Bo nie powinnam obdzierać cię
z resztek niedopieszczonych nocy
Wyrównujesz oddechy i o świcie
sen który zgubiłeś w pośpiechu
wychodzi z twoich rozszerzonych źrenic
Najbardziej pamiętam chwile które
nigdy się nie wydarzyły i samotne perony
do których dobiegałeś zdyszany
jakby pociąg miał zniknąć wraz ze mną
Przemoknięte myśli wysuszone w słońcu
i cisza pochłaniana na raty
Fragmenty ciebie potajemnie upychałam
w miejsca chwilowo dostępne
gdy moją zużytą dłoń pozostawiałeś
na tylnym siedzeniu
Zmęczone oczy czekają do końca
poskładałem w całość /:)
zgłoś
piękny liryk, świeży językowo, ma walor autentyzmu stąd jego siła wymowy;ma sporo miejsc zasugerowanych i niedopowiedzianych - co pobudza wyobraźnię czytelnika - mam jednak wrażenie że pointa dopisana jest na siłę i jakby sprzeczna z kontekstem - warto zastanowić się czy konieczna; pozdrawiam!
zgłoś
czytam bez ostatniego wersu, a poza tym bardzo mi się podoba!
zgłoś
Cz puenta konieczna?? "Zmęczone oczy czekają do końca" oznacza coś w stylu "Nadzieja umiera ostatnia". Podmiot liryczny wciąż wierzy, że to jeszcze nie koniec, że jest szansa... Wpatruję się (jakby trochę nachalnie) w druga osobę (zmęczonymi już oczyma) jakby chciał nakłonić ją do jakiejś reakcji, do okazania chociaż odrobiny zainteresowania, sympatii...
zgłoś
Dziękuję za komentarze :)
zgłoś
ostatni wers niepotrzebny - zamyka to co otwarte wcześniej
zgłoś
Dziękuję za opinie! Rozważę konieczność ostatniego wersa ;)
zgłoś