spoza chmur omroczonych płyną tony posępne
odleciały bociany to nie ich klekot słyszę
i nie klangor żurawi rżnie powietrze zawzięcie
wokół ciemno ponuro głuchy dźwięk wpełza w ciszę
suchym trzaskiem przenika z pękającej skorupy
łupanego orzecha grą marmuru na dłucie
chrzęstem szkła miażdżonego kiedy trafia pod buty
drażni pewność odbiera ściąga mroczne przeczucie
skrzypi niczym zawiasy zardzewiałe przez lata
kutej furty wiodącej w czasy błędnych rycerzy
zgrzyta rzęzi chrobocze jak przekładnia zębata
jeśli osie zwichrować łomem w tryby uderzyć
dźwięk narasta tężeje naraz wiem że zwiastuje
odwiedziny niechciane starej damy w całunie
spod którego wystaje nagi czerep poczuję
chłód zatęchły gdy miła beznamiętnie wysunie
dłoń kościstą orężną by do tańca zaprosić
i nie zniesie odmowy a ja klekot wciąż słyszę
choć bociana tu nie ma zaręczyny ogłosi
kosą ślubów dopełni
w wianie odda mi ciszę
Wdzięczny i dźwięczny. Bardzo! Pozdrawiam z ciarkami na pleckach :)))
zgłoś
daję plus, ale tekst potrzebuje jeszcze wielu poprawek
zgłoś
no tak :) i jak tu rymować przy Tobie ;(( hej pizzaboy, o tym mówiłam!! (jest drugi! TAK rymujący) :))) witaj, W. z otchłani :)))
zgłoś
słyszę ciszę..
zgłoś
świetny!
zgłoś
już go czytałam i nadal straszno...
zgłoś
wolę nie czytać go drugi raz...
zgłoś
...bo robi się smutno...
zgłoś
też mam ciareczki...
zgłoś
zgrzyty złowieszcze
zgłoś
smok...coś mi obiecałeś ...
zgłoś
:(
zgłoś
danse macabre:-))
zgłoś