Marek Gajowniczek, 26 june 2014
Dile są dla krokodyli.
Krokodyle się zmówili
u przyjaciół na obiedzie
jak bezpiecznie w Nilu siedzieć.
Najpierw zjedli cielęcinkę
i wypili odrobinkę,
potem trochę więcej w szklankach
i zaczęli pleść o bankach.
Że pieniędzy więcej trzeba,
żeby się murzynków nie bać,
że im stada nie zapędzą.
A bez stad życie jest nędzą.
Interes bardzo podupadł.
W wodzie jest kamieni kupa,
a zwierzyny coraz mniej.
Dodrukować bracie chciej!
Dodrukuję, jeśli za to
pogodzicie się ze stratą
największego krokodyla,
który życie mi umila.
Uzgodnili i opili,
jeszcze kilka drobnych dili
omówili przy tym stole
o gnu starym i bawole.
O połowach w mętnej wodzie
w wodopoju i przy brodzie
przez który przechodził dziś
pewien bardzo tłusty miś.
Miś miał bardzo czuły słuch
i podsłuchał zbójów dwóch,
a plotkę rozniosły gzy.
Krokodyle ronią łzy.
Wiemy, że ich łzy są duże.
Nie da się polować dłużej.
Kiedy braknie piątej klepki -
przerobią cię na torebki.
Smutni poszli kręcić lody
w barze obrońców przyrody,
a największy wśród nich gad
ze złości pazury zjadł.
Marek Gajowniczek, 26 june 2014
[Tak się przeprasza]
" Nasz rząd i partia nasza..."
[gdy obce siły jej grożą]
"... najwyższych starań dołożą..."
[nie da się już szantażować]
"...aby powstałe trudności zlekwidować!"
[partia nad wszystkim panuje]
"włożono w usta ministrom, cytuję: ... "
[w Brukseli zachować kamienną twarz]
" ...alfabet też nie był nasz!"
Ten wróg to kelnerów spółka,
a język? - Żywy Gomółka!
Cień wrócił partyjnej manii
z plakatem: "TAŚMY do TASMANII !!!"
Marek Gajowniczek, 25 june 2014
Stary teatr sejmowy
tajemnice alkowy
dziś pokaże szerokiej publice.
Pewien wątek kluczowy
od pośladków do głowy,
uniesione ujawnią spódnice.
Zakazana golizna
cała w brudzie i bliznach
już większości widowni jest znana,
ale dzisiaj premiera
nowy rozdział otwiera.
Ma pokazać i pana i chama.
Pomysł sztuki nienowy.
Wyrwę w murze zamkowym
chcą załatać najęci mularze,
ale dojdzie do zmowy
i od pleców do głowy
cała prawda się widzom ukaże.
Podzielone są role.
Ostre słowa : "chromolę..."
Kto chce, może, traktować dosłownie.
Będzie mowa o szkole,
a niedawni idole
mają rozpiąć i opuścić spodnie.
Spektakl w konwencji nowej,
tajnej, zakulisowej
powodzenie już zapewnił sobie.
Wiemy od marszałkowej:
Efekt szczotki ryżowej
skupić ma się na jednej głowie.
I nie będzie to "Zemsta".
Atmosfera jest gęsta.
Nie ma mowy o żadnym trupie.
Są tylko bezeceństwa
o wyborczych zwycięstwach
i oferty: Sprzedam i kupię.
Marek Gajowniczek, 25 june 2014
Gdzie jest ta radość? Gdzie są te słowa?
Nie wróci młodość, uniesień żar.
Już nie zaczniemy życia od nowa.
Jest coraz mniej tańczących par.
Dostojnym krokiem na środek sali
cię zaprowadzę przed sceny blask.
Niech wszyscy mówią: - Ci się kochali,
wspomnienia im zostawił czas.
Zostawił gesty, oczy, uśmiechy.
Zostawił czułość, uścisku moc.
Jeszcze w nich drzemią te stare grzechy.
Ich jest ten parkiet. Ich jest noc.
Niech pozostanie ten zawrót głowy
i w piersiach mocno tętniący bas.
Grymas wzruszenia. Może niezdrowy.
Wierzymy - nie ostatni raz.
Pozostań chwilo. Pozostań wieczna.
Dlaczego właśnie przestali grać?
Ta sytuacja jest niedorzeczna.
Koniec wspominków. Pora spać.
Marek Gajowniczek, 24 june 2014
Gdzie wicher pożądań rozsądek rozwiewa
i budzi rozgrzane sny.
Gdzie nagłe są wzloty i upadki z nieba
tam zwykle zjawiasz się ty.
W akrylowych sukniach wychodzisz z obrazu
i palcem malujesz dźwięki,
a fala tsunami się wzbiera od razu.
Skazaniec odpływa na męki.
Trafiłeś Odysie. To nie śniło ci się.
Są takie na świecie boginie.
Są piersi wzniesione i suknie czerwone.
Pogłaszczą je inni, a ty nie.
Ty możesz pomarzyć i barwnych kolaży
przeglądać cierpliwie galerię.
Wspomnienie - aż parzy. Złych losów szafarzy
obwiniasz za swoją mizerię.
Nieważne, że miałeś. Że piękne, wspaniałe.
Że w złote wstawiłeś je ramy.
Pozostał snu zamęt, a one - te same -
artystki, boginki i damy.
Marek Gajowniczek, 24 june 2014
Gdzie jest zgoda, tam jest blat,
a na blacie Ararat.
Nawet, gdy się po nim czknie.
Się rozumie i się wie.
Wszystkie salonowe lwy
od parady mają łby.
Pamiętają z Sienkiewicza,
by oleum do oblicza
się podniosło i dotarło -
Ararat trzeba lać w gardło.
Potem popić cienkim winem -
wtedy mądrą zrobisz minę
nawet jeśli głupstwa gadasz.
Najważniejsza jest ogłada.
Od prezesów i ministrów
i od fałszywych magistrów
pewnej klasy się wymaga.
Ararat im w tym pomaga.
Muszą być na to fundusze
tam, gdzie stroją się w kontusze,
gdzie urzędu jest powaga!
Ararat! Potem Alpaga.
Marek Gajowniczek, 24 june 2014
Zaciska się wolno pętla
i prowadzi już do węgla,
a od węgla do Alexis
do powiązań i koneksji.
Wśród nich była jakaś bida,
a z biedy się wszystko wyda.
Tylko ten , kto ma miliony
pozostanie niewzruszony.
Znajdą skład tam, gdzie są składy,
powiązania i układy,
gdzie jest Wiedeń, mama Madzi.
ABW sobie poradzi.
Z telefonu firmy Nokia
ktoś oszukać chciał Pionokia,
by pieniądze włożył w dołek,
a teraz dostanie szkołę.
Za kratki Dżeppetto trafi.
Dobrze rzeźbić nie potrafi.
Ze starości i kalectwa
złamał tajemnicę śledztwa.
Marek Gajowniczek, 24 june 2014
Jest taka ziemia wśród demoludów,
gdzie wszystko się zdarzyć może.
Mówią już o niej - dziki kraj cudów.
Żyje się w nim jak w horrorze.
Ziemia jest piękna, w lasach zaklęta,
a ludzie są uśmiechnięci.
Spokojni, cisi, jak niebożęta.
Nie wiedzą, co tu się święci.
A jakież diabeł czyni tam harce?
W biały dzień i ciemną nocą.
Zabrał im wszystko. Ostatnią tarczę.
Nikt im nie przyjdzie z pomocą.
Strach nawet mówić, bo słyszy wszystko,
a potem da to do prasy.
Rozpala przy tym sporów ognisko
i groźne wspomina czasy.
A te współczesne, są dużo gorsze,
niż wspominane w Gomorze.
Nawet rachunek, zwykły - za dorsze,
kraj cały przewrócić może.
Wszędzie są uszy, wszędzie są oczy.
Odwaga bardzo stopniała.
Ludziom się mówi - nie wiedzą o czym,
w bezbożnych rękach jest pała.
Czy to jest bajka? Czy to jest prawda?
Każdy rozważyć sam może.
Tutaj swastykę zmieniła gwiazda,
a po nich chciał wzlecieć orzeł.
Lecz mu tu gniazdo rozszabrowali
i głód zagroził pisklętom.
Łotry mu pióra powyrywali
i piszą nimi - Jest święto!
Święto dla czartów i sług ich licznych
zwołanych huczeniem sowy
i grzesznym śmiechem dziewek ulicznych
cieszących się z diabłów zmowy.
Jest taka ziemia, w której się kiedyś
do Wisły rzuciła Wanda.
Teraz nie widać strachu i biedy,
przesłania ją propaganda.
Tylko po nocy opowie o tym
przygłuchy i stary bajarz,
lecz kto go słucha? Zaspane koty
i noc się baśnią upaja.
Marek Gajowniczek, 23 june 2014
Raz postraszono pewnego pana,
że małżonka była nagrana.
Że można sprawdzić i to i owo.
Ten pan się poczuł po tym niezdrowo
i odpowiedział tamtym, co straszą,
że wczoraj jedli zraziki z kaszą
i jeśli dalej będą straszyli,
to on wie o tym, o czym mówili.
Wie także jaką chlipali zupkę.
Przesyła właśnie rozmówek próbkę.
A że to byli wielkie pewniaki,
doprowadzili ten spór do draki,
gdy chcieli wszystko uciszyć siłą.
Oj! Narobiło się... narobiło.
Po całym świecie już się rozniosło,
że ktoś tam trzymał łyżkę jak wiosło,
choć to podobno arystokrata
i że drugiego, przed laty tata
mordował szwedzkich gdzieś marynarzy.
Ten artykułem dostał po twarzy
i się odegrał taśmą świeżutką.
Ucichli wszyscy, ale na krótko.
Wybuchła wielka wojna na górze.
W miasto wypadli anieli stróże,
żeby zamykać, zbadać wyśledzić
co jeszcze wiedzą, gdzie licho siedzi?
Już szuka nawet prokuratura
brzydkich wyrazów. Gdzie tu kultura?
Czemu ochrona jest nieostrożna?
I czy tu wszystkich postraszyć można,
gdy do straszenia są tłuste misie.
Ten był za tłusty jeszcze na dzisiaj.
Kto czym wojuje - od tego pada!
Teraz bestyjka swój ogon zjada.
Spory są jeszcze niezakończone.
Pies gania w kółko za swym ogonem.
Marek Gajowniczek, 23 june 2014
Z krostą krost palą most.
Głowę już położył Rost...
Odór ciągnie się jak chwost.
Marsz na wprost!
Marsz na wprost!
Równy krok. Tępy wzrok.
Jeszcze rok. Jeszcze rok.
Potem będzie długi post.
Marsz na wprost!
Marsz na wprost!
Niech się trzęsie tłusty miś.
Aby dziś! Aby dziś!
Bez poparcia. Z małym wzrostem
Iść na wprost?
Nie takie proste!
Kto w tym kraju trzyma pałę?
Kto zarządza tu podziałem?
Nakazuje bossów boss:
Marsz na wprost!
Marsz na wprost!
Zwariowana alegoria.
To jest V jak Victoria.
To jest V jak Vincent.
Przełamiemy ludu wstręt!
Chociażby o jeden głos!
Marsz na wprost!
Marsz na wprost!
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
10 april 2026
Jaga
10 april 2026
Jaga
9 april 2026
wiesiek
8 april 2026
Jaga
8 april 2026
wiesiek
7 april 2026
wiesiek
6 april 2026
wiesiek
6 april 2026
eL. Marandhie
6 april 2026
eL. Marandhie
5 april 2026
wiesiek