Pierwsze zeszyty Kuby chowałam na pamiątkę. Niedawno jeden z nich wpadł mi w ręce i przypomniał pewną historię.
Mój syn w podstawówce uwielbiał swoją panią. Zawsze słyszałam: „Pani Ania powiedziała to,
pani Ania powiedziała tamto, pani uważa, że…, pani prosiła, żeby…”
Zachodziłam w głowę, jak nie podważyć autorytetu pani Ani, gdy uczyła dzieci, że mówi się i pisze jedynaście.
- Kubusiu, może źle zrozumiałeś?
- O właśnie! – ucieszył się niemal. – Pani mówiła, że rodzice będą nas poprawiać, ale tak właśnie jest dobrze!
I wykaligrafował starannie dziesięć linijek jedynastek.
Postanowiłam dyskretnie sprawę wyjaśnić z panią Anią. Patrzyła na mnie surowo zdumiona spod czarnych, grubo wytuszowanych rzęs, podczas gdy najdelikatniej jak mogłam, wyłuszczałam sprawę.
- Ależ oczywiście, że jedynaście – odparła tonem tak pewnym, że przez chwilę pomyślałam, że to ja się mylę – a zresztą, cóż będziemy tu daremnie się spierać, wystarczy zajrzeć do słownika.
I zajrzała.
- O, o proszę…
Krwistoczerwonym, wypielęgnowanym paznokciem szukała słowa, znalazła i na chwilę zamarła.
- Jedenaście – powiedziała, patrząc na mnie z paniką w oczach i purpurą na bladej przedtem twarzy – ale jak to się mogło stać? Czy Kuba czegoś nie pomylił? No przecież, że jedenaście! Ja nigdy nie popełniam merytorycznych błędów proszę pani, ja…, ja…
Zaczęła się tłumaczyć, odwracać kota ogonem, przepraszać.
Nazajutrz Kuba przepisywał dziesięć linijek jedenastek, bo jak powiedział: „Uczniowie źle panią zrozumieli”.
Wczoraj w pokoju dorosłego już Kuby, przyglądałam się jego pamiątkom na półce. Pytałam, która skąd. Muszelki to znad morza, ale nie pamięta miejscowości, miniaturka ciupagi to pewnie z jakichś gór, ale nie kojarzy z jakich i tak dalej.
- A ta trupia czaszka?
- Z wycieczki do Krakowa, w maju, w trzeciej klasie, z panią Anią Myrdą, kupiłem w Sukiennicach.
- A dlaczego właśnie to pamiętasz tak dokładnie? – zdziwiłam się.
Przypomniałam sobie, że wtedy z tej wycieczki wrócił markotny, ale nie chciał powiedzieć, dlaczego.
Dowiedziałam się teraz.
Otóż, kiedy mieli już wracać do domu, pani w autobusie przechodziła między dziećmi i oglądała, co kupiły.
- Piękna pamiątka – chwaliła – śliczna pamiątka, ojej, będziesz mieć wspaniałą pamiątkę Kasiu, Asiu, Michałku, Mareczku.
Kiedy przyszedł czas na Kubę, stanęła jak wryta, przerażona wpatrując się w trupią czaszkę, po czym z obrzydzeniem podniosła ją do góry mówiąc:
- Zobaczcie kochani, co kupił sobie Kuba!
W autobusie rozległ się jęk dezaprobaty, a pani oddając czaszkę zapytała:
- Kubusiu, czy to naprawdę kiedykolwiek będzie przypominało ci Kraków?
Okazało się, że naprawdę. I na zawsze. Bardziej niż smok.
Zuziu, bardzo fajnie opisujesz wspomnienia :-) Pozdrawiam Cię serdecznie:)
zgłoś
dziękuję Joszko, odpozdrawiam z buziaczkiem!:)))
zgłoś
Popatrz jak to nie wiadomo co się zapamięta :) Dzieci pamiętają często zupełnie inne sytuacje niż dorośli. Fajnie to opisałaś :)
zgłoś
Vrba, jak to trzeba uważać. Dzieci są bardzo wrażliwe, a my czasami coś tak nieświadomie... ta pani na pewno nie chciałaby takiego zapamiętania; jej już nie ma, czaszka została: na półce i w sercu.:))
zgłoś
kilka rysunków starszej córki z czasów przedszkola przekazałem jej jak urodziła się wnuczka; wruszenie było ogromne i zdziwienie po tylu latach:)
zgłoś
To piękny prezent. Dziękuję Jerzy za poczytanie i obecność. Pozdrawiam!:))
zgłoś
Odbyłam razem z Tobą podróż w czasie do moich wspomnień i pani z podstawówki. Mimo, że czasy odległe to jednak pozostają. Dziękuję Ci za miłe chwile :))
zgłoś
Piórko, każdemu autorowi życzę tak miłego komentarza. Dziękuję za towarzystwo w tej podróży, pozdrawiam i uśmiecham się ciepło!:)))
zgłoś
bardzo pięknie dobrane słowe :) tak przyjemnie je czytać, powracają wspomnienia...wzruszyłam się :))) dziękuję za miłe emocje Zuzanno ;))
zgłoś
cieszę się, Moniko, że dołączyłaś do tej wycieczki. Pamiątki pewnie też gdzieś są! Serdeczności!:)))
zgłoś
są są Zuzanno, i właśnie Twój tekst mnie zachęcił do nich zajrzeć, dziękuję ;)) Serdeczności też i Tobie :))
zgłoś
no z tym smokiem bym polemizował:)))) a tekst supcio czytałem dwy razy:)))))))
zgłoś
no bo nie ma to jak SMOK, SMOKU!:)))
zgłoś
:))))))
zgłoś
Dobre :) Warto sobie czasami zapisywać lub zapamiętywać takie historie związane z dziećmi. Potem jak znalazł, by się pośmiać.
zgłoś
dziękuję, pozdrawiam serdecznie!:))
zgłoś
Ciekawe, ze zawsze zapamiętujemy tylko to co wywołało naprawdę silne emocje. Reszta idzie w niebyt.
zgłoś
... prawda. Dziękuję za poczytanie, Kaju!:))
zgłoś
CZYTAM ,CZYTAM TYLKO NIE ZAWSZE DAJĘ O TYM ZNAĆ(zapominam kciuki dodawać) ALE zalogowana zn czytam :)))
zgłoś
to się bardzo cieszę!:)
zgłoś
Witaj Zuzanko! I mnie tu przyniosło po latach, ale jestem. Wzruszyłam się tą opowieścią, ponieważ zaczęły wirować wspomnienia i moje z lat szkolnych, i moich dzieci... Dawne to czasy, ale wspomnienia ciągle jeszcze młodziutkie. Serdeczności Zuziu. :)
zgłoś
...Ratienko, a może byś coś opisała coś z tych czasów? Myślę, że warte są uwiecznienia...Dziękuję za obecność - tym bardziej, że po latach....pozdrawiam ciepło!:))))
zgłoś
dzis nie dam rady ale wroce:))))
zgłoś