Marek Gajowniczek, 15 december 2013
Koniec roku. Idą Święta. Będą liczyć w domach.
Kto nam przybył? Kogo nie ma? Kto w dalekich stronach?
Jednych pięknie powitają. - Innych pożałują.
Aniołów pozapraszają. - Niech z nami świętują!
Wspomną stare obyczaje przy dźwiękach kolędy.
To co się na stół podaje w polskich domach wszędy.
A kiedy już po chrześcijańsku przywitają Pana,
będą się o naszej szopie rozmowy rozpalać.
Jaka trudna była droga. Przez jakie przeszkody
i jaki z nas dzielny naród, nad inne narody.
Będą z łezką śpiewać, prosić: - Pobłogosław Panie
nasze polskie miłowanie, rodzinne kochanie.
Potem przyjdą kolędnicy, Herod, Żyd i diabeł,
Anioł z gwiazdą i śmierć z kosą, nawet baba z dziadem.
Dzwonek do drzwi wszystkich zerwie. Przybyły prezenty!
Piękne są te polskie Święta i obyczaj święty.
Marek Gajowniczek, 14 december 2013
Tu jest mój dom i moje miejsce,
choć mówią - jest teraz wspólny.
Ja go za własny uważam jeszcze.
Nie za publiczny, ogólny.
Świat go obłożył przymiotnikami
i zbędnych słów styropianem,
a my jesteśmy nadal ci sami.
Trudno się zgodzić na zmianę.
Każdy swojego kącika patrzy,
o swój dobytek się stara.
Ktoś chciałby wszelkie różnice zatrzeć.
Ja mam na wszystko pozwalać.
Biednie, bo biednie, lecz po mojemu.
Nie dla mnie jest dyrektywa.
Nie dam się rządzić u mnie obcemu,
gdy się inaczej nazywa.
Zarządca może sejmem zarządzać.
Do domu niech mi nie wchodzi.
Jeśli za bardzo będzie się wtrącać,
zastąpią go chętnie młodzi.
Chcą u mnie robić nowy porządek,
lecz przedtem wszystko rujnują.
Mówią, że Polska - dziwny wyjątek,
lecz niech mą polskość szanują!
Marek Gajowniczek, 14 december 2013
Panów zawsze niszczy pycha -
pewność, zaślepienie
i do błędów ich popycha
samouwielbienie.
Jedna, chłodna nocka cicha
odmieniła ziemię.
Władzy żadnej nie ma krzykacz,
gdy w koło milczenie.
Propagandy wielkie zrywy
mogą mu zaszkodzić,
gdy żądany Król prawdziwy
na ten świat przychodzi.
Gdy ludzie czekają zmiany,
obietnicy nieba.
Na nic piarowskie plany -
pokory im trzeba!
Lepiej już jak Trzej Królowie
wyruszać z pokłonem
niż wyborców w swej mieć w głowie.
Ciągnąć ich na stronę.
Można wtedy w wielkim tłumie
Krzyknąć coś głupiego,
zwłaszcza. gdy się nie rozumie
języka obcego.
Pycha może twarz odsłonić -
Jaka to jest wiara?
Potem trudno na mszę dzwonić.
Sprostować się starać.
Marek Gajowniczek, 13 december 2013
Krótka historia pana K.
Agent Gestapo w wywiadzie AK.
Wydaje Niemcom Grota.
W sieci wywiadów się zamota,
gdzie nic nie bywa przypadkowe.
Rodzina żyje w branży filmowej.
Praca, przychody i kariery
i przynależność do pewnej sfery.
Kiedy pojawią się czarne chmury -
znajdują zawsze oparcie góry.
Wzrastają nowe pokolenia
i wiele w kraju będą zmieniać.
Spartan podobno było trzystu.
Tysiące wnuków stalinistów,
lecz są też dzieci innej zdrady.
Poznać każdego nie dasz rady.
Zwykle przewodzą w demokracji.
Często wierzymy im na słowo.
Nici dynastii, koligacji
łatwo zlepiają się ze sobą.
Są tajne związki, masonerie,
pobyt we Francji, emigracja.
Dziwnych wydarzeń całe serie.
Trudno dociekać, gdzie jest racja.
Wokół wszystkiego co się dzieje
jest zawsze strefa tajemnicy.
Zamknięty zastrzeżony rejestr,
a jednak można nić uchwycić.
Lepka się ciągnie pajęczyna.
Jest zwykle skutek i przyczyna.
Wiele się spraw powiązać da
z krótką historią pana K.
Marek Gajowniczek, 13 december 2013
Za czym kolejka ta stoi?
Wyrwij murom!
Przeżyj sam!
Ogromna ilość patroli.
Partia górą!
Przemoc.
Cham.
Zakazać i nie pozwolić!
Pochwycić!
Zatrzymać!
Zabić!
Wycofać, a nie wyzwolić.
Przechwycić!
Zabrać!
Osłabić!
Za czym kolejka ta stoi?
Po prawdę.
Po lepsze życie.
Przyjdzie, lecz potem zaboli.
Sami tego nie zrobicie!
Majątek wyprowadzony
zostanie w tych samych rękach!
Dołączcie do przyłączonych!
Zostanie po was piosenka.
Marek Gajowniczek, 12 december 2013
Partia ludzi na wiec woła.
Niosą dzieci od kościoła
światełko dla domu.
Na uczelni komuch
racje swe wykłada.
Kłótnia u sąsiada
o rosyjskie wpływy.
Świat nam nieprawdziwy
wciska telewizja.
Kłamstwo, hipokryzja
denerwują ludzi.
Rankiem trudno się obudzić.
Chłodno na Roratach.
Czasem jest herbata.
Dla dzieci śniadanie.
Kraj czeka na Ciebie Panie.
Patrzy na Betlejem.
Ludzie wciąż mają nadzieję,
że wrócą wartości.
Umęczeni, prości
nie pojmują zmian,
a diabelski plan
pozmieniał znaczenia.
Noc Bożego Narodzenia
zbierze nas w rodzinach.
Będzie przypominać
trudny okres trwania,
a z kolęd śpiewania
nadzieja się zrodzi
w wołaniu - Dopomóż!
Niosą dzieci od kościoła
światełko dla domu.
Marek Gajowniczek, 12 december 2013
Czterdzieści siedem. Słabo napięte.
Od dawna niedotlenione.
Dziś jest łódeczką. Było okrętem.
Żegluje w nieznaną stronę.
W oku cyklonu prąd je unosi
wahaniem dnia codziennego.
Energii nie ma nawet za grosik.
Spokojnie zmierza ku brzegom.
Filozoficzne. Oszczędne w słowach.
Podobne do serc joginów.
Nie pragnie w życiu nic powodować,
przyspieszać, rwać się do czynów.
Czterdzieści siedem. Bradykardyczne.
Pochmurne. Wciąż bezsłoneczne.
Może to życie nie jest tak śliczne.
Niech chociaż będzie bezpieczne.
Do wirtualnych zmierza rejonów
z majdanem ludzkiej pamięci.
Przystaje często w oku cyklonu.
Kolejny bierze zakręcik.
Marek Gajowniczek, 12 december 2013
Zbuntowało się Zadnieprze.
Pożar tli się w Siczy.
Są nasze chorągwie jeszcze.
Ich zdanie się liczy.
W Kijowie rozejm zerwany.
Ślą posłów do Rusi.
Targują się atamany.
Czekać na mnie musisz.
Orda teraz się nie ruszy.
Step pokryła zima.
Został tylko smutek w duszy.
Musimy przetrzymać.
Chanat łapę swą położy
po nasze granice.
Lepszych czasów trudno dożyć
w takiej polityce.
O Bohunie wieści nie ma.
Nie ma już Jaremy.
Atamanów przyjąć trzeba.
Dłużej zostajemy.
Jest jeszcze na Ukrainie
polskich stanic wiele.
Nie wiadomo kto w rodzinie,
kto nieprzyjacielem.
Świętować Rzeczpospolita
spokojnie nie może.
O zdrowie Waćpanny pytam.
Niech nam Bóg pomoże.
Pan Zagłoba do Warszawy
na elekcję jedzie.
Zda Waćpannie wszystkie sprawy
i ten list powiezie.
Marek Gajowniczek, 11 december 2013
Przedświątecznie. Ludzie w domach.
Odblask świeczek na zasłonach.
Przeziębienia już leczą w szpitalu!
Sądzą bez transparentu.
Świat jest pełen wykrętów.
Ludzie długo nie trwają w żalu.
Przedświątecznie. Nerwowo.
Rozliczenia z umową.
Tasowanie i nowe rozdania.
Wylęgarnia kompleksów.
Trwanie bez multiplexu.
Wicher chmury na niebie przegania.
Przedświątecznie. Ruch duży.
Prezydenci w podróży.
Wiele krzyku. Odmiany niewiele.
Nowe listy bogatych.
Upominki na raty.
Adwentowe Roraty w kościele.
Przedświątecznie. Czekamy.
Obowiązek swój znamy.
Wieczornice ozdobią rocznice.
Nagrodzą wielkich panów,
a Jaśko z Kazachstanu
spokojniutko zamiata ulicę.
Przedświątecznie. Rok z głowy.
Stary rząd - całkiem nowy.
Przeżyliśmy i dalej wytrwamy.
Przyjdą wnuki i dzieci.
Gwiazdka dla nas zaświeci.
Obwinimy za wszystko nas samych.
Marek Gajowniczek, 11 december 2013
Choć się jeszcze nie narodził,
już mu wznieśli krzyże!
Nie wiadomo o co chodzi?
Chcą do żłoba bliżej!
Jakie tam oczekiwanie?
Potrzebne skupienie!
Zbiórka na placu Trzech Krzyży!
Przerwijmy milczenie!
Policzmy się! Idź do spisu!
Przecież są rocznice!
Prezes zwraca się do PiS-u:
Partia na ulicę!
Dla Maryji miejsca nie ma.
Wszystko jest zajęte.
Trzeba odłożyć ten temat.
Świętujmy przed świętem!
Może to Wrogowie Ludu?
Może Herodowie?
Może wierzą: - Nie ma cudów!
Rządy mają w głowie.
A może to strach przed Panem,
co się ma narodzić,
bo proroctwa są już znane.
Będzie władzy szkodzić!
Będzie chciał świątynię zburzyć!
Powie, że jest Królem.
Trzeba na plac zwołać ludzi!
To jest gra o pulę!
Imperium jest zagrożone!
Czas na Barabaszy.
Pod krzyżami! - Uzgodnione!
Zwołujemy naszych.
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
12 april 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
12 april 2026
wiesiek
12 april 2026
Jaga
11 april 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 april 2026
wiesiek
11 april 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele