13 maja 2012
Pieśń o straszliwym końcu lorda Wadera
Wyłażą z ciemnic pomału
współautorzy podziału,
by zasiąść na pozycjach władzy.
Najbrzydsze w świecie wyrazy
zdobią im wytarte czoła,
a postać ich szpetna, goła -
lęk budzi i przerażenie.
To wszystko, co było w cenie,
pożarli dawno zachłannie.
Dziś wybierają starannie,
co jeszcze można tu zniszczyć,
ale wśród biedy i zgliszczy
znaleźć już strawy nie mogą.
Piaszczystą, zniszczoną drogą
wloką się więc na stadiony,
gdzie obrzęd ma być spełniony
i sacrum zetrą w igrzyskach.
Wiedzą, że chwila jest bliska,
że im też sądzony koniec.
Diabeł pieśń gra na ogonie
o bryle ruszonej świata.
Wiedzą, że będzie zapłata
i chcą się schować za prawem,
ale ich czyny plugawe
spisane na byczej skórze.
Na niebie, wysoko w górze
okno się prawdy otwiera.
Ludzie przestali wybierać
i spoglądają w milczeniu.
A na trybunie, w podcieniu
zasiadł w swej masce na mózg
lord Wader - zwany dziś Trusk
i lutnię uniósł do góry.
I dymy uniosły się w chmury.
Zapłonął Rzym. Władzy koniec.
Piekło ich wkrótce pochłonie.
18 stycznia 2026
Arsis
18 stycznia 2026
Atanazy Pernat
18 stycznia 2026
violetta
18 stycznia 2026
wiesiek
18 stycznia 2026
sam53
18 stycznia 2026
smokjerzy
18 stycznia 2026
Jaga
18 stycznia 2026
smokjerzy
17 stycznia 2026
wiesiek
17 stycznia 2026
sam53