Marek Gajowniczek, 11 grudnia 2013
Scena. Plakat. Grupka ludzi.
Do narodu przemówienie.
Elektorat czas obudzić.
Laurowy niosą wieniec.
Ludzie! Wróćcie do sondaży!
Do słupków! Matematyki!
Do znajomych wszystkim twarzy!
Do sejmowej polityki!
Wyszli młodzi na ulicę?
My umiemy też wychodzić!
Dłużej tkwimy w polityce!
Potrafimy wam przewodzić!
Niech Gazeta was prowadzi,
bo jest przecież jak wy - polska!
Narodowców czas usadzić!
Myśl nie może być kibolska!
Potrafimy protestować,
lecz tym razem chodźcie z nami!
Kraj naprawiać, odbudować
razem z naszymi posłami.
Taką mamy ordynację
i będziemy pierwszą siłą!
Korporacje mają racje!
Jeszcze wam się nie znudziło?
Marek Gajowniczek, 10 grudnia 2013
Świat wciąż nie jest wspaniały.
Niewolnicy. Podziały.
Imperialni królowie ziemi.
Człowiek zdaje się mały.
Tworzą program zuchwały.
Masz nie wiedzieć, po co żyjemy.
Jest blask chwały i marność.
Popiół wojny i ziarno.
Kata zmienia się w dobrodzieja.
Kłótnia i solidarność.
Krzyk sprzeciwu i karność.
W ludziach żyje wciąż wielka Nadzieja.
Większa od innych pociech.
Narodziła się w grocie.
Uwielbieniem się stała pasterzy.
Nie mówiła o złocie.
Ludziom rozdała krocie,
a świat wziął Ją do serca i wierzy.
Plan na gorszy chcą zmieniać.
Grożą końcem istnienia
Ludzie są kordonami dzieleni,
ale światło z tej groty
oraz paluszka dotyk
zapewniają - Będziecie zbawieni.
Miesięcznica i Święto.
Pamiętanie. Memento.
Ludzie wciąż się gromadzą po nocy.
Jest przemocy pokusa.
Królowanie Jezusa
jak głosili tak głoszą prorocy.
Wstrząsy i znaków seria.
Upadają imperia.
Czekających Nadzieja nagrodzi,
a życzenie , spełnienie
światłem spłynie na ziemię
z tym przedziwnym misterium Narodzin.
Marek Gajowniczek, 9 grudnia 2013
Każdy ma swoje Betlejem.
Miejsce gdzie przyszedł na świat.
Wynosi stamtąd nadzieję
i niesie ją drogi szmat.
Przeróżne są ludzkie dzieje.
Ktoś dłonie pod stopy kładł,
lecz choć wiesz, skąd wiatr zawieje,
obawiasz się jednak strat.
Nie zawsze mędrcy, królowie
ostrzegą: - Trzeba uciekać!
Nie zawsze instynkt podpowie.
Droga przed każdym daleka.
W rodzinie zawsze bezpieczniej,
gdy ludzi spaja Betlejem.
Twe miejsce znaczy cię wiecznie.
Otacza, wspomnieniem grzeje.
Może to tylko przypadek.
Może do spisu wezwanie,
a może po przodkach spadek
i twoje zobowiązanie.
Na dalszą daleką drogę.
Na radość albo cierpienie.
Na wsparcie, kiedy - nie mogę...
Na życie i na zbawienie.
Każdy ma swoje Betlejem
i z niego iskierki w oczach.
Zapala je Narodzenie.
Nowina Dobra prorocza.
Marek Gajowniczek, 9 grudnia 2013
Wyszli z piany na Cyprze
właściciele ciemnicy.
Poszukali tam chytrze
Sezamkowej ulicy.
Potem jak rajskie ptaki
puch znosili do gniazd,
kiedy inne wikłaki
grały nam taniec gwiazd.
Z tego tańca im siły
uzbierało się dużo.
Obce wyspy kusiły,
a wiatr sprzyjał podróżom.
Dusze chciały do raju.
Każdy chciał być Sindbadem,
a ten, kto płacił w kraju,
dalej pozostał dziadem.
Nasze ptaki - nie ptaki,
nasze lokomotywy,
wciąż szukają Itaki -
Penelopy uczciwych.
Przecież nikt nie potrafi
tak cięciwy naciągać.
Cała reszta się gapi.
Ich powrotu wygląda.
Może nigdy nie wrócą,
albo wrócą już goli.
Inni tylko się kłócą.
Kto im na to pozwolił?
W likwidacji jest "Życie..."
a z nim "Rzeczpospolita".
Wkrótce pewnie w sanskrycie
i ten wierszyk przeczytasz.
Marek Gajowniczek, 9 grudnia 2013
W nadbudówce tłok.
Partyjniaków ścisk.
W kąt zepchnięty zbok.
Wrzask. Medialny pisk.
A Baza Ludzi Umarłych
znosi świąteczne pokarmy
i świeczki w oknach zapala.
Huragan słupy pozwalał.
W nadbudówce błysk
i gala na scenie.
Mikrofonów krzyk.
Kolejne dzielenie.
A Bazie Ludzi Umarłych
upiory resztki wydarły
zaoszczędzonych funduszy.
Kolejny marsz wkrótce ruszy.
W nadbudówce wiec.
Krzyk o zagranicy.
Koryto i piec.
Majdan w potylicy.
Dla Bazy Ludzi Umarłych
protesty to stan normalny,
a gdyby był wyjątkowy -
to także problem nienowy.
W nadbudówce śmiech
starych - nowych wodzów.
Gender to nie grzech.
Pomieszany rozum.
Do Bazy Ludzi Umarłych
zgłodniałe podeszły sarny.
Gromadzą już się przy sianie.
Jest cisza. Oczekiwanie.
Marek Gajowniczek, 8 grudnia 2013
W Maryjnej godzinie modlitw wsłuchiwanych
rodzić się zaczyna muzyka w nas samych,
a wzrok chce spoglądać w dalekie przestrzenie
i w błękity łaski płynące na ziemię.
Na stada, na ludzi, na codzienną pracę
tego, co się trudzi. Na życie tułacze.
Tego, który wstaje. Tego, co się zrywa.
Na dom, który biedę łez chustą zakrywa.
Na wielkie, powszechne czekanie na zmianę.
Na smutek wieczoru i radość nad ranem.
Pan tu przyjdzie w ciszy, lecz anielskie granie
da znać, że się spełnia i oczekiwanie
wypełni się światłem wspaniałej nowiny
wraz z łaską, Maryją i przyjściem Dzieciny.
Marek Gajowniczek, 8 grudnia 2013
Nie da ludziom ziemska władza
pomodlić się. Wciąż przeszkadza,
bo dla niej ta szopka ziemska
ważniejsza niż betlejemska.
Ważniejsza niż Jezus Król.
Bez swych stołków czują ból.
Będzie tak do końca grudnia,
bo ważniejsza dla nich Unia!
Inny żłób dla nich się liczy.
Będą kusić, będą krzyczeć.
Będzie ludziom mącić w głowach.
Nasza władza - herodowa.
A my cisi. My spokojni.
Toczą się partyjne wojny,
a dla matek miejsca nie ma.
Wszędzie władza. Wszędzie scena.
Trudno jest o kąt dla cieśli.
Zarobek diabli ponieśli,
a oni każą głosować
zamiast miejsce mu szykować.
Żeby chociaż światło było,
które się nam przewróciło
w huraganie, bałaganie.
Jest jak było nadal Panie.
Inna gwiazda ich dziś budzi.
Mają w nosie prostych ludzi,
ich potrzebę wyciszenia.
Wkrótce to się im pozmienia.
Marek Gajowniczek, 7 grudnia 2013
Co ruszyło tak panów?
Czy to sprawka orkanu?
Czy Ksawery tak dudni?
Nie! To wybory w Unii!
Co to za wielkie zmiany?
Jesienne huragany?
A może meteoryt?
Nie! To w Unii wybory!
Czy to ISON - kometa?
Czy obniżka i przetarg?
Czy to trzęsienie ziemi?
Nie! To ci - odrzuceni!
Marek Gajowniczek, 7 grudnia 2013
Apple? Czy Jabłoko?
Już mierzą wysoko
ogryzka obrazem?
Imię Jarosława
i Polska tym razem.
Już nie Republika.
Już nie Krzywe Koło,
a wciąż Sami Swoi.
Wesoło! Wesoło!
Marek Gajowniczek, 7 grudnia 2013
Perspektywa Kijowa.
Liczko w ekranie. Słowa.
Mówią, że Niemcy mają ministra!
To sensacja prawdziwa.
Ktoś to wszystko ukrywał.
Wieje mocno. Pogoda niezdrowa.
Perspektywa Kijowa.
Dziwny przebieg głosowań.
Wiatr platformę urwał z komina.
Oszczędności zabrane.
Linie porozrywane.
Wieje mocno i wielu przegina.
Perspektywa Kijowa.
Siedzą tiry po rowach.
Partia wzywa do marszu ludzi.
Mózgowiny na scenę.
Znowu zaspał pan Zenek
i za późno się dzisiaj obudził.
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
12 kwietnia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
12 kwietnia 2026
wiesiek
12 kwietnia 2026
Arsis
12 kwietnia 2026
ais
12 kwietnia 2026
Jaga
12 kwietnia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 kwietnia 2026
wiesiek
11 kwietnia 2026
dobrosław77
11 kwietnia 2026
Weronika
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele