Marek Gajowniczek, 28 kwietnia 2014
Błagania nasze zanieśmy
Świętemu i Rodakowi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis.
Tak bardzo wsparcie potrzebne
katolickiemu krajowi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis.
Świat nasz się groźnie pozmieniał.
Do wojny wciąż się sposobi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis.
Rządzą dziś nami bezbożni
i ciężko żyć człowiekowi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis.
Na wszystko dziś pozwalamy
i wybaczamy rządowi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis.
Martwimy się jednak bardzo,
nie wiedząc, co z nami zrobi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis.
Brzemiona ich my nosimy,
choć urągają krzyżowi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis.
W Bogu jedynie nadzieja,
że nas wysłucha, uzdrowi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis.
Tak bardzo ufamy Tobie,
Maryji i różańcowi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis.
Marek Gajowniczek, 27 kwietnia 2014
Bóg sprawił, lecz także i to:
Natychmiast! "Santo subito!"
Od razu mówili ludzie
o tym wyborze, jak cudzie.
Zmieniała się przy Nim Ziemia
i nas tak bardzo odmieniał.
Ta światłość została w nas.
Na długo. Na trudny czas.
Pożegnaliśmy bliskiego,
a rozmawiamy jak z żywym
i bywa, że nie dość tego -
Liczymy na Jego wpływy!
Na wsparcie Matki Najświętszej,
której nas także powierzał.
Od dzisiaj, dla łaski większej
powiemy po swych pacierzach:
Módl się za nami Nasz Święty
i zsyłaj Świętego Ducha!
Potrzebujemy zachęty.
Pragniemy wierzyć i słuchać!
Marek Gajowniczek, 27 kwietnia 2014
Widziano różnych czcicieli.
Wypadli dobrze, lub źle.
Król i królowa przyklęknęli,
a hrabia z hrabianką – nie!
W meczecie buty by zdjęli.
W Yad Vashem włożyli myckę,
a w Rzymie nie przyklęknęli,
co było maleńkim prztyczkiem.
W Chinach by pokłon złożyli.
Na wyspach tańczyli hula,
a w Rzymie nie potrafili,
choć bliższa ciału koszula.
Łatwiej jest usunąć kwiaty,
lub złomem ozdobić pokot,
a w Rzymie są tarapaty.
Jest śmieszność, nietakt i kłopot.
Jest także i wolna wola.
Nie współczujemy marksistom.
Klęknęła już kiedyś Jola,
a żyła też z komunistą.
Rzecz nie ostatnia, nie pierwsza.
Persony zdobią narody.
Myśl może niewarta wiersza,
lecz stale mamy powody.
Marek Gajowniczek, 27 kwietnia 2014
Chwalą Pana Święci Jego.
Chwalą Pana czyny ludzi.
Chwali Droga do dobrego.
Chwali dzień, który się budzi.
Chwalą Pana wyświęcenia.
Wyniesienia na ołtarze.
Chwalą Pana wierni, Ziemia.
Chwalą kwiaty naszych marzeń.
Chwali Kościół i pielgrzymi
I las wyciągniętych dłoni.
Chwalą za to, co uczynił.
Chwalmy My - biało-czerwoni!
Marek Gajowniczek, 27 kwietnia 2014
Czuwamy. Modlimy się. Trwamy.
Barkę Świętemu śpiewamy,
a noc już okno zamyka,
lecz nie chce odejść publika
i woła swoich papieży.
I trudno jest nie uwierzyć,
że nie ma tu z nami Ducha.
Wrócił jeszcze raz to przeżyć.
Śpiewamy, a niebo słucha.
Marek Gajowniczek, 26 kwietnia 2014
Gdy z oczu spadła mgła
i wierszem nie zasłyniesz.
Męczy pogoda zła.
Czas beznadziejnie płynie.
Radość ci może da
czułe głaskanie kota.
Nie każdy szczęście ma,
a tyś się o nie otarł.
Wiosnę dokoła czuć,
więc smutki z domu wynieś.
Weselszy potem wróć
i poczuj się jak w kinie.
Niech nawet kropi deszcz.
Z wież do Bałtyku spłynie,
bo przecież nadal chcesz
zapylać georginie.
I tylko problem masz.
Nie jesteś za bogaty.
Komuś zmienili twarz.
Zostały tarapaty.
A ty przy swojej trwasz
i z lustrem się przyjaźnisz.
Telefon przecież masz
i może się nie zbłaźnisz.
Ona dziś może też
na mokrą patrzy zieleń.
Jakoś się w sobie zbierz
i już się dłużej nie leń!
Z oczu ci spadnie mgła,
że czas głupio ucieka.
Zbliża pogoda zła
człowieka do człowieka.
Już odłóż gdzieś na bok
smętnych wierszy pisanie.
Marzeniem zmętniał wzrok.
Jest przecież zapylanie!
A nawet gdybyś wpadł.
Podzielił los Jonasza.
Na tym się kręci świat.
Nie zwlekaj już! Zapraszaj!
Marek Gajowniczek, 26 kwietnia 2014
Co słychać dziś w Portugalii?
Nie płaczą po Eureko?
Jest ciężko i pewnie żal im,
lecz Portugalia daleko.
A jak jest dzisiaj w Hiszpanii?
Cicho i socjalistycznie.
Ludzie na siebie są zdani
i myślą ateistycznie.
A Francja? Przeszła marszami
z żalu po zwykłej rodzinie.
Ludzie, jakby nie ci sami
i szok im prędko nie minie.
Niemcy się z Rosją bratają.
Chadecja się z cerkwią ściska.
Cieszą się z tego co mają.
Koszula jest ciału bliska.
Podziały są bardzo proste.
Niełatwo dzisiaj jest bankom.
Świat widział jak Jodie Foster
żeniła się z koleżanką.
W Anglii jest bardzo cichutko.
Podobnie jak w Izraelu.
Północ wspomniała coś krótko.
W Rzymie ich będzie niewielu.
Włosi na wszystkim zarobią
i przyjdą zadowoleni.
Zapewnią uśmiech. Ozdobią.
Świat jednak bardzo się zmienił.
Została Polska właściwie.
Jedzie do swego Świętego!
Ludzie tu wierzą prawdziwie.
Ostatni bastion dobrego.
Pojadą i modły wzniosą
z Franciszkiem i Benedyktem.
Dla innych pokój uproszą.
Radosne dni - trochę przykre.
Marek Gajowniczek, 25 kwietnia 2014
Wiele wspomnień przyniesie niedziela.
Komuniści, jak zwykle są przeciw.
Pamiętamy i wiemy kto strzelał,
ale nic nam nie mówią kto zlecił.
Pewnie będą w tym wielkim tłumie
z pogardliwym uśmieszkiem na ustach.
Nie pozwolą nam przecież zrozumieć.
Pewna karta musi zostać pusta.
Pan Bóg jednak wie wszystko i widzi.
Jednym palcem lot kuli odmienił.
Barbarzyńca z mównicy wciąż szydzi.
Żąda, by prawa odmieńców cenić.
Przy modlitwie uklękną też szpiedzy.
Może któryś o łaskę się zwróci.
Większość z nas pozostanie w niewiedzy,
nie chcąc święta, radości, zakłócić.
Tyle czasu szukano cudu,
a ten cud jest w koronie w Fatimie.
Oni mówią: - To opium dla ludu!
A spraw tyle niezwykłych jest w Rzymie.
Wiele wspomnień przyniesie niedziela
różnym ludziom, a zwłaszcza Polakom.
Władza ziemska się także wybiera,
by się duszom przyglądać i znakom.
Marek Gajowniczek, 25 kwietnia 2014
Sposób wybierania
to wielkie matactwo.
Prawdę ci zasłania.
Wybierasz lewactwo.
Każda z naszych partii
należy do frakcji,
a ty się nie martwisz.
Wierzysz demokracji.
Ale demokracji
tam żadnej już nie ma
Obcej służysz racji.
Parlament to scena,
a rząd to Komisja.
Sama się wybiera,
a tyś na to przystał -
udawał frajera!
Jest znowu "Łączcie się!"
Międzynarodówki.
A wszystko plącze się
i żałosne skutki.
Twój wybór to zgoda
na tajemne wpływy.
Nic ująć! Nic dodać! -
Gdyś baran prawdziwy.
Marek Gajowniczek, 24 kwietnia 2014
Skłębiły się złe duchy. Ryknęło głodne zwierzę.
Skrzyknęli się komuchy, a zamilkli pasterze.
Widząc to rzekłbyś kiedyś: - W cyrk taki nie uwierzę!
Nie widziałeś potrzeby i nie mówiłeś szczerze.
A to, co niemożliwe - już dzisiaj jest zwyczajne.
Diabelstwo. Lustra krzywe i ciemne związki tajne.
Ubrane w togę prawa i łańcuchy powiązań.
Jadące kolumnami. Nie miałeś takich doznań.
A teraz masz je w domu. Pali się u sąsiada.
I wszystko znacznie gorzej się jeszcze zapowiada.
Więc wołasz tego Ducha, który tu wszystko zmieniał,
a słyszysz śmiech komucha, gdy czekasz wyświęcenia.
On teraz jest tu panem, a ty jesteś nazistą.
Słowa są poplątane. Pozamieniane wszystko.
Czy zstąpi na nas znowu? Czy może deszczem lunie?
Czy już nie ma sposobu? Przeżyjesz - sam zrozumiesz!
Setki tysięcy ludzi znów zbierze się na placach,
a w Białym Domu, może i kremlowskich pałacach
czerwone telefony ocenią sytuację.
I będą biły dzwony. I zderzą się dwie racje.
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
11 kwietnia 2026
Weronika
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
10 kwietnia 2026
sam53
10 kwietnia 2026
violetta
10 kwietnia 2026
wiesiek
10 kwietnia 2026
Jaga
10 kwietnia 2026
Jaga