Marek Gajowniczek, 22 august 2014
Nie myślano na Majdanie,
co się wkrótce po nim stanie.
Dziś się żegna chłopak młody.
Ściska czule. Ma powody.
Hej! Hej! Młodzi chłopcy
wyjeżdżacie do stron obcych.
Żegnacie się z Ukrainą
przeczekać, aż walki miną.
Śmierć tu niebem co dzień lata.
Trudno strzelać jest do brata.
Niebezpieczne są konwoje.
Zostań w domu szczęście moje.
Żal. Żal. Serce płacze.
Miało przecież być inaczej.
Miała tu być Europa,
ale podział ludzi dopadł.
Był tu zawsze. Cicho siedział.
Jak jest groźny - nikt nie wiedział.
Podzielił się Wschód i Zachód.
Wszystkich pragną brać do piachu.
Hej! Hej! Młodzi chłopcy
wyjeżdżacie do stron obcych.
Żegnacie się z Ukrainą
przeczekać, aż walki miną.
Czekaj na mnie - wrócę kiedyś,
gdy nie będzie gorszej biedy.
Gdy pogodzą się mocarze,
a niepamięć łzy wymaże.
Kiedy wzlecą znów sokoły
nad zielone góry, lasy, doły,
a nad drogi i wykroty
tęskna pieśń się wzniesie o tym.
Marek Gajowniczek, 22 august 2014
Ostatnio prawie codziennie
i zwykle późnym wieczorem -
telefon - dzwoni pragnienie,
ja mam być jego mentorem.
Pytań ma całą gromadę,
w tym wiele takich - frywolnych.
Nie zawsze słuchawkę kładę.
Słucham wynurzeń wieczornych.
Głos ma stłumiony i drżący.
Czasami coś go przytyka.
Jakby się potknął niechcący.
Jakby rytmicznie utykał.
Westchnienie nieraz się zjawia,
lub dłuższa zawiesi cisza,
jakby się tam ktoś zabawiał.
Czy ktoś z was coś o tym słyszał?
Telemarketing to może,
lub pomoc dobrosąsiedzka?
W słuchawce nie brzmi najgorzej.
Już tego uczą od dziecka.
Ja chyba jestem tu bodźcem,
a ona jest moją fanką.
Ja czuję się jednorożcem,
a ona chyba bachantką.
Taka jest cena reklamy
i pewnej popularności,
lecz na nią przecież czekamy,
więc teraz trudno się złościć.
Już nawet ją trochę lubię,
jak swoją dobrą znajomą.
Wieczory są bardzo długie,
a telefony wciąż dzwonią.
Marek Gajowniczek, 22 august 2014
Jeszcze mnie nie dotknęły sankcje -
te z jednej, ani z drugiej strony.
Wciąż takie same mam wakacje,
z transportem także uziemionym.
Nie czekam na opinie biegłych.
Na pewno mi nie zwrócą złomu.
Nie mam powodów, by być wściekłym.
Nie występuję: - Unio pomóż!
Nie jestem na liście parafii
tych zaznaczonych do rozdziału,
więc mogę się na wszystko gapić
i smakować życie pomału.
Nie jestem jednoosobową
firmą, co w długi dziś wpaść może,
ale że wciąż jadam niezdrowo -
liczę się z tym, że będzie gorzej.
Ktoś tam polecieć miał do Rygi,
więc trochę się uspokoiłem,
lecz wulkan w dziwne wpadł podrygi
i nie wiadomo, co z tym pyłem?
Amerykanów tu nie będzie.
Sprzeciwia temu się Angela,
więc czekam zmiany na urzędzie.
Myśląc jak indyk o niedzielach.
Gdzieś fala bankructw. Same straty.
Ostrzą pazury komornicy.
Pogoda sprzyja niebogatym.
Rwą włosy z głowy politycy.
Marek Gajowniczek, 22 august 2014
Nie znam swojego burmistrza.
Z nazwiska, wyglądu, z twarzy.
Może się nie chce wywyższać.
Nie wiem, kto tu gospodarzy.
Nie znam szeryfa swojego
Być może pracuje tajnie,
a także dzielnicowego.
Nie znam ich i jest normalnie.
Nie znam żadnego radnego.
Nie wiem, kto za czym głosuje.
Kto wybrał ich i dlaczego?
Nie znam ich i nie żałuję.
Nie znam tu też kierownika,
a znam jedynie dozorcę.
On jeden mnie nie unika.
Ankiety nosi wyborcze.
Czy znowu muszę zaufać
komisjom, ruskim serwerom?
Jeszcze raz dać się oszukać?
Przyklasnąć dziwnym numerom?
Wystarczy! Czekam na zmiany.
Kampanią się nie przejmuję.
Niech odtąd każdy wybrany
na siebie sam już głosuje!
Marek Gajowniczek, 21 august 2014
W znanym kurorcie francuskim
uśmieszek wyjrzał spod bluzki
i wszystkie jachtowe wilki
na chwilkę makiem zamilkli.
Potem im błysnęły zęby
w uśmiechu jasnym, promiennym.
Czas pamięć powoli zatarł.
Wspomnienie gubi się w datach.
Pewnie gdzieś koło Monaco
widoki dajesz rybakom.
Cieszą się portowe wilki,
a dla mnie nie masz już chwilki.
Nie znoszę tej emigracji.
Czekałaś tamtych wakacji.
Nie tęsknisz chyba za krajem.
Przysłałaś krótkie - zostaję.
Chcę zostać Moniką Vitti!
Mógłbym ci przeszkadzać przy tym.
Nie jestem jak Antonioni.
Nie noszę wieńca na skroni,
lecz gust mam także filmowy
i on mi wciska do głowy
ciebie i kurort francuski
i mistral rozpiętej bluzki.
Może mam w głowie coś nie tak,
a może jest coś w kobietach?
Może formuła Monaco
wskazuje wędrownym ptakom
gdzie ulatują ich myśli,
gdy z wiekiem do siebie przyszli.
Minęło już Dolce Vita.
Czasem o ciebie zapytam.
Przeglądam zdjęcia od księcia
panienek na śródokręciach
z rozwianym na wietrze włosem,
a potem wiersz o nich niosę.
Marek Gajowniczek, 21 august 2014
Gdyby nie szalona głowa
i kosmate nieraz myśli,
nikt by tu nic nie zachował
i niczego nie wymyślił.
Gdyby nie to serca bicie
i spojrzenie wrażeń chciwe,
nikt nie nazwałby go życiem,
bo byłoby nieprawdziwe.
Gdyby nie to zatracenie,
gdyby nie erupcja splotu,
okrzyk nie byłby milczeniem
i nie byłoby odlotu.
Może jest to popęd mglisty
i natura uporczywa.
Może jest to tylko instynkt.
Ja miłością go nazywam.
Ty nazywasz go oddaniem.
Spełnieniem i nasyceniem.
Zgódźmy się - to jest kochanie,
choć czasem mówisz - pieprzenie.
Słowa nie mają znaczenia,
ale uśmiech ma je za to.
Całusek - pieczątka chcenia.
Erotyką pachnie lato.
Marek Gajowniczek, 21 august 2014
Stare opony zbierano
na pomoc dla Ukrainy,
lecz ktoś podpalił je rano
i dymy wszyscy widzimy.
Została tylko zagadka,
czy zyski są to, czy straty?
W tym miejscu skrzynki po jabłkach
przerobią na granulaty.
Potrzebne jest składowisko
na różne nowe odpady.
Wybory są bardzo blisko.
Tym razem nie dadzą rady.
Spokojnie można odliczać.
Czas teraz szybciutko leci.
Decyzję rząd już podpisał
terminu wywózki śmieci.
Marek Gajowniczek, 20 august 2014
Jeśli Pruszków jest niewinny. Niewinny Wołomin -
to niewinne jest też wszystko, co zostało po nich!
Teraz sąd amerykański rachunek wystawi.
Będzie miało towarzystwo za co się zabawić.
Dotychczas na ośmiorniczki mieli ministrowie.
Teraz ten je posmakuje, co ma mądrzej w głowie.
Trzeba płacić. Nie ma rady. Nieważne kłopoty.
Coś się przecież tym należy od mokrej roboty.
Gdyby każdy swej profesji wyłącznie się trzymał,
to nie byłoby podsłuchów, z uniewinnień kina.
Władza bawi się w gangsterkę. Grypsery nie umie.
Gangster siedział. Kodeks czytał. Prawo zna. Rozumie.
Może trzeba rząd posadzić, bo odsiadka uczy.
Niczego pan prokurator nie może wykluczyć.
Może było, lub nie było. Mgła jest gęsta wszędzie.
Oszust - sądom płacić karze. Złodziej na urzędzie.
Amber Gold był dobroczyńcą i wielu oświecił.
Seksuolog już nie bada, ale uczy dzieci.
Takie są Rzeczpospolite, jak malców chowanie.
Wielu miało słomę w butach - stąd chocholi taniec.
Czas na metr przekopać ziemię. Wyciągnąć słoiki.
Dziś rabusie cieszą tu się z takiej polityki.
Niewielu się dziś łakomi jeszcze na zegarki.
Wyrośli nam specjaliści dużo lepszej marki.
Mogą przysiąc, tak jak tysiąc, zeznać tak jak żagiel,
że tu wszyscy są niewinni, a zawinił magiel.
Winna była mętna woda, zmienne kołowroty.
Pytają mnie: - Masz coś z tego? Odpowiadam: - Co ty?
Marek Gajowniczek, 20 august 2014
Słuchano wielu przeróżnych wróżb
o władcach dwóch wybieranych.
Jeden to agent, oficer służb.
Drugi z castingu reklamy.
Jeden chciał zostać Iwanem Groźnym,
drugi - po koszem obrońcą.
Świat miał być dla nich cyrkiem obwoźnym
i hołdy składać dwóm słońcom.
Rządzenie dzisiaj jest trudną sztuką.
Odbywa się na ekranach.
Obrosło gęsto nową nauką,
a prawda jest filmowana.
Film to domena szczególnej nacji.
Rodów o polskiej historii.
Dzisiaj ostoją są demokracji.
Złocą się w Oskarów glorii.
Mają tradycje po Eisensteinie.
Po jego schodach z Odessy.
Oni nam przekaz robią codziennie
i łączą ich interesy.
Ta trzecia władza służy dwóm panom
przeciwstawiając ich role.
Dziś mówi: - Temu damy wygraną,
a jutro: - Drugiego wolę!
Świat byłby piękny i sensacyjny
gdyby żyć wyłącznie kinem,
lecz za ekranem obraz jest inny.
Zmartwień stanowi przyczynę.
Człowiek zrozumiał - jedno jest życie.
Wylazła wojna z ekranu.
Wy, którzy jeszcze w ekran patrzycie,
przypominacie baranów.
Władcy się teraz naprawdę biją,
a ofiar są już miliony.
Filmowcy także już płacą szyją,
wciąż pokazując androny.
Który zwycięży? Golf, czy judoka?
Reklama, czy agentura?
Wielu ekranu nie spuszcza z oka,
Tam zamiast prawdy jest bzdura.
Ktoś może nagle wyłączyć światło.
Już je gdzieniegdzie odcina!
Wszystkim nam wtedy nie będzie łatwo!
Póki czas - wychodźmy z kina!
Społeczność jest już informacyjna.
Przeładowana bajtami
i nie potrafi chyba być inna.
Kto tu zawinił? - My sami.
A kto zna prawdę? Mędrcy Syjonu?
Wielki Wschód? Może Bibliści?
Propagandyści wielkiego dzwonu?
A może jednak artyści?
Być może prosty człowiek - normalny,
który nie zgłupiał do reszty.
Żyjący chlebem i winem mszalnym
i niestroniący od wierszy.
Marek Gajowniczek, 20 august 2014
Jeszcze jeden mazur dzisiaj...
Nie sitwa, lecz świta!
O losy tłustego misia
prokurator pyta.
Kogo pyta?
O co pyta?
Kłamać nie przystoi!
Kupa, czy Rzeczpospolita?
Wjechał koń do Troi.
Jeszcze jeden raz dokoła.
Twarze na plakatach.
Masturbacja będzie w szkołach!
Wkrótce koniec lata.
Co powinni
wiedzieć winni?
Niech się nikt nie boi!
Lecą głowy na pustyni.
Wjechał koń do Troi.
Rzecz to znana
mieć trojana.
Trwa wyborczy wyścig.
Łyk szampana. Mazur z rana.
Resztę się wyczyści!
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
9 april 2026
wiesiek
8 april 2026
Jaga
8 april 2026
wiesiek
7 april 2026
wiesiek
6 april 2026
wiesiek
6 april 2026
eL. Marandhie
6 april 2026
eL. Marandhie
5 april 2026
wiesiek
1 april 2026
wiesiek
24 march 2026
marka