Zmiana sposobu prezentacji

20 september 2013

poetry

Kraft
Kraft

tytułu_

dom rzeczy różnych
w stanie nieważkości ból pustych
ramion oto ja
domagam echami miasta
noc stosuje się do pragnień
jak naiwność wymyślona
w krainie absurdów

tak bardzo chciałaś mieć dzieci
i stałem się
ukochanym obiektem nienawiści
znosisz mnie częstując sobą
w strzelistych aktach

piszę list
błędy uczą trepanacji w zasięgu wzroku
kreacja umysłu jak fałszywe oczy

to tylko słowa
szaleństwem wyobraźni przepowiednia
przyszłość mój pierwszy wiersz
dla ciebie

daj mi trochę

17 september 2013

poetry

Kraft
Kraft

aż zawyję

nie widzisz nawet ja
słyszę dźwięk gasnącego światła
perspektywiczne bicie serca
i wszystko wykrzyczę ci w twarz

to nie jest żaden wiersz
tylko wyrzut z punktem odniesienia do gwiazd
przeciąg dotyku
niesiony krajobrazem z milczeniem w tle

doświadczam wewnętrznych trzęsień ziemi
chciałaś żebym świerkiem jedlił się do starości
ale nawet wybaczalnie przestały być trendi
nad talerzami sąd ostateczny

gdzieś w ogrodzie
pomiędzy czterema strofami szczerości
krążąc po strukturze oddechów
nieuchwytne drganie umysłu

tylko czekasz

16 september 2013

diary

Kraft
Kraft

ksenofobie

zbyt zimno w tym domu to nie jest kwestia otwartego okna
razem a z osobna
ulotnościami sennych skojarzeń chorujemy na spadki ciśnień
dostrojone mosty marudzą coś o kamieniach pod stopami ptaki
przestają wić gniazda karta gwarancyjna dawno już wygasła
to nie przypadek to drzwi z napisem czynne całą dobę

zamknięte

16 september 2013

diary

Kraft
Kraft

zmienić

zagrałaś aldagio na spalony fortepian sześćdziesiąt dziwięć razy z rzędu
nie myśl zbyt dużo wieczorami zapiski na piaskowych babkach
często ulegają złudzeniom kiedy zamykam oczy blizny pozostają
wciąż czekając na krew kiedyś miałem w ręku brylant ale pozwoliłem
wyślizgnąć mu się jakbym wygrał go w bingo jakby był tylko marnym bazgrołem
na szarości cóż wąskotorowa kolej rzeczy w miejscu po mnie
twój ostatni pociąg teraz to już bez znaczenia padam na pysk tak jest znacznie lepiej
zwichnięte niedziele z rytuałem przy stole zdjęcie schowane w portfelu
w tle trzy ściany czwarta na pustym płótnie gdzie pijane rozmowy do siebie
w zasiegu wzroku malują zziębnięty kominek wywrócony ciepłem do góry nogami
tylko w kieszeni jedwabna chusteczka w którą ubrałaś mnie po raz ostatni
zagrałaś
na rozdrożach nie oczekuję cudu

tak wiele mogłaś we mnie

15 september 2013

poetry

Kraft
Kraft

cztery pory

polując na myśli
w liście wetkniętym między lato a czerwień liści
napisałem o uczuciu wlepionym w wieczną wiosnę
przeszedłem z detalami siebie by nie zamarło

jesień w tym roku jest taka nieudana
zimą w kilku odsłonach powiem już czas
ostatnie słowo pozostawiając na stole

przepraszam
z pogodą ci nie do twarzy

14 september 2013

poetry

Kraft
Kraft

dozując dostęp

w twoim naszym domu
nieopodal drewnianej chatki
posadziłaś zagojenia moich ran
kwitną na wiosnę podlewane romantyzmem
z konewki niepoprawnych oddań

obok ciebie trawą
wiecznie zieloną we wschody i zachody słońca
ścielę miejsce pod ars amandi
a lasy podniecone wizją kochanków
śpiewają ballady zaprzężone w jedenaście koni

w twojej szafie
gdzie chciałbym ułożyć swój czas
kwiatowe sukienki na stałe pachną jutrem
a zgrabna bielizna do granic widnokręgu
pobudza jedwab zmysłów kusząc koronkami

krótko mówiąc zwariowałem
w rzece twojej zmysłowości
na zawsze chcę utonąć

przytul mnie wreszcie

13 september 2013

poetry

Kraft
Kraft

słowa

zamyślony na trzy czwarte
rozmawiam z gwiazdami
otwartym oknem szukam podobieństw
dotykają bezboleśnie
wpadając jak fajerwerki
niesprawiedliwe
dla uzależnionych od absurdu

obok ćmy robią film o przebudzeniu
na pościeli ślad po tobie
dzielę jedynie oddechy
tak jakby zaraz miało zabraknąć powietrza
piąta noc jak cię nie ma
w dzień niebo upadnie po raz szósty

zdzieram klepsydry
nie wiem co zrobić z palcami

szaleństwo

w przedśnie o pogubionych
czekając na cud
doceniam warość kobiety
(...)

--- full text ---

12 september 2013

poetry

Kraft
Kraft

życiowanie

łapiąc ostatnie prawdziwe
promienie zimą dla początkujących
na śmietniku życia
był czas że coś we mnie drgnęło

gatunkowo klasyczny nie rozumiałem
jak bardzo smakujesz od środka
brak potrzeby lotu był tak wielki
że każda podróż do głębin
na granicy szczęścia waliła w tynki

na pustych niebach owoce słońc
kreśliły równoleżniki
a ja znałem jedynie kolor betonu
w czterech ścianach z braku okien
nagle spadł deszcz
drut kolczasty pordzewiał jak noc poślubna

mówiłaś proszę nie dotykaj
bezlistny uciekłem zmrużywszy oczy
wierząc w przepowiednie o końcu świata
nie dokończyłem części tego wątku

(...)

--- full text ---

12 september 2013

poetry

Kraft
Kraft

niedosyt

szkice na oknie
z punktem odniesienia do pociągu
jadę na dwa przeklinam drogę
serca o pięknych wylewach krwi do mózgu

jeden z wątków naszego świata
podróż na niby
na cztery nuty fortepianu
próbowałem rozpisać cię wierszem
milczysz

wracam po literkach
iluminacją słów
czystość idzie do nieba
a mówiłaś że nie umiem kochać

od pewnego momentu
jeszcze jeden niewysłany
spójrz tam na oknie
listy szkicują swoje pragnienia

prostota jest taka skomplikowana
to nie deszcz pada
(...)

--- full text ---

10 september 2013

poetry

Kraft
Kraft

w odcieniu szarości

owinięta w czarną pościel
biel twojej skóry

i ja
gdzieś z oddali

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register