18 września 2015
Powiew
Cóż, my - małe robaczki
przy wielkiej polityce.
Tamci z dobranej paczki.
My - powiew przez ulice.
Cóż, my - robocze pszczoły,
a oni - wielkie trutnie.
Dla nas zakłady, szkoły,
a dla nich są wyrzutnie.
Dla nas jest telewizja
i rządowe przemowy,
a ich jest hipokryzja.
Są do pozłoty głowy.
Oni - ekspozytura,
a my, chyba Gubernia.
Dla nich scena, kultura,
a nam się nic nie spełnia.
Lecz raz na cztery lata
stajemy się potrzebni.
Zbliża się taka data.
A oni... co za jedni?
A jak im patrzy z oczu?
A jak nas prześwietlają?
Czy ktoś tę obcość poczuł?
Znów na nasz błąd czekają.
Cóż, my - małe robaczki
przy wielkiej polityce.
Tamci z dobranej paczki.
My - powiew przez ulice.
Na niebie anomalie.
Pogodę trudno wróżyć.
Oni tu rządzą zdalnie,
a my pytamy: - Którzy?
My - jednodniówki jętki
i roje i mrowisko,
a u nich język giętki.
Właściwie... mają wszystko.
I mówią: Szara maso!
Głosować masz na pana!
Gdyby tak, chociaż z klasą...
i może być przegrana!
13 lutego 2026
violetta
13 lutego 2026
sam53
13 lutego 2026
wiesiek
13 lutego 2026
sam53
12 lutego 2026
sam53
12 lutego 2026
sam53
12 lutego 2026
Jaga
12 lutego 2026
wiesiek
12 lutego 2026
ais
11 lutego 2026
Yaro