guccilittlepiggy
ALL WORKS Poetry (31)
About me Friends (9)

27 february 2013

poetry

guccilittlepiggy
guccilittlepiggy

księga rozstań

tego dnia ojciec miał dobry humor
zabrał mnie i brata nad rzekę
pod wypalonym okiem starej papierni
wyciął po łuku z wikliny i dratwy
a potem zabrał na swoją tratwę
i popłynęliśmy w połyskujące gardło rzeki
 
coraz lżejsze wspomnienia
 
bardzo chciałbym żeby to był początek
przypowieści o braciach wyruszających
na poszukiwanie źródła
ale to tylko daleki szum
szelest osypującej się ziemi
prześwit w niej

Magdala
27 february 2013 at 11:23

:) dobrze, że zdecydowałeś się wrócić :)) zostań na dłużej i pisz. Trumlowi warci są znakomitej poezji :) buziak!

report

guccilittlepiggy
27 february 2013 at 12:42

do tego dobrze by było żebym jeszcze cokolwiek pisał ;)

report

Magdala
27 february 2013 at 14:53

parę rzeczy wrzuciłeś :))) jest nieźle ;) tak czy siak: łelkom!

report

guccilittlepiggy
27 february 2013 at 15:04

easy, easy, ja tu byłem pierwszy :P

report

issa
27 february 2013 at 12:11

wydaje się, że być może warto szukać trafniej sprzyjającego całości zamiennika dla "wspomnienia". Chociaż /a może właśnie dlatego że/ to wcale nie byłoby łatwe zadanie.

report

guccilittlepiggy
27 february 2013 at 12:51

nie widzę potrzeby, w tym kawałku, im mniej udziwnień, tym lepiej. wspomnienie jest osią i klamrą i tym pozostanie jakkolwiek bym go nie ujął ;)

report

issa
27 february 2013 at 12:59

yhm. żaden problem:) jedynie nie za bardzo rozumiem, czemu tak pewnie założyłeś, że w zamian za "wspomnienie" nieuchronnie dostaje się "udziwnienie". no ale kto powiedział, że muszę wszystko rozumieć. nie ma takiej konieczności, więc i naturalnie nie ma konieczności tłumaczenia dlaczego tak. pozdrawiam

report

guccilittlepiggy
27 february 2013 at 13:40

dobór środków poza oczywistymi prowadzi do komplikacji, czyli udziwnienia, zwłaszcza w miejscu, w którym tekst powinien wychodzić na tzw, prostą. to oczywiście uproszczenie, ale skoro sednem powyższej formy jest uproszczenie środków wyrazu (a przy okazji stonowanie nastroju poza pewną dozą dogasającego smutku) , to przymykam na to oko. jeżeli słusznie załozymy, że nie istnieje coś takiego jak mniej lub bardziej poetycki język (jest co najwyżej "poetyzowanie", ale do niego doszło w pierwszej strofoidzie, w nadmiarze zresztą), to możemy albo pobawić się w słowotwórczy bełkocik (nawiasem mówiąc mile widziany, jednak do tego służą mi inne teksty) albo w znajomość synonimów albo też zostawić go w miarę przejrzystym, o tyle, o ile pozwala na to jego pewna hermetyczność oczywiście ;)

report

issa
27 february 2013 at 14:08

:) nie wiem; to zajmujący tekst, chociaż już z orzekaniem o jego "hermetyczności" sama byłabym może nieco ostrożniejsza od Ciebie. natomiast przy mnie, czytelniku całkiem z zewnątrz wiersza, jego osią raczej nie jest wspomnienie, toteż i zamiana nie sprowadzałaby się do pustosłowia czy igraszek synonimów. Jasne jednak, że zawsze mogę się mylić. I teraz idę; nie chcę Ci już zajmować czasu.

report

tadik
27 february 2013 at 12:54

przeczytałem z przyjemnością:)

report

guccilittlepiggy
27 february 2013 at 14:46

a mnie to cieszy, dzieki ;)

report

deRuda
27 february 2013 at 13:43

łuk robiłam z bratem, z jałowca... z tatą opowieścią były pszczoły, może jeszcze popłynę do źródła...

report

Hosanna
27 february 2013 at 21:14

według czarowników każde "chciałabym" jest częścią już nie tylko fantazji ale realnego świata. W tej chwili w tym wierszu na chwilę tak JEST. To jest początek - "przypowieści o braciach wyruszających na poszukiwanie źródła ". Przepiękny początek. Przepięknej przypowieści. Kto ją pokocha w czymkolwiek wyrazi jej służbę. I to jest wspaniałe :) Jasne ze mi się podoba. Choć koniec rozmazany przez autora we mgle - on sam wie gdzie iść.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register