Marek Gajowniczek, 19 february 2014
Ujmę się za mniejszych. Tak mnie nauczono.
I weprę słabszego, gdy mu grozi siła,
a tam, gdzie modlitwę chrześcijańską wznoszono -
swoją zawsze dodam, żeby uprosiła.
Troszczę się o młodych, choć to już nie dzieci
i nie lubię kiedy do kobiet strzelają.
Wolą o marzeniach wiersz składać poeci.
Ja widzę kordony. Tych, co napierają.
Nie będę rozsądzać kto gorszy, kto lepszy.
Stanę za prostakiem, nie za zawodowcem.
Jeśli domu broni, choćby i był grzeszny
ma prawo do swego. Odpierać, co obce.
Jeśli to Słowianin. W Pana Boga wierzy,
a pragnie go zdusić dzicz i komunista.
Nie słucham ostrzeżeń, żem się źle sprzymierzył.
Sumienie mi każe bym do niego przystał.
Marek Gajowniczek, 19 february 2014
Przyczyny, motywy, powody lub racje
nie mają znaczenia, gdy biją człowieka.
Systemy, porządki, także demokracje -
są niczym, gdy życie z młodego ucieka.
Nauczał go ojciec i tuliła matka.
Lubili koledzy. Dziewczyna kochała,
a teraz bez życia. Przykrywa go szmatka,
bo poszedł na Majdan. Ot, historia cała.
A jakże miał nie pójść, gdy nie chciał znów Rosji
na swojej ulicy, podwórzu i w szkole
i wszyscy z dzielnicy rówieśnicy poszli
i pieśni śpiewali - leć młody sokole.
Poleciał i leży w Oficerskim Domu
na gołej podłodze, obrusem przykryty.
Wypadło na niego, a los nie dopomógł.
A matka nie wierzy. Jak to? Mój... zabity?
* * *
Leży? - To leży! Rzecz oczywista,
bo przecież z niego był terrorysta
i jeszcze pewnie kibol Dynama.
Szkoda młodzieży? - Wszędzie ta sama!
Tylko by chciała od Europy
zasiłków żądać. Sprawiać kłopoty
i Amerykę mieć tutaj zaraz.
Musi się przedtem lepiej postarać!
Do partii wstąpić! Wyrzec się wiary.
Nie wracać więcej do grzechów starych.
Uznawać równość i tolerancję,
a nie na placach budować szańce.
Powinna wreszcie przejrzeć na oczy.
Może pojedzie kiedyś do Soczi?
Tam będzie skakać, jeśli da radę.
Leży? - To leży! Będzie przykładem.
Nie wierzy matka. Ojciec pięść ściska.
Znowu to wszystko ogląda z bliska,
co miało odejść. Nigdy nie wrócić.
Orzeł, czy Rzeszka? Pieniążek rzucił.
Marek Gajowniczek, 19 february 2014
Pewnie oglądacie. Pewnie to widzicie.
Ześwinił się Facebook dzisiaj całkowicie.
Na ogólnej stronie wpisy cenzuruje.
Podsuwa przed oczy to, co mu pasuje.
Jakieś propozycje i wpisy bez ikry,
a nie pokazuje tekstów ważnych, przykrych.
Piszesz na Berdyczów. Nikt tego nie widzi.
Mówią, że to Mosad, a na pewno żydzi.
Nie będę dochodził, kto tu za tym stoi.
Na pewno ten komuch, co się prawdy boi!
Marek Gajowniczek, 18 february 2014
Każde pokolenie ma swe Westerplatte.
Swego prześladowcę, a czasem oprawcę.
Łotra, który z ofiar pobiera zapłatę.
Wielkie ideały zamienia w latawce.
Każde pokolenie płaci za ślepotę.
Za naiwność swoją i za testosteron.
Będzie swoje rany długo lizać potem,
zdobiąc je symbolem i wielką literą.
Każde pokolenie opłakiwać musi
swych Janków Wiśniewskich padłych na ulicy,
nim pokona tego, który wolność zdusił.
Nim odejdą w przeszłość marni politycy.
Marek Gajowniczek, 18 february 2014
Dyskutują na Ziemi
między sobą skłóceni.
Walczą, palą, pałują, strzelają,
A nad głową, w kosmosie -
coś na Słońcu stało się.
Tam bieguny swe miejsce zmieniają.
Fala erupcji ślicznych.
Pożar pól magnetycznych.
Wypalają się przeciwstawne.
Czy coś do nas doleci?
Mamy swój kabarecik,
Ale wszystko to nie jest zabawne.
Na to nie mamy wpływu,
Za to ziemskich porywów
Nie żałuje słoneczne przedwiośnie.
W końcu nic nie trwa wiecznie.
Wiemy - nie jest bezpiecznie,
Aż coś pieprznie o wiele donośniej!!!
Marek Gajowniczek, 18 february 2014
Do marchewki lub do bata!
Błysną media. Jest debata!
Będzie przelew. Świeża kasa!
Telewizja. Radio. Prasa.
Do mikrofonu procesje.
Zapłacono za koncesję,
więc przelewać będzie z czego.
Staje jeden na jednego.
A babina grosik dała.
Wypełniła i wysłała.
Kilkadziesiąt aż milionów
uzbierano z biednych domów.
Diabeł twarde ma kopyta.
Nie dał nic, a żądał myta.
Trzeba było czekać, płacić.
Wziął i mógłby się ochwacić!
Teraz daje, bo ma z czego
na debatę od biednego.
Do marchewki lub do bata!
Będą trąbić! Tra ta ta ta!
Obaj wiedzą zdrowia szkoda.
Trzeba rękę sobie podać
i zarobić dać reklamie.
Zapomnieć już: - "Miałeś chamie..."
Teraz na to partie mają.
A babinie już nadają.
Usiadła przy ciepłej kuchni,
a tam aniołowie cudni,
niebożęta, cherubiny,
piękne buzie, oczy, miny -
dają Kropelkę Radości.
Zadzwoń. Zapraszają w gości.
Przedtem wyślij SMS-a.
Kasjer czeka. Pusta kiesa.
Przedwyborcza atmosfera.
Na debatę trzeba zbierać!
Do marchewki lub do bata!
Taki jest porządek świata.
Nic tu nie jest czarno - białe.
Miałeś chamie róg, oj miałeś...
Jeszcze echo niesie
decyzję o lesie
i mamona dzwoni.
Spróbuj ich przegonić,
albo odciąć środki.
Zapłacą sierotki.
Ci co plackiem leżą.
Ludzie mediom wierzą.
Musi być debata!
Na następne lata
trzeba wybrać drogę.
Myślisz: - Wspomóc mogę.
Potrafią ten kraj odmienić
na "Wesele" zaproszeni.
Przychodź ty także chochole.
Przy okrągłym siądziesz stole,
a Stańczyki, Wernyhory
opowiedzą ci o chorym,
rozgrabionym, pustym kraju.
O rozbiorach. Trzecim maju.
Naczelniku i Kasztance.
O tym, jakie czarty tańce
wyczyniały u jeziora.
O panu hrabim ze dwora,
który wyniósł krzyż sprzed okien.
Nikt tu nie mógł być prorokiem
i przewidzieć gęstej mgły.
Po niej biorą się za łby
przeciwnicy w tej debacie.
Znów "Wesele" w starej chacie
odstawią po wielu latach.
Błysną media. Jest debata!
Marek Gajowniczek, 18 february 2014
Wiódł raz spór ksiądz Oko z towarzyszem Ucho,
Czy rozum się oprze wielopłciowym duchom.
Poeta się wtrącił. Chciał złożyć poemat.
Krytyk myśl mu zmącił. Rzekł, że duchów nie ma.
Wielopłciowość jednak w przyrodzie istnieje,
Lecz jej posiadaczy ni ziębi, ni grzeje.
Taka, czy nijaka też potomstwo wyda.
Duch płci nie posiada, bo mu się nie przyda,
Więc mu się na pewno - na rozum nie rzuca.
Panowie się będą o ludzi wykłócać!
Oko nie widziało, ucho nie słyszało,
By z żebra powstała też niedoskonałość,
Chociaż wąż się wtrącał, zamieszać próbował.
Ukradł część znaczącą i w swój ogon schował.
Odtąd płeć niewieścia męskiej potrzebuje
I wszczyna dyskusję - Czegoś jej brakuje!
Lecz nic nie uzyska. Jest już po herbacie.
To diabelskie sztuczki. Na pewno je znacie.
Marek Gajowniczek, 17 february 2014
Gdy artysta boską cześć oddaje bykom
i w głowie ma tylko złote runo cielca,
a nie szuka drogi ku nieziemskim bytom -
czeka go zwątpienie, niepamięć wisielca.
Twórca który umie przewracać pomniki.
Za nic ma posągi. Za nic piramidy.
Potrafi zasłonę ściągnąć z polityki -
tego czeka wieczność w pamiętaniu żywych.
Pożar na rozdrożu nie tworzy niczego,
a bywa jedynie błyskiem sztucznych ogni.
Kto umie ocalić ostatki dobrego,
ten poniesie w mroku światełka pochodni.
Niełatwy jest wybór: - W światło? Czy po złoto?
Czy po kamień ostry? Czy tam, gdzie ognisko?
Życie nas obdarza poetami po to,
byś potrafił wybrać i rozumiał wszystko.
Marek Gajowniczek, 17 february 2014
Są Pasterze, którzy mord poznali.
Potrafili wybaczać mordercom.
Rozumieli ich. Spowiadali.
Nieśli spokój umysłom i sercom.
Chociaż ofiar już były miliony,
a gdzie indziej, mniej trochę - tysiące.
U nas setki - niewyjaśnionych -
dla każdego jest miejsce pod słońcem.
Przeszli przez to i teraz potrafią
rozważania snuć o Fatimie.
Są też ludźmi. Czasem się zagapią
i przemilczą, gdy znowu ktoś ginie.
Nie należy obmawiać bliźniego!
Słowa mogą bolesne dać znamię.
Trzeba śmiało wychodzić do złego,
nawet jeśli coś znowu się stanie.
Zagrożona jest instytucja!
Misjonarze wolą zostać z ludźmi?
Ostrzegała świat Siostra Łucja,
lecz ci wielcy potrafią być próżni.
Marek Gajowniczek, 16 february 2014
Tak bym chciał, by ktoś mówił o Bogu,
o wszechświecie, o Panu Jezusie,
a nie o tym, co czyni ogół
i czy to spodobałoby Mu się.
Chciałbym słuchać o Duchu Świętym,
który nas bezpośrednio dotyka,
a już mniej, o tym życiu codziennym,
o biblijnej krytyce Celnika.
Tak bym chciał mieć takiego Pasterza,
który ze mną wędruje myślami,
by mi mówił dokąd życie zmierza.
Pokazywał - Nie jesteśmy sami!
Nie chcę, żeby był do mnie podobny,
lecz o wiele ode mnie był lepszy,
bo już świat mnie nauczył być skromnym,
zabrał to, co czyniło mnie grzesznym.
Niechby był filozofem, odkrywcą,
wizjonerem, zapaleńcem, skałą,
lub artystą, co duszę dał skrzypcom,
by mi niebo muzyką zagrało.
Miałem kiedyś takiego poetę
z którym łatwo przekraczałem progi,
dzisiaj nie jest to żadnym sekretem:
Nie musimy się zmieniać w ubogich.
I pokory nauczać nas łatwo,
posłuszeństwa, wyrzeczeń i postów.
Dobrotliwą nie jesteśmy dziatwą.
Chcemy prawdy! - powiem prosto z mostu.
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
11 april 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 april 2026
wiesiek
11 april 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele
10 april 2026
wiesiek
10 april 2026
Jaga
10 april 2026
Jaga