak się przytulę, a co?...:)))
zgłoś
;)
zgłoś
...i tak Ci nie wierzę...:)))
zgłoś
smutny, jednak jak bardzo prawdziwy :)
zgłoś
:)
zgłoś
no niechaj już przytuli:)
zgłoś
dobranoc :)
zgłoś
czułe pisanie -i mocne zaangażowanie :)
zgłoś
powściągliwa...
zgłoś
przytul mnie wreszcie. .
zgłoś