Aśćka
15 listopada 2014 o 16:19

bo ten zapach przynależy do rekwizytów jesieni:)

zgłoś

Ania Ostrowska
15 listopada 2014 o 21:39

w subtelniejszym, co prawda, wydaniu :) niestety z zupą to tak zwany fakt autentyczny

zgłoś

Aśćka
15 listopada 2014 o 21:41

:):) u mnie gołąbki ie przytentegowały:( listopad:)

zgłoś

jeśli tylko
15 listopada 2014 o 16:25

napełniałaś ją gorącem po krańce garnka :)

zgłoś

Ania Ostrowska
15 listopada 2014 o 21:39

dziękuję :)

zgłoś

ApisTaur
15 listopada 2014 o 16:31

listopad nie znosi / wysokich temperatur //

zgłoś

Ania Ostrowska
15 listopada 2014 o 21:42

hehe biorąc pod uwagę dwuznaczność "znosi", w tym roku to najprawdziwsza prawda :) pozdrawiam ciepło Apisie :)

zgłoś

alt art
15 listopada 2014 o 16:40

listopad najulubieńszy bo sobotni..

zgłoś

Ania Ostrowska
15 listopada 2014 o 21:43

jak zwykle trafiasz w sedno, alcie

zgłoś

alt art
17 listopada 2014 o 12:34

nie przesadzajmy..

zgłoś

Ania Ostrowska
17 listopada 2014 o 22:23

nic a nic

zgłoś

Bogna Kurpiel
15 listopada 2014 o 17:34

Osobiście nie lubię Listopada jednakże Twój jest fajny:)) Serdeczności:))

zgłoś

Ania Ostrowska
15 listopada 2014 o 21:47

spod koca i z książką albo z laptopem na kolanach listopad niestraszny, naprawdę lubię tę porę roku, oby tylko nie dlatego, że leniwieję :) serdeczności i dla Ciebie,Bogno

zgłoś

W mojej rodzinie tak dziwnie się złożyło, że akurat w listopadzie same śluby wypadały. Prababcia, babcia, mama i ja... wszystkie kobitki upatrzył sobie akurat ten miesiąc. A pocztówka bardzo ładna Aniu:)

zgłoś

Ania Ostrowska
15 listopada 2014 o 21:52

u mnie w rodzinie też na ogół czwarty kwartał :) jest jakiś przesad związany z obecnością "r" w nazwie ślubnego miesiąca, ale nie pamiętam teraz, co było pomyślną wróżbą, a co nie? Cieszę się ze pocztówka Ci się podoba, do mnie te ogołocone gałęzie też zagadały :)

zgłoś

Damian Paradoks
15 listopada 2014 o 18:24

też nastawię garnek z czymkolwiek i wyklnę go siarszyście gdy zamiast w gwożdzia walnę w palca młotkiem ;) A Twoja zupa to chyba mniam, mniam Aniu :)

zgłoś

Ania Ostrowska
15 listopada 2014 o 21:54

z tej Twojej Francji to bardzo daleko, jak kiedyś będziesz w Warszawie, zapraszam na spróbowanie :) może uda się upilnować :) dziękuje za czytanie i ślad

zgłoś

Damian Paradoks
19 listopada 2014 o 08:23

Najlepsze zupy jadam w Polsce. Przemieszczenia swoje ograniczam do dwóch krajów. Tu mam aż nazbyt a za egzotykami nie gonię. Smaki to furtka do regionu. Bez względu na to czy w Polsce czy we Francji. Za zaproszenie dziękuję. Będziesz we Francji zaproszę na naleśniki. Specjałów nie proponuję łatwo Polakom z kraju bo strasznie wybrzydzają ;)

zgłoś

Ania Ostrowska
19 listopada 2014 o 21:04

zatem do zobaczenia :)

zgłoś

Damian Paradoks
3 października 2015 o 00:16

zdarzy się czasem że otwieram pudełko z kartkami i czytam. Są te które nie znikają na szczęście ;)

zgłoś

deRuda
15 listopada 2014 o 18:31

znakomita kartka (zdjęcie i tekst) ino za listopadem to ja nie przepadam :))

zgłoś

Ania Ostrowska
15 listopada 2014 o 21:56

ogromnie mi to miło słyszeć :) daj Mu szansę, zobaczysz Ty zobaczysz, jeszcze listopad Cię zaskoczy :)

zgłoś

deRuda
15 listopada 2014 o 22:00

oj nie wiem, nie wiem :) na razie najbardziej kocham kwiecień i maj :)

zgłoś

Ania Ostrowska
15 listopada 2014 o 22:06

a ja listopad i marzec :)

zgłoś

Wieśniak M
15 listopada 2014 o 20:42

listopad nie obiecuje wieczorów przy ognisku/ znaczy może je gwarantować ale wieje po pysku i ziemniaki grabieją w popiele- listopad utwardza nas na umyśle i ciele:)))

zgłoś

deRuda
15 listopada 2014 o 21:25

wywleka kożuchy, walonki zza szafy, listopad, ech, w chłody bogaty

zgłoś

Ania Ostrowska
15 listopada 2014 o 21:58

kicha psika cały świat/. aż ostatni listek spadł :) pozdrawiam :) dziękuję serdecznie

zgłoś

hossa
15 listopada 2014 o 21:42

fajnie:) co tam zupa, a właściwie szkoda, że zupa nie ma gwizdka;)

zgłoś

Ania Ostrowska
15 listopada 2014 o 22:04

fajnie :) dobrze Cię widzieć, hosso, to miniaturka sprzed paru lat, była na Trumlu ale w chwili kryzysu ją wywiało, teraz wróciła z widokiem :)

zgłoś

hossa
15 listopada 2014 o 22:06

wróciła z widokiem na drzewa:)

zgłoś

Ania Ostrowska
15 listopada 2014 o 22:07

:)

zgłoś

LadyC
15 listopada 2014 o 22:12

też lubię listopad o ile jest taki jak w tym roku :)

zgłoś

Ania Ostrowska
15 listopada 2014 o 22:15

fakt :) w tym roku jest bardzo nielistopadowy :) Dziękuję

zgłoś

Eva T.
15 listopada 2014 o 23:56

lubie listopad tylko na takich zdjeciach :) podoba sie tu calosc :)

zgłoś

Ania Ostrowska
16 listopada 2014 o 00:01

dziękuję Eva :) zmykał juz spać, dobrej nocy, nocnym markom :))

zgłoś

Eva T.
16 listopada 2014 o 00:12

tez zmykam za moment, musze tylko ochlonac po boksie :) dobranoc, Aniu :)

zgłoś

Rafał Muszer
16 listopada 2014 o 08:31

całość ma sens. Fajne połączenie tekstu ze zdjęciem.

zgłoś

Ania Ostrowska
16 listopada 2014 o 09:50

cieszę się, że ma :) dziękuję

zgłoś

bosonoga - Gabriela Bartnicka
16 listopada 2014 o 08:54

Udana pocztówka, a przypalona zupa szczególnie mi bliska :))) Pozdrowionka :)

zgłoś

Ania Ostrowska
16 listopada 2014 o 09:51

hehe przypalona zupa ma matek wiele :) dobrej niedzieli, bosonoga :)

zgłoś

agnieszka_n
16 listopada 2014 o 19:24

Jeżeli zupa przypalona, to z wiosną coś jest na rzeczy ;) Pozdrawiam.

zgłoś

Ania Ostrowska
16 listopada 2014 o 19:48

:) dziękuję serdecznie, Agnieszko

zgłoś

e.
17 listopada 2014 o 19:19

(nie lubię listopada. akurat, tego miesiąca wyjątkowo nie znoszę dobrze. ale miło jest wiedzieć, że ktoś jednak lubi tego łysiejącego staruszka :):)

zgłoś

Ania Ostrowska
17 listopada 2014 o 22:25

uśmiechnął mnie ten Twój łysiejący staruszek :) moc serdeczności e. :)

zgłoś

Veronica chamaedrys L
17 listopada 2014 o 22:25

...jest taki jeden dzień listopada, który lubię...:)..dziś nawet zupy nie udało mi się przypalić...dziś nic nie gotowałam...bo nie miałam komu... pozdrawiam, Aniu...:)

zgłoś

Ania Ostrowska
17 listopada 2014 o 22:35

ja gotuję tylko w weekendy, bo tylko wtedy udaje mi się zebrać towarzystwo przy stole o w miarę przyzwoitej obiadowej porze :) w ciągu tygodnia jesteśmy wszyscy zabiegani, ciepły wrzesień i październik przeleciały mi nie wiadomo kiedy; dopiero listopad otrzeźwia chłodem, bo przecież tę przypaloną zupę trzeba jakoś wywietrzyć :) ściskam mocno Veronico :).

zgłoś

Veronica chamaedrys L
17 listopada 2014 o 22:39

...takiej, to dobrze...takiej dobrze...:) ...dziś, nie miałam komu gotować, córkę odwiozłam do szpitala...wiesz, martwię się...i smutno mi...

zgłoś

Ania Ostrowska
17 listopada 2014 o 22:46

Veronico, odbierz p.w. proszę

zgłoś

.
18 listopada 2014 o 13:01

Nie przypaliłaś - zupa sama się przypaliła - to wskakuje na zamyślenie jak część pejzażu , nie jesteśmy obojętni taki wniosek nasuwa się nawet na lekkie porywy wiatru :) dobrego

zgłoś

Ania Ostrowska
19 listopada 2014 o 05:16

ciekawy komentarz, Marcelu, dał mi do pomyślenia, dziękuję :)

zgłoś

milena
19 listopada 2014 o 20:12

nie znoszę listopada ale lubię gdy piszesz, nawet o nim..:)

zgłoś

Ania Ostrowska
19 listopada 2014 o 20:56

ciepło na sercu, dziękuję serdecznie :)

zgłoś

zuzanna809
23 listopada 2014 o 21:32

... Aniu, niewielu powie "lubię listopad"... ale wiesz co? Przecież oprócz widocznego zasypiania przyrody - są jeszcze jesienne, przytulne wieczory przy kominku, czas na refleksję, wspomnienia... I czekanie na pierwszy śnieg i...wiosnę...:):):)

zgłoś

Ania Ostrowska
23 listopada 2014 o 22:26

tak :) listopad ma wiele twarzy, można się przejrzeć jak w lustrze :) dziękuję za ślad i pozdrawiam serdecznie, Zuzanno :)

zgłoś

piórko
26 listopada 2014 o 12:59

Twój listopad wydaje mi się cieplejszy i bardziej rozmarzony niż mój :)) Jak Ty to robisz... Pozdrawiam cieplutko :))

zgłoś

Ania Ostrowska
27 listopada 2014 o 21:32

:) w moim jest bardzo dużo miejsca, serdecznie zapraszam, piórrko

zgłoś

Jaga
6 grudnia 2014 o 22:55

dobre pytanie, dlaczego? przecież w szarym mi do twarzy :)

zgłoś

Ania Ostrowska
6 grudnia 2014 o 23:43

:)

zgłoś

Bazyliszek
11 grudnia 2014 o 22:48

haha Aniu, ja juz tych zup nie nazywam:)))

zgłoś

Ania Ostrowska
12 grudnia 2014 o 19:39

:)

zgłoś

Ananke
9 maja 2015 o 19:04

nastrojowo....ja nie znoszę tego miesiąca ;) i cieszy mnie, że jeszcze kawał czasu do niego

zgłoś

Ania Ostrowska
9 maja 2015 o 19:07

cześć Ananake :) kawał, kawał, ale przeleci ani się obejrzymy, czy gdyby nie listopad umielibyśmy doceniać maj?

zgłoś

Ananke
9 maja 2015 o 19:09

pewnie masz rację, z pewnością masz rację :*

zgłoś

Ania Ostrowska
9 maja 2015 o 19:15

ech, nie wiem czy mam, tylko głośno myślę, wiosna bzowa i czeremchowa tak oszałamia, że aż strach :)

zgłoś

Ananke
9 maja 2015 o 19:18

oj tak, kręci w nosie od zapachów w uszach mieszają się dziesiątki ptasich treli a oczy napełnia soczysta, wielotonowa zieleń :)

zgłoś

Ania Ostrowska
9 maja 2015 o 19:22

a serduszko puka w rytmie cha-cha :) przepraszam, ale tak mi się skojarzyła ramotka, ma swój urok :) https://www.youtube.com/watch?v=tNjkVk5c1So

zgłoś

Ananke
9 maja 2015 o 20:58

hehe :) skojarzenia są niesforne jak chochliki :)

zgłoś

Ania Ostrowska
9 maja 2015 o 21:05

tak :)

zgłoś

jeśli tylko
9 maja 2015 o 19:20

Witaj Aniu, dawno Cię nie było :)

zgłoś

Ania Ostrowska
9 maja 2015 o 19:24

witaj jeślinko :) prawda to, ale jestem chodzę, czytam, oglądam, podziwiam, zaciekawiam się i coś czuję że moja przerwa trumlowa się skończyła :) przynajmniej jeęli chodzi o komenty

zgłoś

jeśli tylko
9 maja 2015 o 20:51

to dobrze :)

zgłoś

Ania Ostrowska
9 maja 2015 o 20:52

:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się