tego dnia ojciec miał dobry humor
zabrał mnie i brata nad rzekę
pod wypalonym okiem starej papierni
wyciął po łuku z wikliny i dratwy
a potem zabrał na swoją tratwę
i popłynęliśmy w połyskujące gardło rzeki
coraz lżejsze wspomnienia
bardzo chciałbym żeby to był początek
przypowieści o braciach wyruszających
na poszukiwanie źródła
ale to tylko daleki szum
szelest osypującej się ziemi
prześwit w niej
:) dobrze, że zdecydowałeś się wrócić :)) zostań na dłużej i pisz. Trumlowi warci są znakomitej poezji :) buziak!
report
do tego dobrze by było żebym jeszcze cokolwiek pisał ;)
report
parę rzeczy wrzuciłeś :))) jest nieźle ;) tak czy siak: łelkom!
report
easy, easy, ja tu byłem pierwszy :P
report
wydaje się, że być może warto szukać trafniej sprzyjającego całości zamiennika dla "wspomnienia". Chociaż /a może właśnie dlatego że/ to wcale nie byłoby łatwe zadanie.
report
nie widzę potrzeby, w tym kawałku, im mniej udziwnień, tym lepiej. wspomnienie jest osią i klamrą i tym pozostanie jakkolwiek bym go nie ujął ;)
report
yhm. żaden problem:) jedynie nie za bardzo rozumiem, czemu tak pewnie założyłeś, że w zamian za "wspomnienie" nieuchronnie dostaje się "udziwnienie". no ale kto powiedział, że muszę wszystko rozumieć. nie ma takiej konieczności, więc i naturalnie nie ma konieczności tłumaczenia dlaczego tak. pozdrawiam
report
dobór środków poza oczywistymi prowadzi do komplikacji, czyli udziwnienia, zwłaszcza w miejscu, w którym tekst powinien wychodzić na tzw, prostą. to oczywiście uproszczenie, ale skoro sednem powyższej formy jest uproszczenie środków wyrazu (a przy okazji stonowanie nastroju poza pewną dozą dogasającego smutku) , to przymykam na to oko. jeżeli słusznie załozymy, że nie istnieje coś takiego jak mniej lub bardziej poetycki język (jest co najwyżej "poetyzowanie", ale do niego doszło w pierwszej strofoidzie, w nadmiarze zresztą), to możemy albo pobawić się w słowotwórczy bełkocik (nawiasem mówiąc mile widziany, jednak do tego służą mi inne teksty) albo w znajomość synonimów albo też zostawić go w miarę przejrzystym, o tyle, o ile pozwala na to jego pewna hermetyczność oczywiście ;)
report
:) nie wiem; to zajmujący tekst, chociaż już z orzekaniem o jego "hermetyczności" sama byłabym może nieco ostrożniejsza od Ciebie. natomiast przy mnie, czytelniku całkiem z zewnątrz wiersza, jego osią raczej nie jest wspomnienie, toteż i zamiana nie sprowadzałaby się do pustosłowia czy igraszek synonimów. Jasne jednak, że zawsze mogę się mylić. I teraz idę; nie chcę Ci już zajmować czasu.
report
przeczytałem z przyjemnością:)
report
a mnie to cieszy, dzieki ;)
report
łuk robiłam z bratem, z jałowca... z tatą opowieścią były pszczoły, może jeszcze popłynę do źródła...
report
według czarowników każde "chciałabym" jest częścią już nie tylko fantazji ale realnego świata. W tej chwili w tym wierszu na chwilę tak JEST. To jest początek - "przypowieści o braciach wyruszających na poszukiwanie źródła ". Przepiękny początek. Przepięknej przypowieści. Kto ją pokocha w czymkolwiek wyrazi jej służbę. I to jest wspaniałe :) Jasne ze mi się podoba. Choć koniec rozmazany przez autora we mgle - on sam wie gdzie iść.
report