1 september 2013

poetry

Kraft
Kraft

niczym człowiek

czasami sobie pozwalam na przeszczep
szalonych myśli wizjami nibylandii
z lekkością ptaków
wznosząc głowę ponad nieśmiertelny mur

niepodobny do miasta buszuję w zieleni
tętno płynie wtedy początkiem lipca
łanami zbóż ubrany jedynie w płaszcz
w kolorze nadziei szukam na wskroś

dźwięków fortepianu ukrytych w kłosach
miłości zaplątanej w niezapominajki
ewolucji przesłań spotykanych we śnie
ciebie
która delikatnie aczkolwiek z premedytacją
naruszasz równowagę nocy

a potem
potem to już jest jak zwykle
pomyślane drogi jedynie niepokojem
Eloi Eloi lama Sabachtani
krzyczę wniebogłosy

świat jest taki bezczelny
ekranizuje niechcianą natychmiastowość
i znowu stąpam po ziemi
jak czarno-biały anioł

pazurami uczepiony nieba

Hania
1 september 2013 at 21:11

tak ciężko się wraca...z chmur

report

Kraft
1 september 2013 at 21:25

wystarczy wzlecieć ku słońcu, ponad chmury, wosk topnieje... i wtedy łatwiej wrócić Haniu... :)))

report

Hania
1 september 2013 at 21:27

kiedyś uda się nie wrócić ...:)

report

Veronica chamaedrys L
1 september 2013 at 21:14

...niejeden jeszcze początek lipca...a kłos ten dzierży Berenika...:)

report

Kraft
1 september 2013 at 21:25

:))) ...

report

Drwal
1 september 2013 at 21:14

a wiesz, że Cie łatwo ..."z lekkością ptaków"

report

Kraft
1 september 2013 at 21:25

pozdrawiam Drwalu... :)))

report

doremi
1 september 2013 at 23:07

nie może być lepiej, jak tak wysoko :)))

report

Kraft
2 september 2013 at 18:28

guccilittlepiggy ... witam... możesz uzasadnić swojego minusa? ... pozdrawiam... :)))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register