|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (100) Proza (11) Dziennik (26) Fotografia (84) Grafika (36)
O autorze Znajomi (120) | |
Nie było kataklizmów, słońce nadal świeciło, gwiazdy nie spadały. Głosów trąb też nie było słychać, nie widziano innych znaków opisanych w Biblii. Nie przelewała się krew, nikt nie płakał, świątynie jak zawsze stały puste. Koniec nastał tak po prostu, zwyczajnie, niczym wcześniej nie poprzedzony, żadnym symbolem, przestrogą, nikt nie miał proroczych snów, wróżbici i jasnowidzowie nie ostrzegli przed nieuniknionym.
Tego dnia świat jak zawsze tętnił życiem, na całym globie w jednej sekundzie ludzie umierali i rodzili się, dochodziło do aktów zbrodni i przemocy, altruizmu i bezinteresowności. Pławiono się w rozpuście, kupowano, sprzedawano, płakały i radowały się na przemian dzieci, planowano podboje kosmosu i wydzierano światu kolejne tajemnice. Słowem jak w gigantycznym ulu, jak w mrowisku tętniło życie we wszelakich jego odcieniach i przejawach.
Ewa jak miliony ludzi niczego nie przeczuwając w pośpiechu wyszła z domu na uczelnię. Biegła za uciekającym autobusem przeciskając się łokciami pomiędzy idącymi w przeciwnym kierunku przechodniami.
Nagle przystanęła, wręcz zastygła. Świat w jednej sekundzie zamarł w ciszy. Zapanowała zupełna, przerażająca, szumiąca w uszach martwota. Wszystko i wszyscy wokół zastygli jakby coś wyssało z nich całą energię.
Mogła tylko patrzeć, nie była w stanie się poruszyć, wydać z siebie dźwięku. Nic, totalne, przerażające obezwładnienie. Czuła się jakby oglądala fotografię, z tą różnicą, że była jej żyjącą częścią. Tak bardzo się bała, była porażona strachem no i ta cisza, wszechobecna, przejmująca, kosmiczna cisza.
Nie miała czasu na zastanowienie się, oswojenie się z sytuacją W jednej chwili wszystko to co nieożywione, uniosło się z lekkością piórka w górę, zastygło na kilka sekund, lewitowało, po czym jak zegar na obrazie Salvadora Dali, rozciągnęło się, by za chwilę delikatnie spłynąć sypkim, tęczowym, drobnym piaskiem na ziemię, a potem wzorem bańki mydlanej – bezgłośnie znikło.
Rozpłynęły się domy, bloki, autobusy, auta, ulice, mosty, elektrownie, banki, słowem wszystko, cały wytwór ludzkiej technologii, architektury, wszystko co człowiek stworzył – znikło. Przepadła cała jego butna, niezniszczalna cywilizacja, wieżowce do nieba, statki szybsze od światła, broń masowego rażenia, najnowsze, tajne technologie i urządzenia IT.
Kiedy Ewa nieco ochłonęła, poczuła, że jest naga, jej sukienka też się rozpłynęła. Rozejrzała się, świat stanowili jej podobni, nadzy ludzie lekko zawieszeni, kilka metrów nad ziemią, jak baloniki z helem, nieruchomi, jednakowoż przerażeni i samotni. Tak, samotność, to było najgorsze uczucie jakie teraz Ewie towarzyszyło. Z nikim nie mogła się teraz podzielić przerażeniem, poszukać wsparcia, pocieszenia. Była sama, przerażająco sama, zdana tylko na siebie.
Drzewa stały w bezruchu, nie poruszyło się ani jedno źdźbło trawy, wody w rzekach zatrzymały swój bieg. Ptaki, owady i inne zwierzęta osiadły na ziemię i wzorem ludzi też zastygły, z tą różnicą, że były na ziemi, jakby do niej przyklejone.
Nigdy wcześniej nie widziała tylu ludzi, dokąd tylko wzrok sięgał widziała ich, zawieszonych nad ziemią po horyzont. Mali i duzi, starzy i młodzi, piękni i brzydcy, wszyscy w jednakowej pozie, ni to żywi ni martwi, bezwładni jak manekiny.
Na ile pozwalało jej nieruchome ciało, spojrzała w górę. Znajome niebo zawsze w odcieniach błękitu, teraz było purpurowego koloru. Pomyślała, że jest zachwycająco, euforyczne piękne, nigdy wcześniej czegoś takiego nie poczuła, to było jak ekstaza, upojenie. Przestała się bać, pomyślała, że coś tak pięknego nie może być złe, że to nie koniec, tylko początek czegoś nowego?
Nie było jej dane zbyt długo trwać w tym zachwycie gdyż raptem trawy, drzewa, rzeki i zwierzęta unosiły się lekko wysoko ponad ludzi. Potem cały ożywiony świat zawirował i łączył się w plamy, wiry, leje i kleksy kolorów. Barwy łączyły się i przenikały wzajemnie, dając nieziemski spektakl, nieopisane ferie kolorów, jakich żaden człowiek nigdy wcześniej nie widział. Jakby nagle upośledzony zmysł wzroku odzyskał moce. Trwało to zjawisko czas jakiś, barwy łączyły się, przenikały nawzajem, pulsowały i tętniły, a potem zmniejszały swój zasięg na niebie, bledły, nikły aż wreszcie wszystko znikło.
Zostali tylko ludzie, samotni, bezradni i przerażani. Ziemia przypominała jedną wielką pustynię, nad którą ciala tkwiły jak baloniki, zawieszone niewidzialną siłą.
ciąg dalszy być może nastąpi :)
ciekawie dematerializacja piękna a ludzie postali z tym co sami stworzyli - pustkę samotność i oddalenia - bardzo ciekawe
zgłoś
Dziękuję, mam nadzieję, że Czytelnicy widzą mniej więcej to co ja :)
zgłoś
zakończenie: ciąg dalszy być może nastąpił:)
zgłoś
:) zastanawiam się, czy nie dać szansy ludzkości, i nie dopisać jakiegoś szczęśliwego happy endu :)
zgłoś
w nicości / razem w pustej przestrzeni / znikamy osamotnieni //
zgłoś
:*
zgłoś
c.d. mam nadzieję nastąpi :) fajne, bardzo fajne :)
zgłoś
:)) teraz jak wszystko unicestwiłam :))) będę musiała się na główkować, by przywrócić ład na ziemi :))
zgłoś
(Ananke, a czemu prozy nie boldujesz, chociaż wytłuszczasz w całości wiersze :)? oczywista, nie "musisz" odpowiadać, jeśli nie chcesz, i naturalnie dopuszczalna jest też odpowiedź "a, pimpaj ty się, wścibska babo :d ) pozdrawiam
zgłoś
Issa, a bo tak :))))
zgłoś
P.S. i tak Cię lubię :)
zgłoś
derudaaaaa :D
zgłoś
Nożesz, ale się nadojrzewało tych stworzeń nie z tej ziemi. Botak też chce do Księgi :p
zgłoś
a co tak pohukuje mi tu :))))
zgłoś
abotak i botak też chyba mi do bajki powędrują :d jak bracia. wiesz, oprócz miłolotów, tylkotamów itede
zgłoś
hehehe ślicznie, Deruda narysuj Botaka :)))
zgłoś
Ananke, nawet przez mgnienie nie pomyślałam, że nie :d
zgłoś
no dobra, dość figli. bo deruda w końcu zacznie uciekać przed tą całą czeredą :) /snickłam/
zgłoś
;))) skoro już ustalone, to ja się tam nie będę wtrącać :) ja tam tylko rysuję ;)
zgłoś
po prostu dołączam się do Twojego głosu/prośby o Botaka :))
zgłoś
buziaki, Ananke, deruda /i poszłam wreszcie, bo słodyczami, jak wiadomo, nie wolno się przejadać :p/
zgłoś
... hm a tak bez akopalipsy to nie da się polewitować ???
zgłoś
da się, ale to już będzie inna bajka ;)
zgłoś
... no fakt :))) a będzie ??? :D he he
zgłoś
ładny obraz i interesująca wizja do myślenia, pochwalam :)
zgłoś
coś mam :) dla Ciebie, a w zasadzie dla prozy :)
zgłoś
tu też podziękuję :)
zgłoś
to ja dziękuję :))
zgłoś
chociaz mam podobny problem jak duszek, doczytalem do konca, bo wciaga:))))wg mnie apokalipsa bedzie tylko dla ludzikow, bo swiat ja juz wiele razy przezyl, no do czasu nim nasze slonce umrze wybuchem:))))mam tylko jedno ale: " i wydzierano nauce kolejne tajemnice" jabym proponowal "naturze lub swiatu", ba nauka nie ma tajemnic, ona tylko je odkrywa, ale to mala kosmetyczka:))))i chociaz Ciebie babo, za znikniecie pewnego zdjecia, nie lubie, czekam na cd:)))))))))pozdrowionka:))))))))
zgłoś
:)baba ze mnie że ho ho słuszna uwaga, faktycznie popełniłam błąd już poprawiam
zgłoś
Wciąż czekam :)
zgłoś
a na co jeśli można wiedzieć ? :))
zgłoś
na Apokalipsę;)
zgłoś
he he w moim wydaniu ?:) będzie wesoło :)
zgłoś
jeśli ma być koniec, niech będzie na wesoło:)))
zgłoś
czekam wiec na cd., Ananke :)
zgłoś
będę musiała do tego przysiąść :)
zgłoś
nad którą ciała tkwiły jak baloniki zawieszone niewidzialną siłą.
zgłoś
racja :)
zgłoś
powiem Twoimi słowami - nieziemski spektakl, nieopisane ferie kolorów:). Fajnie się czytało:)
zgłoś
dziękuje :) ciesze się, że mogłam opisać kawałeczek mojej wyobraźni i że to przypadło Wam do gustu :)
zgłoś
yhm, warto było tutaj zaglądnąć, wciągnęło mnie i trzymało do samego końca, i co, będzie jakieśdalej?
zgłoś
noo chyba będę zmuszona to dalej opisać :)
zgłoś
:D musu nie ma, ale chętnie zobaczyłabym jakiś mniej samotny ten koniec;d coś mi mówi, że nie będzie się czuło samotności ani przerażenia ino święty błogi spokój, kiedy już się będzie dyndać nad tą ziemią:)
zgłoś
:)
zgłoś
to taki inny, wewnętrzny mus, tak poza tym trudno mnie do czegokolwiek zmusić :)
zgłoś
Bardzo ciekawe (a przy okazji faktycznie dobrze pasuje do tego fotka "Invaders" by me ;) Pomysł świetny. Wyobrażam sobie takie zapętlenie w ciągu dalszym tej historii - ludzie odkrywają, że mogą żyć na tej pustyni, wystarczy im to, co mogą sobie nawzajem dać ;) Idylla kończy się, kiedy ktoś wpada na pomysł, by złamać ZAKAZ. Wtedy zauważają swoją nagość. Zamieniają piach w żyzną glebę...
zgłoś
dziękuje za podsunięcie pomysłu, :)) to jakby już było Biblia opisuje to zjawisko , kiedy to Adam i Ewa jako pierwsi na Ziemi po złamaniu zakazu, (Ewa i jabłko) zauważają swoją nagość i zaczynają się jej wstydzić. Aczkolwiek Twój pomysł ma nieco inny kontekst i wart jest przemyślenia :)
zgłoś
Się świat "zawiesił" i wszechmocny nacisnął "reset". Wyczyścił pamięć przeglądarki i 'instaluje na nowo wszystkie sterowniki, a dane przeniósł kilka metrów nad twardy dysk - do pamęci podręcznej. jak tylko zrobi porządek z dyskami twardymi - dane powrócą... mam nadzieję bo przecież coś może się dalej pokrzaczyć :)
zgłoś
heh dopiero teraz odczytałam ten wpis ( lepiej późno niż wcale) z moim ostatnim zaangażowaniem w pisanie, trudno powiedzieć czy i kiedy nastąpi ów obiecany ciąg dalszy :)
zgłoś
Też go czytałem go jak "czyjś" :) ale nieustannie czekam jednak na ciąg dalszy :)
zgłoś
No dobrze zmobilizuję się :-)
zgłoś
mobilizuj się Ananke... ;)
zgłoś
Do pewnego momentu myślałem, że ziemia się wkurzyła i zrobiła reset, że Ewa jak straciła ubranie będzie nową Ewą, niestety potem pojawili się inni ludzie i czar prysł :(. Tak na marginesie, chciałbym dożyć końca świata, chciałbym zobaczyć zagładę naszego marnego gatunku. :)
zgłoś
Ponoć podświadomie każdy człowiek o tym marzy
zgłoś