Marek Gajowniczek, 23 june 2014
Już od rana na zmywaku
kontrolerzy -
Niebywały ruch.
Przepytują razem i na zmianę.
Zadziwiona knajpa.
Co jest grane?
Wszystkie kuchty
sprawdzają produkty.
Śledczy śledzia je.
Nawet zlewów akwedukty -
Każdy,
sprawdza się.
Kłopocik
powstał przy winach,
Bo korek
się gdzieś zacinał.
Wystaje
jakaś sprężyna.
To chyba antenka jest.
Przyjechał
jakiś remiecha.
Pociągnął.
Była uciecha.
Bąbelki poszły po dechach.
Śmiech gruchnął.
Nie brakło łez.
A pod ścianą odegrano już operę,
Odstawiono cyrk,
Że zrobiono szpiega
menadżerem.
Był tu gdzieś,
lecz znikł.
Pan śledczy
mięśnie napina
I pyta: -
Czy wieprzowina
Tu była
i kto zarzynał?
Czy tutaj koszernie jest?
Humor jak na imieninach.
Każdy swoje wie.
Nie było
takiego kina.
Podobno
jest źle.
Nos już wtyka
Ameryka.
Bull, bull, -
znaczy byk.
Minister -
marny praktykant.
Był tu gdzieś,
lecz znikł.
A Warszawa roześmiana
jest od rana.
Wielkie śledztwo trwa.
Nawet Hanka podejrzana!
Się grało!
Się ma!
Marek Gajowniczek, 22 june 2014
Sypie się, sypie! - Buja się, buja.
Rękę na pulsie wciąż trzymam tu ja!
Nie ma się po co, pipać po szczypie!
Co się rozmyło - znów się usypie!
Kręci się, kręci! - Miesza się, miesza!
Tego poświęcić! Tego rozgrzeszać!
Rząd się o swoją cnotę nie boi.
Sejm go podniesie. Widzicie! Stoi!
Pokaże wszystkim prokuratura,
jak ma wyglądać u nas kultura.
Gdzie dozwolony będzie epitet.
Rząd jest ponad tym - ma immunitet!
A ustalenia są już konkretne.
Ktoś przecież zbierał w workach saletrę.
Chciał sejm wysadzić i władzę całą.
Czuwały służby. Nic się nie stało.
Po kłębku zawsze dojdziesz do nitki,
a trzeba przyznać - zamysł był brzydki.
Nie będzie tutaj gość ze zmywaka.
Zbierał nagrania. Wysoko skakał.
Gdy wahadełko znów się przechyli -
wpadnie natychmiast w ręce goryli.
Kontrwywiadowcza w tym rządu głowa,
żeby się taki nigdzie nie schował.
Służby pozbawią w mig go publiczki.
A teraz chodźmy na ośmiorniczki!
Marek Gajowniczek, 22 june 2014
Kto chce zachować swój wpływ na władzę,
urządza władzy pokoik schadzek.
Musi być blisko, obok, pod ręką,
by wykorzystać można go prędko.
Trzeba mieć osób znanych protekcję,
pewny personel oraz dyrekcję,
a najważniejsza jest tu ochrona.
Ma proponować oraz przekonać.
Ma swych dostawców. Nad wszystkim czuwa,
by żaden nietakt, żadna rozróba
nie wyszła poza pokoju ściany.
Gdy masz to wszystko - zapraszaj znanych!
Dobry menadżer, super mistrz kuchni
potrafią lokal szybko zaludnić
tylko członkami samej elity.
Dobrze mieć jeszcze nadzór ukryty.
Różne tu rzeczy się opowiada.
Dobrze jest wiedzieć o czym kto gada.
O tym co było. O tym, co będzie.
Takie pokoje są w świecie wszędzie.
To się po prostu nazywa clubbing.
Każdy dostanie w nim to, co lubi.
Robi, co zechce i się nie boi,
bo dookoła są sami swoi.
Jedno jest tylko niebezpieczeństwo -
żeby nie popaść całkiem w szaleństwo.
Mieć odrobinę samokontroli.
Każda przesada bardzo już boli.
Takie pokoje są drugim domem,
choć wszyscy wiedzą - są zapluskwione
i dosypują coś do kielicha.
Wszystko to jednak przesłania pycha.
Kiedy się wzięło, to co cesarskie -
każda afera jest już naparstkiem
i nawet gdy ją ujawni brzydal
i Sienkiewicza nikt tu nie wyda.
I może pisać sobie i muzom,
a prostytucji oraz łobuzom
nie spadnie nawet maleńki włos.
Tym razem jednak mówi się wprost!
Mówi się, mówi przez długie lata
o tym kto wysłał, o tym kto latał
o jakiś dołach, o jakimś piasku
i o zdradzonym kraju o brzasku.
Idź z podniesioną przez ten kraj głową.
To tylko motłoch, to tylko słowo.
Tylko oszołom rozlicznych krucjat.
Wszystko to marność! Jest Konstytucja!!!
Potrzebny pewnie jest system inny.
Trzeba Sejm zwołać Konstytucyjny.
Przedtem wyborcze uchwalić sito.
Co tu jest chamstwem i kto elitą?
Marek Gajowniczek, 22 june 2014
Nad miastem wisi ciężka cisza
i dachy już oblepił mrok.
O kamerach każdy tu słyszał,
a one śledzą każdy krok.
Wytypowano sporo osób
do obserwacji GPS-ów.
Technika w nowoczesny sposób
pokazuje siatki wykresów.
Zaznaczy kontakt niebezpieczny.
Każde spotkanie i zbliżenie
i sygnał, zda się niedorzeczny
podda uwadze i ocenie.
Ukryci ludzie są na nogach.
Wszystkie rezerwy są ściągnięte
i każda do redakcji droga
i wszystkie ścieżki są zamknięte.
Uchwycić trzeba - kto? gdzie? komu? -
będzie próbował. Będzie skrywał.
W każdym pokoju, biurze, domu
bezgłośny przegląd się odbywa.
Analitycy tkwią w papierach.
Analizują przeszłość ludzi.
Co każdy kiedyś tam nazbierał?
Czym się zajmował? Czym się trudził?
Przechwycić trzeba, lub utrudnić.
Uniemożliwić i wyśledzić.
I zamiary wszelkie ostudzić,
a przecież poszły zapowiedzi.
Te dni rozstrzygną los premiera.
Pozbawić trzeba prasę chęci.
Sprawdzić do kogo to dociera.
Przestraszyć! Sprawie łeb ukręcić!
Marek Gajowniczek, 21 june 2014
Wiedział zwierz w puszczy o kłusownikach,
że się zbliżają do matecznika,
dlatego czujnie nadstawiał uszy
i śledził gdzie się gałąź poruszy.
W strachu nic więcej przedsięwziąć nie mógł,
choć zagrażano gniazdu orlemu.
Ukrytym w bagnach licznym schronieniom
i legowiskom, norom, żeremiom.
A kłusowników tych było czterech
i rozmawiali ściszonym szmerem
o tym, jak będą osaczać zwierza.
Jak się do tego będą przymierzać.
Głos się po puszczy daleko niesie.
Nawet, gdy szeptem rozmawiasz w lesie,
usłyszy myszka ukryta w trawie.
Podniosą zaraz klangor żurawie.
Wrony się nagle zerwą z brzeziny.
Wszyscy na Litwie to usłyszymy.
Nosił przy pasie róg kręty Wojski.
Nabrał powietrza i na pół Polski
zagrał i urwał, lecz się zdawało,
że drży powietrze. To echo grało.
Tak się doniosło do naszych czasów.
Chcą tu kłusować? Nie damy lasów!
Marek Gajowniczek, 21 june 2014
To była paczka kumpli prawdziwych.
Takich na świecie nie spotkasz już.
Umieli nieraz ludzi zadziwić.
Czuwał nad nimi los - Anioł Stróż.
Dobre podania. Dobre zagrywki.
Niejeden świetny wyszedł im strzał.
Nie mieli nigdy żadnej przykrywki,
a kraj się zmieniał - władzę im dał.
Ten był skrzydłowy. Tamten środkowy.
Każdy zadanie osobne miał.
Nigdy nie przyszło do żadnej głowy
się wyłamywać, gdy zespół grał.
Skończyć się musiał jednak sen złoty,
bo wszystko wiecznie nie może trwać.
Ciągłe afery, dymy, kłopoty.
W takich warunkach ciężko jest grać.
A zaczął wszystko głupi zegarek,
bo w oczy świecił - skąd się go ma?
Przez taki numer, trudno dać wiarę.
Poszła w rozsypkę drużyna ta.
Teraz się martwią, co dalej będzie.
Jak mają dalej bez meczu żyć?
Każdy nagrzeszył na swym urzędzie
i teraz myśli. Czeka go kić?
Kończy się występ - przychodzi bieda.
Się uzbierało, że psia ją mać!
A wszystkich wiecznie kiwać się nie da.
Czas zejść z boiska i przestać grać.
Ludzie się na nich dobrze poznali.
Już ostrzegawcze błyskają lampki.
Oddadzą sami, to co zabrali?
Może im chociaż zostawią trampki.
Marek Gajowniczek, 20 june 2014
Ośmiorniczki?
- Nie przepadam. Czy macie gołąbki?
Pikanteria polityczki.
Pasztet wchodzi w ząbki.
Na popitkę będzie woda.
Czy to jest Stoliczna?
Cielęcinka dobra. Młoda.
Sprawa niepubliczna.
Pan jest pierwszym zaufanym.
Pan tak wiele może.
Może lepiej się poznamy?
Chętnie, profesorze.
Kraj jest całkiem zrujnowany,
jak kamieni kupa.
Deser nie był zamawiany!
Nie zmieści się zupa.
Wiesz, to wszystko jest możliwe.
Weźmiemy do centa.
Warto mieć alternatywę.
Nie żal mi Vincenta.
Mają tutaj monitoring?
Moje tu jest oko.
Nie zagląda nikt pod stolik,
kto patrzy wysoko.
To po jednym jeszcze nasyp.
Wszystko w naszych rękach.
Nie wycieknie nic do prasy.
Lud umarł na mękach.
Wszystko jest tu pod kontrolą.
My trzymamy pałę.
Napiszą, co im pozwolą.
Było doskonałe.
No, wiadomo, kto gotuje.
To jest przecież Sowa.
To się czuje. To smakuje!
To... jeszcze połowa?
Marek Gajowniczek, 20 june 2014
Politycy chcą wyborów.
PiS upadku rządu.
Służby tego, co wybiera.
Ekstremiści - sądu!
Przegrani pragną komisji.
Kościół - zawsze, zgody.
Ludzie chcą, by ktoś uściślił:
Jakie są powody?
Prokurator chce laptopa.
Tajniak - zamknąć usta.
Prasa - mocniejszego kopa.
Rząd - żeby szum ustał!
Sejm - partyjnej dyscypliny.
Partie - każda - swego.
Tusk codziennie zmienia miny.
Nie wiemy - dlaczego?
Nie wszystko nam ujawniają.
Stale tylko grożą.
Nie wiadomo, co tam mają?
Kogo tym położą?
Świat się śmieje!
Mocniej wieje.
Ktoś poszedł pod prąd.
Sprawiedliwość osiwieje!
Czy jest jeszcze rząd?
Marek Gajowniczek, 20 june 2014
Póki rząd okrada ludzi -
może spać spokojnie.
Gdy niepokój wielkich wzbudzi -
mówimy o wojnie.
Malutkim wszystko zabrano.
Wielcy bronią swego.
Po to rząd podsłuchiwano.
Nagrano dość tego.
W tle są banki i zarządy.
Jest też lewa kasa.
Ktoś we wszystko to miał wglądy,
a ujawnia prasa.
Są własności ukraińskie.
Są sankcje i kurki.
Interesy różne śliskie,
a teraz jest z górki.
Pokazują, co kto ukradł
i jak się dorobił.
Pokłócił się cały układ -
zagroził rządowi.
Wszyscy ludzie się skupili
na brzydkich wyrazach,
a tam za łby się chwycili -
kapitał i władza.
Utrzymanie tego rządu
za drogo kosztuje
i jest różnica poglądów
co sprywatyzuje?
Jeśli odda w ręce obce
- zabierze czerwonym.
Nie chcą być do bicia chłopcem.
Problem wyjaśniony.
Marek Gajowniczek, 19 june 2014
Cichutko grała muzyka.
To chyba coś Ciechowskiego.
Usiadłaś w nowych kolczykach.
Nie planowałem nic złego.
Mój kwiatek był pewnie skromną,
maleńką, barwną zachętą.
Chęć chyba miałaś ogromną,
bo rzekłaś: - Wyjdźmy stąd prędko.
Dym wolno ciągnął się smugą
i zjawił się paparazzi.
Pamiętać będziemy długo.
Każde z nas za to zapłaci.
Paskudne są te brukowce.
Spotkanie każde wywloką.
Nieznane uczuć manowce
zbyt szybko wpadają w oko.
Pamiętam tamte kolczyki.
Czerwienił się odblask złota,
a Ciechowskiego muzyki
wciąż słucham. Smutek mnie dopadł.
O kwiatku nawet nie wspomnisz.
Samotny został na stole.
Mecenas ci go przypomni.
Ośmieszać nas nie pozwolę!
To miejsce nie było dobre.
Plotkują teraz na mieście.
Do czego to jest podobne,
by wciąż nam mówić: - Nie grzeszcie!
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
10 april 2026
Jaga
10 april 2026
Jaga
9 april 2026
wiesiek
8 april 2026
Jaga
8 april 2026
wiesiek
7 april 2026
wiesiek
6 april 2026
wiesiek
6 april 2026
eL. Marandhie
6 april 2026
eL. Marandhie
5 april 2026
wiesiek