|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (59) Dziennik (11) Fotografia (57) Grafika (5)
Pocztówka poetycka (8) O autorze Znajomi (55) Kolekcje (1) | |
Zmiana sposobu prezentacji
Uzupełniony Regulamin Konkursu Poetyckiego
Ponieważ widzę, że jest spory oddźwięk, postaram się podsumować pewne sprawy gwoli większej jasności.
Regulamin Konkursu:
– dwójka Organizatorów, którzy wymyślają hasło przewodnie Konkursu – słowa kluczowe, które powinny być zamieszczone w tekście tylko jeden raz. Ponieważ wolno przysyłać po dwa wiersze, będą dwa zestawy słów-kluczy, żeby uniknąć powielania ich w wierszach jednego Autora. Każdy z Organizatorów podaje dwa dowolne słowa (w sumie będą więc cztery), które połączone ze sobą stworzą hasła.
– Autorzy przysyłają wiersze na adresy mailowe Organizatorów.
– wiersze publikowane są anonimowo pod kolejnymi numerami.
– każdy zarejestrowany Użytkownik portalu, który do końca trwania Konkursu będzie miał na swoim koncie trumlowskim przynajmniej 10 obojętnie jakiego rodzaju dzieł, ma prawo przysłać dwa, nigdzie dotąd niepublikowane wiersze. Uprasza się o unikanie błędów i literówek.
– czas trwania Konkursu – od 1-go listopada do 30-go listopada 2012.
– zwycięzców Konkursu wytypuje 5-osobowe Jury wyłonione spośród Użytkowników portalu, przydzielając każdemu utworowi punkty od 0 do 6 (wolno posługiwać się rozszerzonymi ocenami, czyli np. 5,5 czy 4,25). Jurorzy ocenią je jako anonimowe i dopiero po skończeniu Konkursu Organizatorzy zamieszczą nicki Autorów przy numerach wierszy.
– liczą się (...)
--- cały tekst ---
zakochany w miłości
wyobrażam sobie zaczarowany świat
i ciebie pośrodku każdej sekundy
wyobraźnia ze mnie drwi
pytania
pozostawiając bez odpowiedzi
zabierz mnie stąd
zabierz do siebie
gdzie krew płonie prawdą
gdzie znajdę ramiona
z których nie będę potrafił uciec
kiedy odchodzić jest tak trudno
a jeszcze trudniej
powracać
aż do śmierci
sięgnij ręką w schyłek lata po wrzosową kołysankę
na rozległe zbóż ścierniska tam gdzie rosa drży nad ranem
w chłodny lasów cień o zmierzchu nasycony snem bez pragnień
sięgnij ręką w indian summer
krajobrazy przed oczyma zbiorą wodę ze strumieni
zrubinieje głóg na miedzach zanim wrzesień zamknie bramę
posplatają się kolory bordo ochry ugru sieny
sięgnij ręką w indian summer
drzewa milczą chmurą liści gdzieś w gęstwinie krzyczą ptaki
zachód ściera barwy z nieba mchem podszyty drzemie kamień
czas powrotu – już na łąkach jesień mglisty snuje batyst
sięgnij ręką w indian summer
Dla Emmy B za przekichańca. ;)
starość zwykle kuleje
trochę niedowidzi
niedosłyszy
czasem pomarudzi
albo nic nie powie
nie chce sprawiać kłopotu
cicho przyjmuje nowy rok
gorycz kolejnych strat
nie szuka wyjścia
nie ucieka
z suchymi łzami
w majestacie zmarszczek
czeka
choć bolało nie widziała
jak ją rozbierają powoli
z niej
ściągają wszystko ostrożnie
gubiąc ze śmiechem po drodze
aż z oczu niegotowych
nagle spadły klapki
teraz smutni
szukają wiatru w polu
mamy do dyspozycji jagód dzban
jagodowy dzban
przy nim ja i ty
Kirkorze
wkładam ci fiolety do ust
wkładasz mi ambrozję do ust
żeby przeciąć rozmowę
gdzies zza drzewa kuka skrzat czarodziej
łagodny spokój zapach kwiatów i skóry
ziemia pęka w słońcu
zagubieni w kręgach żaru
bezwiednie pomyslałam
nie dawaj mi miły malin
na zazdrość na zdradę
nie mam siły kochany
przelatuje nad nami wiatr
podaj miły
jagód dzban
a kiedyś jak bylismy w lesie zgubilismy kubek
przeszukaliśmy pół lasu
(...)
--- cały tekst ---
cała drżała w moich rękach
czy to była jej udręka
kto to wie czy to uczucie
pewnie tylko moje chucie
jak się stało nie wiem tego
założyłem się z kolegą
wciąż mnie trzymasz przy nadziei
lecz czy tylko dla idei
wierną jesteś boś mężatka
miewasz dziwne swe zasady
prowakacja to twa gratka
widzisz we mnie same wady
nie chcę z tobą już mieć dzieci
te co mam to wręcz mi światem
popatrz jak dziś słonko świeci
może choć na kawę zatem
coraz częściej robię się
czerwona ze wstydu
za moich braci z planety Ziemia
robi się duszno chyba nadchodzi burza
stanę się Marsem
plunę na wszystko
falą oceanu myśl płynie
dostrzegłam dwie nowe zmarszczki w lustrze
z fantazją myslę o wyższości
budyniowego świata ze snu
nie mam nikogo
do kochania
jutro kupię
ptaka
zamknięty
nie odleci w morze
z łez
wyrzucę klucz
niech tonie
w pragnieniu
.
