Marek Gajowniczek, 22 december 2013
Zarządzenie namiestnika o powszechnym spisie,
ludziom prostym, utrudzonym jeszcze dzisiaj śni się.
Nie ma domu. Nie ma dachu. Nakaz spełnić trzeba.
Narodziny są już blisko. Jak się nocy nie bać?
Błyszczą neony gwiazdkami. Ludzie drzwi zamknęli.
Z rodzinami się spotkali. Obcego nie chcieli.
Panienka się niepokoi. Narodzi się dziecię.
Muszą miejsca na pustkowiu szukać na tym świecie.
Dzieciąteczko będzie wielką nadzieją dla ludzi.
Anioł nowinę rozpowie. Pasterzy obudzi.
Ci pobiegną za wskazaniem. Zabiorą co mają.
Pierwsi będą się radować. Pierwsi zaśpiewają.
Pałac straże okrutników po kraju roześle.
Bóg się rodzi. Moc się lęka. Nowych królów nie chce.
Przepowiadali prorocy prawdy panowanie.
Umęczyło ludzi biednych cierpliwe czekanie.
Noc grudniowa. Nakaz władzy. Niebem gwiazda leci.
Niosą dary Jezusowi mędrcy i poeci.
Byli przedtem u Heroda. Nie jego szukali.
Poszli tam, gdzie się radują ludzie prości, mali.
Wśród owieczek w skalnej szopie światło odnaleźli.
Pokłony, dary złożyli. Zaśpiewali pieśni
o Cudownych Narodzinach Pana i Pasterza.
Bóg pokazał czym jest życie oraz dokąd zmierza.
Marek Gajowniczek, 21 december 2013
Od poddasza do piwnicy
rozbrzmiewa wesoła śpiewka.
Poruszenie w kamienicy.
Drzwi otwarte. Blask na drzewkach.
Za oknami mrok ciemnicy.
Szklanki w dłoniach. Jest rozgrzewka.
Idą, idą kolędnicy.
Gość z ulicy. Praska dziewka.
W szopce Jezusek jak żywy.
Żyd się kiwa, a Śmierć krzepka.
Wita Pana lud szczęśliwy.
Poczęstunek i dolewka.
Coraz głośniej kielich dzwoni
Nikt nie odpuści "Wśród nocnej ciszy..."
Pieniądz w dłoni. Stróż Antoni
lokatorom z zdrowia życzy.
W każdej bramie po kolędzie,
butelczyny, śpiewy, śmiechy.
Odpuszczanie. Chodzą wszędzie.
Herod obrywa za grzechy.
Chociaż Praga niedomaga.
Tej nocy rosną nadzieje.
Z Heroda straszna łamaga.
Bóg się rodzi! Moc truchleje!
Marek Gajowniczek, 21 december 2013
Niech zlecą tu nasze myśli
i wszystkie ciepłe życzenia
dla Tych, którzy ochoczo przyszli
by razem w dobro zamieniać
obawy, smuteczki, lęki.
I u Najświętszej Panienki -
przy Dzieciąteczku na sianie
kolędę swoją położyć,
swe portalowe pisanie.
Obawy i życzliwości,
prośby, by dało się pożyć.
A Ty Narodzony Nasz Panie
zechciej paluszek przyłożyć
i pobłogosław nas wszystkich
i nasze wielkie pragnienia
lepszego jutra. Przyszłości.
Godnego życia. Zbawienia.
Marek Gajowniczek, 20 december 2013
W nadziei, że kiedyś się skończy
ta niechęć do ludzi wierzących
i do staruszek w moherach,
do tego, kto nie wybiera zła
i mówi - Nie! - gdy świat go pcha
do miski srebrników Unii.
Do wszystkich co niepotulni -
Nie godzą się na takie rządy.
i mają odmienne poglądy
na różne problemy.
Nie znoszą tandetnej ściemy
i w splot przypadków nie wierzą.
Którzy ufają pacierzom
co dzień wznoszonym do Pana
i prośbom, że bliska zmiana
odmieni niechęć rządzących.
Czas dorzynanie zakończyć!
W świąteczny czas,
Narodzin czas - Niech się obudzi
w każdym z nas wiara.
Że nasza polska, stara,
Gościnność i dobroć
Zaowocują nam po stokroć
Spokojem, mądrością, dostatkiem!
Teraz podzielmy się opłatkiem!
Marek Gajowniczek, 19 december 2013
Otrząsnął w domu igły zmrożone.
Zielony, gęsty, brzuchaty.
Rozparł się dumnie na każdą stronę.
Zachwycił strojem bogatym.
I zapachniało w calutkim domu
igliwiem, lasem, świerczyną
jakby powietrza świeżego podmuch
wpadł i nam pokój owinął.
Wtedy dostrzegłem w igieł gęstwinie,
przy pniu, maleńkie, ukryte,
gniazdko służące leśnej ptaszynie
z traw suchych, z sianka uwite.
Świerk wtedy dla mnie przestał być drzewem,
a stał się jak mój dom - domem,
bo przecież chronił, rozbrzmiewał śpiewem.
Pisklę w nim rosło karmione.
I polubiłem to piękne drzewo.
Energię swoją mi dało.
Jakby spełnioną było potrzebą.
Będzie tu Pana witało.
Marek Gajowniczek, 19 december 2013
Gram w to ja i grasz w to ty!
W układanki dziwnej gry
pod tytułem "Jest i nie ma".
To bardzo strzeżony temat
panowania nad umysłem
i nic w grze tej nie jest ścisłe.
Przykład - wojna. Jest i nie ma!
Zabijali, a świat drzemał.
Dziś wszystkie akcje wojskowe
to są misje pokojowe.
Ofiar pewnie są miliony.
Pokój jest nienaruszony.
Nie ma wojny na ekranie.
Każdy o niej ma swe zdanie.
Był zamach na WTC?
Jeden wierzy - drugi nie!
Była jakaś broń w Iraku?
Nie ma sprawy! Już po ptaku.
Podejrzenia świat wycofał.
Smoleńsk? - Zwykła katastrofa!
Jest i nie ma! - tak się gra.
Każdy swoje zdanie ma.
Dwóch papieży? A jest jeden!
Ktoś Piotrową oddał schedę.
Jest i nie ma! To jest proste.
Rozumiesz. Nie jesteś osłem!
Podział Unii? Demokracja?
Są i nie ma. Gdzie w tym racja?
Państwa? Pieniądze i rządy? -
Każdy różne ma poglądy!
Lądowali na Księżycu,
czy to pokaz był dla picu?
Wątpliwość rodzi pytanie:
Czy coś masz, jeśli dostaniesz?
Czy masz swoje własne dzieci?
Jesteś za, a nawet przeciw!
HARP-y sypią psychotropy.
Na głupotę wzrasta popyt.
Nawet o różnicach płciowych
tak nakładli nam do głowy,
że człowiek, który się goli
jest kobietą - jeśli woli.
Żyją przecież baby z brodą.
Naukowcy to dowiodą!
Udowodnią to niezbicie.
Jest i nie ma! - Sen czy życie?
A jeżeli gdzieś, po czasie
wątpliwość wyjaśnić da się -
coś przekazać jednoznacznie -
ludzie widzą to opacznie.
Przekonań zmieniać nie warto!
Ty w to grasz i ja też gram w to!
Wszystko swoje ma ekstrema.
Jest poeta... i go nie ma!
Ktoś nam mętlik zrobił w głowie.
Jest i nie ma! - myśli człowiek.
Nie zawsze ma własne zdanie.
Czy to wiersz? Czy ogłupianie?
Marek Gajowniczek, 18 december 2013
Na niewielkim plusie i przy dziwnych chmurach
kończy się ta jesień nerwowa, ponura.
Już propagandyści, agenci, masoni
zdołali słoneczko nam z oczu przegonić.
Sprowadzić wirusy, wybory, obawy,
a z naszych zwyczajów kpią, czynią zabawy.
Pan Bóg na to patrzy i nasz papież z okna.
Skąd się taka wzięła zawziętość okropna?
Co ta władza w Polsce z narodem wyprawia,
że się byle pismak prorokiem przedstawia?
Że niedawny pałkarz ludzi sądem straszy,
że powstała wielka orkiestra Judaszy?
Już niedługo Niebo Sodomę ostudzi.
Wielki chór aniołów prosty lud obudzi
i pójdziemy tłumnie pokłonić się Panu
razem z całym stadem owiec i baranów.
Pójdą Komorowscy, pójdą z nami Tuski,
może ambasador także pójdzie ruski.
Ktoś od pani kanclerz, a nawet nobliści
i Wielcy Mistrzowie - kryptokomuniści.
Złota nie przyniosą, ale kadzić będą.
Wszyscy razem wstaną i gruchną kolędą.
Błogosław Ojczyznę! Podnieś Bożę Dziecię...!
I się wielka miłość rozleje po świecie.
I we wszystkich sercach sumienie zadudni,
że wszyscy są ludźmi - piękni i paskudni!
I wszyscy malutcy pod tym światłem z nieba.
Choćby dla tej chwili Świąt tak nam potrzeba!
Marek Gajowniczek, 17 december 2013
Kiedy Kukliński plan odsłonił,
jakoś mu nikt nie wierzył,
po cóż by oni niby mieli
na cały świat uderzyć?
Atom potrzebny do straszenia
i wymuszania siłą,
a planów łatwo się nie zmienia.
Właściwie jest jak było.
Że gdzieś, po drodze, wyniszczono
kilka milionów ludzi?
Zbyt głośno o tym nie mówiono,
by strach cię nie obudził.
To tylko mocarstwowa presja
i nacisk na słabszego,
a w założeniach jest agresja
i tobie nic do tego.
Jeżeli mieszkasz na wulkanie,
to nie trzęś się zbyt mocno.
W nim się gotuje! Trwa wzrastanie.
Opary gazów rosną.
Dobrosąsiedztwo jest widoczne,
gdy opadają mgły.
Dziś Kijów myśli: Co ja pocznę?
A jutro może ty!
Marek Gajowniczek, 15 december 2013
Pewien człowiek wybrany przez los
czuł się zawsze jak pępek świata.
W kraju liczył się jego głos
i kolekcja zasług bogata.
Pan ten nigdy nie lubił świąt
i żadnego nie czcił wyznania
i w najdalszy gdzieś świata kąt
odlatywał w czas świętowania.
W tropikalnym pławił się raju.
Rozkoszował w sposób odmienny.
Nie szanował on żadnych zwyczajów.
Wyraz twarzy miał zawsze kamienny.
Do wszystkiego podchodził cynicznie.
Śmiał się z ludzi i często z nich kpił.
Zachowywał się demonicznie
jakby władcą był ciemnych sił.
Aż się stała rzecz niesłychana.
Pewnie był to nieszczęsny przypadek.
Wstało morze, uniosła się fala.
Z klęski pan ledwo uniósł swój zadek.
Teraz myśli. Wyjeżdżać się boi.
Drugi raz już się może nie udać.
Nigdzie nie ma bezpiecznych pokoi.
Musiał także uwierzyć w cuda.
Wciąż się czuje wybranym przez los,
lecz do Świąt już podchodzi z pokorą.
Ściszył nieco swój kpiący głos.
Nie wiesz kogo wyroki wybiorą.
Marek Gajowniczek, 15 december 2013
Miała swój czas polityka,
partie, wezwania do spisów.
Od dziś się liczy praktyka
dawnych babcinych przepisów.
Trwa przeglądanie wycinków,
zapisków w starych zeszytach,
porad, podpowiedzi, linków.
Pomysłów - kogo zapytać?
Długie kuchenne narady
o możliwościach portfeli.
Nikt nie chce schodzić na dziady.
Każdy się musi ośmielić.
Wystawność- obowiązkowa!
Podziały zadań i ról.
Zakupy wielkie na głowach.
W Betlejem rodzi się Król.
Kto ryby? A kto wędliny?
Grzyby? Kapusty? Kto ciasta?
A przepis stary babciny
do rangi skarbu urasta.
Niezbędna specjalność domu!
Tu tylko smak jej poczujesz!
Wrażeń nie braknie nikomu.
My wiemy jak się świętuje!
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
12 april 2026
wiesiek
12 april 2026
Jaga
11 april 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 april 2026
wiesiek
11 april 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele
10 april 2026
wiesiek