2 lipca 2014
Na gryfie życia
Opustoszała dzisiaj tancbuda.
Stary maestro na prochach śpi.
Może się jeszcze zbudzić go uda.
Tak pobladłego jakby bez krwi.
Obwisł. Rękami szuka podłogi.
Wciąż przebierają kościste palce,
jakby kolejne przekraczał progi
na gryfie życia w ostatniej walce.
Tylko mu uśmiech szelmowski został.
Utkwił w kąciku wymięty pet.
Nuta starego nie była prosta.
Solówką bluesa daleko szedł.
Grają mu pewnie anielskie basy,
aż przeszedł w drżenie toast w kielichach.
Wciąż niedopity - za trudne czasy
i za starego, bo jeszcze dycha.
Księżyc latarnią zaświecił w okno.
Pod drzwiami senna czeka dorożka,
a jemu śni się szczyt, tysiąckrotność,
zachwytów, bisów - klezmerów bożka.
Nie budźcie lepiej. Niech tak zostanie.
To może jego prawdziwa gala.
Tancbuda podła. Wino jest tanie.
Posiedźcie przy nim, gdy pusta sala.
19 stycznia 2026
Jaga
19 stycznia 2026
wiesiek
19 stycznia 2026
tetu
19 stycznia 2026
sam53
19 stycznia 2026
sam53
18 stycznia 2026
Arsis
18 stycznia 2026
Atanazy Pernat
18 stycznia 2026
violetta
18 stycznia 2026
wiesiek
18 stycznia 2026
sam53