Zmiana sposobu prezentacji

1 sierpnia 2020

poezja

Gramofon
Gramofon

czasami

czasami mam zaburzenia i wtedy staję się
sobą. chodzę grzecznie do szkoły, pracy, na
wybory. kiedy nie mam zaburzeń
robię dokładnie to samo
tylko kurwa wiem, że to nie
ma sensu

23 maja 2020

fotografia

Gramofon
Gramofon

10 maja 2020

proza

Gramofon
Gramofon

Kto wypina tego wina.

Był gorący kwietniowy dzień. Wtorek albo piątek, w obecnej sytuacji trudno się połapać. Jarosław zlany potem obudził się na ławce przystanku tramwajowego. Wstał niczym oparzony i jeszcze szybciej usiadł na obdrapanych deskach. Otarł rękawem zimowej kurtki pot z czoła. Nogi mu drżały, a głowa pulsowała. Próbował sobie przypomnieć co się wczoraj działo i jak się tu znalazł. Wygrzebał z wewnętrznej kieszeni wyszczerbiony grzebień. Zaczesał zmierzwiony włos na prawo i nagle go olśniło. Cały poprzedni wieczór i noc przeklatkowała się przed jego oczami jak pokaz slajdów z dźwiękiem. Były brawa, wiwaty, alkohol lał się strumieniami, była nawet jakaś kobieta, ale to niemożliwe, nie, nie było kobiety. Jarosław ma bujną wyobraźnie, więc w ferworze dobrych wspomnień dodał sobie jeszcze to. Kiedy wszyscy już byli zamroczeni i nie mieli siły go podrzucać, czmychnął jak gdyby nigdy nic i o to jest, w miejscu, z którego może udać się gdzie tylko chce. Przetarł oczy, wzniósł głowę ku niebu i powiedział sam do siebie.
- Boże, po co ja im tyle naobiecywałem. Na co mi była ta wygrana. Może z nimi pogadam i powiem, że to zwykłe nieporozumienie. – Myśli galopowały i z każdą sekundą były mniej wyraźne. Słońce dokuczało coraz bardziej. Płaszcz mimo kilku dziur w strategicznych miejscach nie dawał odpowiedniej wentylacji. Pot spływał po rumianych policzkach, a podrażnione gardło od wczorajszych (...)

--- cały tekst ---

25 października 2019

proza

Gramofon
Gramofon

to tylko opowiadanie

W pokoju panował półmrok. Nie wiadomo czy był dzień czy noc, ponieważ w pomieszczeniu nie było okien. Jedynie żarówka, o niewielkiej mocy, na cienkim druciku, kołysała się nad wielkimi metalowymi drzwiami. Mrugała rytmicznie, jakby chciała coś powiedzieć, niestety nikt nie chciał jej słuchać i na nią patrzeć. Przed drzwiami stał mały chłopieć. Jasny kosmyk włosów wchodził mu do szeroko otwartych ust. Wyglądał na mocno zdziwionego i zaciekawionego, jakby pierwszy raz widział drzwi,  a przecież codziennie budził się w ich pobliżu. Były gładkie jak zamarznięta tafla jeziora. Można było się w nich przejrzeć. chociaż trochę zniekształcały twarz, ale chłopiec o tym nie wiedział, bo nie miał lustra i myślał, że tak właśnie wygląda. Nie przejmował się tym, nie miał pojęcia jak wyglądają inni, nigdy nikogo innego nie widział. Kilka centymetrów poniżej linii wzroku chłopca, na drzwiach, znajdowało się wgłębienie o średnicy głowy. Chłopiec stał tak w bezruchu kilka dni, po czym ciężko westchnął i podniósł wzrok w geście rezygnacji. W połowie stalowej konstrukcji dostrzegł wystający element. Była to klamka, ale chłopiec nie wiedział co to i do czego służy. Zaczął się jej przyglądać i gdy tak sobie patrzył, nabrał nieodpartej chęci, dotknięcia tego dziwnego czegoś. Wyciągnął z naiwnością ręce ku górze. Niestety nie sięgnął. A gdy stanął na palcach i nawet to nie pomogło, bardzo (...)

--- cały tekst ---

23 września 2019

poezja

Gramofon
Gramofon

kartka w podróży

stukot torów przypominał o byciu w podróży
skronie pulsowały a słońce zmuszało
do wybijania SOS powiekami
 
doskonale nie wiedziałem co robię
więc gdy konduktor grzecznie poprosił o opuszczenie
mojej głowy posłuchałem
bo doskonale nie wiedziałem co robię
 
cisza przypominała że nie dojechałem
wąska droga szeptała coś o autostopie
wiedziałem żeby tego nie zrobić
więc zrobiłem to niedoskonale
 
po kilku kilometrach wróciłem
tam gdzie nic nie ma
bo ja mam tam wszystko

6 sierpnia 2019

poezja

Gramofon
Gramofon

stary niedźwiedź mocno śpi

znów się budzi kobieta
przesuwa dłoń po czystej pościeli
materac bez wgłębienia jak chłopiec
który nigdy nie przewrócił się na rowerze


po drugiej stronie łóżka matka składa mokrą piżamę 
kobieta prała ją codziennie 


chłód zza okna wdzierał się pod powieki
mężczyzna znowu zostawił nieszczelność
żółte liście wpadały bez zaproszenia
jak nielubiana ciotka dwa dni przed świętami


o jak bardzo matka chciałaby
żeby przyszła żeby zmusiła ją do zejścia
do przeklinania pod nosem


księżyc w pełni
podświetla ideę niepotrzebnych myśli

25 maja 2019

poezja

Gramofon
Gramofon

proste pytania

odrobiłeś lekcje? jesteś głodny? posprzątałeś pokój?
wybrałeś studia? znalazłeś pracę? masz dziewczynę?
zdałeś? zaliczyłeś? masz?
 
a czy ktoś was kiedyś zapytał?
tak po ludzku
czy jesteś szczęśliwy?

14 sierpnia 2018

fotografia

Gramofon
Gramofon

28 lipca 2018

fotografia

Gramofon
Gramofon

bazylia

bazylia

Wyhodowałem kiedyś bazylie co osiągnęła 109 cm, na zdjęciu ma 103, bo potem nie mieściła się w kadr :P

27 lipca 2018

fotografia

Gramofon
Gramofon

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się