Dawno temu poznałam Grażynę u znajomych na przyjęciu. Na początku wydawała mi się niedostępna, ale potem polubiłyśmy się. Była malarką. Miała piękny, magiczny dom jak większość artystów. W tych domach jest dusza. Bogactwo w prostocie. Skromne wnętrze z niewielką ilością mebli i przedmiotów niby zwyczajnych, ale tak zestawionych, że nie możesz się napatrzeć.
Nie udało mi się nigdy urządzić domu tak niezwykłego w swojej zwykłości.
I ten zapach farb. Sztalugi, palety, stare pędzle, tajemnicze puszki, puszeczki, słoiczki.
Malowała kwiaty. Kupiłam jeden obraz, chociaż prosiła, żebym poczekała, że namaluje mi lepszy. Chciałam ten. Powiedziałam, że pasuje kolorystycznie do mojego mieszkania, na co się roześmiała mówiąc: „Otóż obraz nigdy nie powinien do niczego pasować, jest po prostu obrazem, ale skoro się upierasz…”
Wyprowadziłam się i straciłam z nią kontakt, ale wiedziałam, że stała się znaną i cenioną artystką.
Bywałam na jej wystawach. Te kwiaty jakby żyły, kwitły, przekwitały, mówiły. Niezapomniane kompozycje. Cieszyłam się, że mam ten jeden, bo nie stać byłoby mnie na zakup żadnego z tych cennych obrazów. I nie pasując już do niczego w moim nowym mieszkaniu – jak najbardziej pasował.
Niedawno dowiedziałam się, że popełniła samobójstwo. Odeszła od sztalug, palet pełnych barw i powiesiła się. Zapragnęła piękniejszych kolorów czy ciemności? A może innego światła?
I dlaczego wśród przecudnych kwiatów i osieroconych nagle pędzli, właśnie takie były jej ostatnie dzieła: akt ze sznura i cierpienia oraz opowieść o duszy?
Kawalek, dobrej, solidnej, przeszywającej prozy.
zgłoś
mocno... znakomicie dla mnie
zgłoś
tak bardzo smutne...
zgłoś
:(
zgłoś
Tego nikt nie wie co w człowieku się kłębi. Mogły to być sprawy nie związane z malarstwem i tak prawdopodobnie było. A obraz? Obraz jest obrazem, żyje własnym życiem. Bez względu na to czy się komponuje czy nie.
zgłoś
smutne :))
zgłoś
wiem, dziękuję.
zgłoś
Świetnie opowiedziana smutna historia...
zgłoś
niestety, prawdziwa...)
zgłoś
Tak myślałam. Serdeczności, Zuziu:)
zgłoś
Prawdziwe historie żyją długo...Ładnie ją opowiedziałaś. Pozdrawiam Zuziu :))
zgłoś
serdeczności Joszko.)
zgłoś
również pozdrawiam, Jago!
zgłoś
Dobranoc:)
zgłoś
dobranoc:)
zgłoś
smutna historia...
zgłoś
i takie należy opisać, choć smutne:)
zgłoś
tak dużo wiemy o kwiatach, a tak mało o duszy
zgłoś
może dlatego,że nie chcemy wiedzieć więcej o kwiatach //
zgłoś
trudno zrozumieć psychikę czlowieka, duszę czy to coś co steruje życiem - zrozumieć i przeczytać ten text jest przyjemnie łatwo -mówię tu o zapisie
zgłoś
trudno, tego się chyba nie da zrozumieć...:)
zgłoś
Jerzy,Wieśku,GLC, Natali, Darku - dziękuję!
zgłoś
I wszystkim, którzy tu byli, dziękuję serdecznie!
zgłoś
czasem innym wydaje się, że ten ktoś ma wszystko. dom, rodzinę, talent. a temu komuś uciążliwie brakuje jeszcze czegoś, to tak doskwiera, że nie może sobie z tym poradzić. aż do tego stopnia, że woli nie być niż być, ale niespełnionym...
zgłoś
nie tworzy człowiek zupełnie spokojny i zadowolony, tylko poszukujący, a czasem może błądzący.. za daleko..
zgłoś
tak, Ezo - szczęście to nie posiadanie, to chyba umiejętność bycia ze sobą, a potem z innymi...
zgłoś
Jeśli Tylko, psychika czasami nie daje już rady, aż tak bardzo, że woli się uciec, smutne!
zgłoś
wybrała najważniejsze z drzwi ... jest taka wrażliwość, która staje się wyrokiem ... musiała być wspaniałym człowiekiem i niezwykle serdeczną osobą; się wzruszyłam
zgłoś
taka była. Dziękuję Ci serdecznie za te słowa Zoi...
zgłoś
przepraszam, że tu. przy okazji, odbierz pocztę. pozdrawiam:-)
zgłoś
ładnie opisałaś smutne wspomnienia :(
zgłoś
dziękuję i pozdrawiam Bazyliszku!
zgłoś
artystka ... nie wytrzymała ciśnienia, jak większość wrażliwców ... są podatni na niesforność tego świata niestety ... ale za to nigdy nie umierają ... ;)
zgłoś
bo wrażliwi artyści są bardziej narażeni na niedocenianie na stres na bezsens upijają się nie chcą zyć zabijają sie
zgłoś
chyba łatwiej na świecie tym mniej wrażliwym, a może bardzo silnym przy swojej wrażliwości. Pozdrawiam Renatko!
zgłoś
Ron, przypomniałeś mi sławetne "nie wszystek umrę" - dziękuję, pozdrawiam!
zgłoś
Bardzo porządny kawałek prozy!
zgłoś
dziękuję za miłe słowa i odwiedziny!:)
zgłoś
Przed chwilą oglądałam grafikę. O, tę: http://truml.com/profiles/86378/graphics/149504
zgłoś
i przy niej wyświetliła mi się i Twoja refleksja. Jako jeszcze jedna z możliwych odmian motywu "akt ze sznura". pozdrawiam
zgłoś
tak, Isso - odmian jest wiele... Dziękuję, cieszę się, że wstępujesz czasami w moje skromne progi!:)
zgłoś
Dzisiaj penetrowałam dłużej tereny Trumla, aż zatrzymałam się przy Twojej prozie, Zuziu. Dziwnym trafem nigdy tu nie byłam, a szkoda! Poruszył mnie ten tekst, ponieważ także obracałam się w światku malarzy, tych, co potrafili wszystko ująć w ramy... Jednak na szczęście, nikt z moich znajomych artystów nie popełnił samobójstwa. Został Ci obraz, ktory przypomina tę wspaniałą Osobę. Jesteś świetna w opisywaniu faktów. Pozdrawiam cieplutko. :)
zgłoś
... dziękuję, Ratienko...Niektóre rzeczy, czasami zwyklejsze od obrazu, przypominają osoby, przywołują pamięci dawne chwile stając się ich świadectwem...Może dlatego przywiązujemy się do nich albo pozbywamy.... A moja droga Znajoma jednak czegoś nie potrafiła ująć w ramy, coś się wymknęło bezpowrotnie... I tragicznie. Była pogodną i pełną pasji Osobą - niezbadane i niepojete są czasami mroki duszy....:(
zgłoś
... ciszę się, że tekst nadal jest czytany, Em -*
zgłoś
Zajrzałam tu znowu i wiesz? Jednak poznałam kogoś, wspaniałego, o wrażliwej duszy, pisał piękne wiersze i był miłym kolegą. Był, bo też odszedł jak Twoja koleżanka...;(
zgłoś
Ratienko, kolejny Piękny Człowiek zapragnął innego świata - miejmy nadzieję, że jest Im tam ...dobrze...Pozdrawiam ciepło...:)
zgłoś