Marek Gajowniczek, 10 listopada 2013
Noc przed świętem. Wszystko zapięte na ostatni guzik.
Nastawiony budzik. Ludzie myślą - Jak będzie?
Ale nie wszędzie. Niektórzy nie wytrzymują.
Już świętowali, albo świętują. Nie potrafią bez rozgrzewki.
Kilku zawodowców krzepkich sprawdza miasto.
W głównych miejscach aż ciasno od przeróżnych pilnujących.
Gdyby ktoś, niechcący, za bardzo zaszalał
na spotkaniach, wręczeniach i balach - będzie miał opiekę.
Blask pada na rzekę z mostów i latarń wybrzeży.
Aż trudno uwierzyć. Taka tu cisza przed burzą.
Chmury nieba nie chmurzą. Chłodno błyszczą gwiazdy.
Rankiem rozpoczną się przyjazdy, zgrupowania i rozprowadzenia.
Wszystko się wokół pozmienia, ale teraz jest właśnie świątecznie.
Śpi sobie grzecznie Noc Listopadowa.
Na Facebooku rozmowa: Kto takie bzdury tu pisze?
Cicho stukają klawisze. W wiersz układają się słowa:
Jutro nasza, narodowa powinność i na marsz iść trzeba!
Cenzor zasypia i ziewa.
Najlepsze życzenia i do zobaczenia na wspólnym święcie!
Cisza. Ludzie myślą - Jak będzie?
Marek Gajowniczek, 10 listopada 2013
Koniec Zimnej Wojny nie ma Konferencji.
Świat jest niespokojny z braku konsekwencji.
Cicho w San Francisco, bez skutku w Genewie.
Jaka będzie przyszłość? Właściwie - nikt nie wie.
Sięgamy pamięcią w dawne Listopady,
gdy po hekatombie podjęto układy.
Mieliśmy Dmowskiego i Paderewskiego
i armię Hallera, wojsko Piłsudskiego,
rewolucję w Rosji i wsparcie Wilsona.
Powracała Polska wojną umęczona.
Solidarność starła lata Zimnej Wojny.
Papież, Pierestrojka, Regan, wybór wolny.
Niemcy bez podziału. Podział Jugosławii.
Europa - jedność. Razem silni, słabi.
Ameryka wraca do siebie, do domu.
Jaka będzie Polska? Komu stocznie? Komu?
Mieliśmy Geremka, plan Balcerowicza.
Wałęsa już przestał rodaków zachwycać.
Jaruzelski wojskiem wpływów Moskwy bronił.
Żaden ze stronników od innych nie stronił.
Spisano układy na okrągłym stole.
Śpiewano o rogu, tańcu i chochole.
Koniec Zimnej Wojny nie ma Konferencji.
Kryzys. Spowolnienie. Świat się jednak kręci.
Wojny, rewolucje, Smoleńsk i przewroty.
Znów mamy Listopad. Kłopoty. Kłopoty.
Naród się podnosi do Niepodległości.
Marsze, demonstracje, niewiele radości.
To nie jest czas dobry na siedzenie w domu!
Bierz flagę, rodzinę! Idź Ojczyznę wspomóż!
Jeszcze nie zginęła! Pokaż Polskę światu!
Strzegąc swego domu nad poziomy wzlatuj!
Marek Gajowniczek, 9 listopada 2013
W starym domu na Grochowie
mieszkała piosenka.
Nie klaskali jej posłowie,
krzywiąc się - udręka!
Nie nucił jej Zarząd Gminy
i Centrum Kultury,
więc swobodnie wędrowała
z domów, z okien, w chmury.
Była swojska - niezależna,
praska i warszawska.
Mało kto jej tutaj nie znał.
Nie chodziła w blaskach.
Szła z innymi, jak w szeregu,
wesoła, codzienna.
Siadała na Wisły brzegu
swej urody pewna.
Omijali ją bardowie
przedsierpniowej daty,
a ona pstro miała w głowie.
Nie chciała zapłaty.
Związki ją nie pociągały.
Nie kusiła scena.
Wróble o niej wciąż ćwierkały,
że piękniejszej nie ma.
Rozzłościło to krytykę.
Zakpili z niej obcy,
więc ją smutną na muzykę
wzięli Narodowcy.
Maszeruje Marszałkowską.
Sztandarem powiewa.
Zawsze była nutą prostą.
Warszawa ją śpiewa.
Marek Gajowniczek, 9 listopada 2013
Wcześniej, później i gdzie indziej. Ma być różnorodność.
W jednym żydzi, w drugim pindzie, w trzecim idzie zgodność.
Wszyscy przeciw. Wszyscy - hurra! Wszyscy dla lepszego.
Różnorodność. Subkultura. Szanujmy obcego!
Groźna jest wyłącznie polskość, naród, ludzie młodzi.
Pragną wiedzieć czym jest wolność. Mogą Unii szkodzić.
11-ty listopada - koniec wojny - święto!
Europa się układa. Nam kajdany zdjęto.
Nasza Polska i Polacy wracają do świata.
Czemu nie chce daty uczcić dzisiaj demokrata?
Narodowcy, polskość, młodzież - to ich przeciwnicy.
Dzisiaj inne superpaństwo tworzą politycy.
Polskość znaczy - regionalność, uległość, odstępstwo?
Krzyczmy: Chwała bohaterom! Wspominajmy męstwo!
Pójdzie Marsz Niepodległości, jak Pierwsza Brygada!
Chociaż rządy nasze złości. Pójdzie - bo wypada!
Przeciwko obcej grabieży, chęciom rozbiorowym.
Polak wie, że iść należy! Jest Ruch Narodowy!
Marek Gajowniczek, 8 listopada 2013
Jak tu spać? Gdzież tam chuć?
Kiedy trzeba kosy kuć.
Czasu mało. Kur zapieje.
Ranek przyniesie nadzieje
Zrzuci z ramion łach.
Rozwiązały sznur chochoły.
Toczą się okrągłe stoły.
Ludzie krzyczą: - Król jest goły!
Po kieszeniach - krach.
Jęczy dusza mazowiecka.
Zapał sapał. Zlazł z zapiecka.
Nie w głowie mu teraz kiecka.
Słychać Odę. Bach.
Zadymione listopady.
Zamotane kłótnią dziady.
Rozłamać chcą. Nie da rady!
Ruszamy po mszach.
Niepodległość i Rocznica.
Polska obcych nie zachwyca.
Szukaj Matka, gdzie rusznica?
Raj widziałem w snach.
Jak tu spać? Gdzież tam chuć?
Kiedy trzeba kosy kuć.
Czasu mało. Kur zapieje.
Zawsze trzeba mieć nadzieję
Pacierze pod dach!
Marek Gajowniczek, 8 listopada 2013
Spełnia się koszmarny sen.
Infiltruje BBN.
Może gdzieś się rodzi Ben...
i trzeba mu odciąć tlen.
Cyber-wojna. Cyber-szpicel.
Wielkie ucho w Ameryce.
Takie nam potrzebne też!
Infiltrujesz - sprawdzasz - wiesz!
O wiedzę każdy zabiega.
Nawet pałac ma stratega,
który uczył Sienkiewicza
pod przykryciem Babinicza.
Strzegą cyber-bataliony
tego, co trafia na strony.
Rosną szeregi zdziwionych
właścicieli kont.
Przyzwoitość poszła w kąt.
Sytuacja nadzwyczajna.
Mundurowa oraz tajna
kontroluje wszystkich służba.
Kryptonim tej akcji: "Drużba"
Hasło: "Wtyka" - Odzew: "Mam"
Gdy napiszesz słowo - cham,
albo jeszcze gorzej - matoł,
możesz znaleźć się za kratą,
albo ci wyłączą prąd.
Będziesz dla nich, jak ten trąd,
który zwie się patriotyzm
i nie będziesz wiedział o tym,
że jesteś na jakiejś liście.
Zasłużyłeś oczywiście,
bo nie wpiąłeś kotyliona.
Twoje wpisy, twoja strona -
podlegają już ocenie.
Każde twoje przemieszczenie
dawno jest obserwowane.
Metody są dobrze znane,
a czy to jest dyktatura?
Od Orwella spytaj knura,
lub Wołka, co goni Zajca.
System złapał cię za ...ucho.
Czy jest wolność? - Jest z nią krucho.
Marek Gajowniczek, 8 listopada 2013
Koncert chóru.
Przemówienie pod pomnikiem.
Bal.
Nagrody.
Krótki wywiad z pułkownikiem.
Narodowcy.
Globaliści.
Faszyści.
Antyfaszyści.
Kotyliony.
Sześciolatki z balonikiem.
Złożenie i zapalenie.
Zmiana warty. Podniesienie.
Msza i przemarsz.
Komunikat do narodu.
Powitania. Przylot. Sie masz!
Szlaban. Raban.
Wjazdu nie masz!
Wyłączenie.
Wykluczenie bez powodu.
Zaproszenie.
Naświetlenie.
Komitet Obchodów.
Główne miasta.
Sekta. Kasta.
Goście z antypodów.
Koń na Placu.
Dłoń w pałacu.
Na ulicy zator.
Politycy - klimatycy.
Sztab. Manewry NATO.
W oknach flagi.
Za uwagi
areszt nałożony.
Kaski. Maski.
Gwizd. Oklaski.
Bariery. Kordony.
Pałki. Bencki.
Prezydencki
marsz. Obstawa BOR-u.
PiS w Krakowie.
Kwiat na grobie.
Blokowanie torów.
Ocieplenie.
Wystąpienie.
Stadion Narodowy.
Moher.
Młode pokolenie.
Zapas kul gumowych.
Historia i doświadczenie.
Marszałek Piłsudski.
Opór. Niezadowolenie.
Czysty odruch ludzki.
Świętowanie!
Wróć nam Panie!
Orły. Czerwień. Biel.
Chochoł. Taniec.
Fanfar granie.
Toast! Szampan. Strzel!
Marek Gajowniczek, 7 listopada 2013
Ptaki ciernistych krzewów
potrafią skakać wśród kolców,
by potem wzlatywać w niebo
i w jasnym kąpać się słońcu.
Bezpieczne w swoim schronieniu,
poza nim są niespokojne.
Ich życie w blasku i cieniu,
nie zawsze jest bogobojne.
Wysokie pociągają wzloty.
Podnieca skrzydlata jazda.
Rodzą się jednak kłopoty.
Nie zawsze wrócą do gniazda.
Pogodzić jednego z drugim
bezpiecznie nigdy się nie da.
Zwłaszcza, gdy przez okres długi
w ciernistych przebywasz krzewach.
Marek Gajowniczek, 7 listopada 2013
Po zaduszkach zdmuchnięto znicze.
Zmieciono kwiatów barykady.
Gdy wyludniły się ulice.
Spektakl się rozpoczynał - Dziady.
Koło kamienia, który krzyżem
na trawniku od dawna leży,
nad płotem zaraz, nieco wyżej
trójkątne oko blask rozszerzył.
I stało nagle się banerem -
jasnym ekranem w środku nocy.
Księżyc zadzwonił swym orderem
i orszak duchów w obraz wkroczył.
Prowadził ksiądz. Swą głowę trzymał
jak książeczkę do nabożeństwa,
a obok niego szedł kardynał
i gejów wiązał małżeństwa.
Krzyżowa Droga masonerii
zebrała tłumnie liczne zjawy.
Mistrz tryumfował w świateł ferii,
a los Jezusa niełaskawy.
Na fletach grał pochód Trzech Króli
ktoś SMS-y liczył, zbierał.
Papieża w Rzymie właśnie truli.
Do następnego będą strzelać.
Nie były to litewskie Dziady,
lecz od turonia stąd - turowskie.
Dwaj papieże toczą narady,
a palec wskazuje na Polskę.
Wierni tu przyszli ze stadionu
z biletem na swe uzdrowienie,
a jasne światło z nieboskłonu
drapieżnie wydłużyło cienie
i jakiś profil się pokazał.
Od razu widać - mazowiecki
i zgasły świece przy obrazach.
Rozdawano darmo książeczki,
a w nich kazania i nauki
z Lądu Czarnego, jak ta noc.
Rozbłysło coś w Muzeum Sztuki.
Zło pokazało swoją moc.
Nikt żywy Dziadów nie oglądał,
ale Muzeum wciąż błyszczało.
Protest złożono zaraz w sądach
i wtedy to się właśnie stało.
Ludziska poszli tam z krzyżami
i modły swoje wznieśli w górę.
Nie chcemy Dziadów! Chodźcie z nami!
Chrześcijańską mamy tu kulturę!
Choć śmiał się rząd. Modlą się teraz
i protestować nie przestaną.
Gniew z tego może się uzbierać
przeciw szatanom i profanom.
Długa jest noc listopadowa,
a po ulicach krzyczy Nike,
czasami jeszcze księdza głowa
ukazuje się nad pomnikiem.
I pyta za co?... i dlaczego?
Kto wszystkim nagle zamknął usta?
Czy wszyscy tak się boją złego?
Różaniec trwa. Jeszcze nie ustał.
Może dołączysz? Prośby wesprzesz.
Tam pod Muzeum klęczą nocą.
Jest chłodno i zimne powietrze
ogniki Ducha w nim migoczą.
Kto jest bez winy - nowatorski.
Niech pierwszy teraz z kolan wstanie.
Niechaj podniesie się głos boski,
wspomni tablice, przykazanie!
Za dużo złego z każdej strony,
zbyt wiele różnych poprawności.
Lud dziadowaniem jest zmęczony.
Uprosić mogą mali, prości.
Nie parlamenty. Nie prałaci,
reformatorzy i artysty.
Nie ten, który się chce bogacić,
lecz ci zwykli o sercach czystych.
Marek Gajowniczek, 6 listopada 2013
Amerykanie wiedzą wszystko.
Niemało naszej w tym pomocy.
Ni to współpraca, ni to bliskość.
Na wszystko naciągnięto kocyk.
Nic nie powiedzą, chociaż wiedzą,
bo dżentelmeńska jest umowa.
Teraz już wiedzą ci za miedzą
i sytuacja już jest nowa.
Nie wie nic tylko społeczeństwo,
a rządy bez przerwy rżną głupa.
Magiczne słowo - bezpieczeństwo,
każe przytakiwać: "Sam upadł!"
System osłania się nad wszystko,
a reszta nie ma już znaczenia.
Choćbyś był prawdy bardzo blisko
z nikim się wiedzą nie wymieniaj.
Niech tam gadają Wikileaksy,
Snowdeni różni zagubieni.
Niech mówią wiersze i komiksy,
bo nieuważni są już w ziemi.
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
12 kwietnia 2026
sam53
12 kwietnia 2026
violetta
12 kwietnia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
12 kwietnia 2026
wiesiek
12 kwietnia 2026
Arsis
12 kwietnia 2026
ais
12 kwietnia 2026
Jaga
12 kwietnia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 kwietnia 2026
wiesiek
11 kwietnia 2026
dobrosław77