2 kwietnia 2017

proza

hossa
hossa

Trochę Pocosia - Scarlett O’Hara


Tak przy okazji niespełnionych snów w Imperium Zajączka, nie sposób nie wspomnieć o tej kobiecie – Królowej Pucharów, jeśli już się pojawiła. Ileż wieczorów zastanawiałam się po co ona uganiała się za tym bladolicem Ashleyem? Atlanta płonie, do Tary daleko, a ona nic tylko Ashley i Ashley. Czy dlatego właśnie, że był nieosiągalny? Romantyczny? Delikatny? Bo przystojny, to on nie był. A już na pewno nie był zaradny. Więc po co, Pocosiu? I wyszminkowałam czerwoną pomadką usta, żeby pytanie zabrzmiało powabniej. I proszę, przydała się.


 – Szczerze mówiąc, kochanie, nic mnie to nie obchodzi – teatralnym ruchem mój Pocoś założył kapelusz i odszedł – Nie zajmuję się psychoanalizą kobiet – jeszcze rzucił przez chropowate ramię. Oklaski dla Pocosia! Uwielbiam, kiedy udaje Rhetta Butlera. Ale skąd on wziął ten kapelusz? Pożyczył z czyjegoś niespełnionego snu?


I powiedziałam – Aha
Nic mądrzejszego nie przyszło mi do głowy.  

alt art
3 kwietnia 2017 o 09:19

śliczne aha..

zgłoś

jeśli tylko
3 kwietnia 2017 o 22:30

klasyczne..

zgłoś

hossa
4 kwietnia 2017 o 19:43

aha :) dobry wieczór alt, dobry wieczór jeśli .

zgłoś

alt art
5 kwietnia 2017 o 09:16

dobry wieczór, Hossa..

zgłoś

hossa
6 kwietnia 2017 o 20:59

dobry wieczór alt :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się